Włączyłam dziś na chwilę tvn24, i wysłuchałam w skupieniu słów Pani Dominiki Wielowieyskiej, która wyraziła nadzieję, że G.Schetyna będzie nadal prominentnym działaczem partii, gdyż jest to niezbędne, aby premier zreformował finanse publiczne.
Zarówno przed wyborami, jak i po nich, sporo osób wyrażalo taką samą nadzieję (pomijając kwestię tego, czemu Pan Schetyna miałby być konieczny do reform). Moim zdaniem, jest to wpieranie premierowi dziecka w brzuch. Premier nigdy nie obiecywał, że będzie reformować. Owszem, obiecywał cuda, zieloną wyspę, szczęście, miłość i ogólny dobrostan, ale nic konkretnego nie obiecał. Przeciwnie: tuż po wyborach prezydenckich, gdy PO wzięła pełnię władzy w państwie, zapowiedział politykę "ciepłej wody w kranie". Czyli - Polacy mają się zadowolić byle czym.
http://wyborcza.pl/1,98761,8397290,Tusk__Wole_polityke_cieplej_wody_w_kranie.html
Natomiast już przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi Pan Premier dał wykładnię tego, jaką ma wizję przeprowadzenia Polski przez kryzys: tylko PO ma szanse na wyciągnięcie z UE trzystu miliardów euro i ... zdobycie kolejnych środków finansowych w drodze pożyczek.
Ostatio okazało się, że Polsce grozi w najbliższym czasie obniżenie ratingu w przypadku niezredukowania deficytu budżetowego. Obniżenie może nastąpić już na przełomie lat 2011/2012, czyli już za chwilę. Przeciwdziałanie temu zagrożenie byłoby możliwe, gdyby nowy rząd, ukonstytuowany w możliwie najszybszym tempie, błyskawicznie przygotował i przeprowadził przez procedurę legislacyjną nowelizację budżetu i ustaw okołobudżetowych, wprowadzając drakońskie oszczędności.
Niestety, z relacji prasowych wynika, że pierwsze posiedzenie Sejmu odbędzie się dopiero w grudniu (czyli wtedy, gdy - zgodnie ze stanowiskiem Trybunału Konstytucyjnego - zmian w podatkach wprowadzać już nie wolno), a zapowiedź ze strony agencji ratingowej została zbyta .... niczym: Profesor Belka przyjął tę zapowiedź "z nieskakiem", a Minister Rostowski skwitował, że agencje ratingowe są niewiarygodne.
Tak więc, Pani Dominiko Wielowieyska i inni zwolennicy reform, porzućcie wszelką nadzieję. Nie będzie żadnych reform. Nie będzie nawet merytorycznej dyskusji o nich.
Będą za to kolejne pożyczki, coraz wyżej oprocentowane, i wreszcie stanie się oczywiste, że co prawda Polska nie ma szans być drugą Japonią czy drugą Irlandią, ale drugą Grecją, to już jak najbardziej tak.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)