Animela Animela
1216
BLOG

Okęcie-Smoleńsk. Dramatyczne różnice.

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 22

1. Pora obiadowa. Na pasku telewizji (...) pojawia się napis, że Boeing lecący ze Stanów ma problemy z lądowaniem. Krąży nad lotniskiem, pozbywając się paliwa. Są problemy z podwoziem. Samolot będzie lądować awaryjnie. Na miejscu, z nogami w blokach startowych, są wszelkie możliwe służby: straż pożarna, policja, ratownicy medyczni. Część ulic w pobliżu Okęcia jest zamkniętych. Znamy numer samolotu, nazwisko pilota, liczbę pasażerów. Znamy dokładną godzinę wylotu i spodziewaną godzinę przylotu. Znamy liczbę pasażerów. Wiemy, że pas startowy został wylany pianą. Eksperci przewidują, że nie będzie większych problemów z lądowaniem, raczej obawiają się o ewakuację. Samolot ląduje awaryjnie, bez podwozia. Na szczęście, wszystko kończy się szczęśliwie.

Wszystko jest filowane, i to z wielu ujęć.

2. Sobotni poranek. Tuż po dziewiątej rano dzwoni do mnie Ojciec, mówiąc, że powinnam włączyć telewizor, bo coś się stało z samolotem prezydenta. Rzeczywiście, podobno Jak-40 z 87 osobami na pokładzie rozbił się w Smoleńsku. Podobno przeżyły tylko trzy osoby. Inny kanał - no, niestety, samolotem leciał również Jarosław Kaczyński i wiele osobistości ze świata polityki. Inny kanał - nie, to był TU-154 ze 123 osobami na pokładzie. Wiadomo, że nikt nie miał prawa przeżyć, stąd też i brak akcji ratunkowej. Podobno na miejscu katastrofy była straszliwa mgła. Na filmie widać koła samolotu i snujące się wokół postacie, raczej znudzone, niż zmęczone. Podobno cztery razy podchodzili do lądowania. 

Zaczyna się ckliwy melodramat, majcy spacyfikować nastroje: refleksyjne zdjęcia ofiar, nastrojowa muzyka, czerń, łzy ...

Pomimo tego, że do Smoleńska poleciał osobny samolot z dziennikarzami, i pomimo licznej delegacji oczekującej na lotnisku, nie ma ŻADNEGO - ale to ABSOLUTNIE żadnego - filmu z próbnego podejścia, próby lądowania,  akcji ratunkowej. Nic. Niente. Nikomu nie przyszło do głowy wyciągnąć komórkę i nakręcić ujęcia samolotu, który zbliża się do lotniska we mgle. Dziwne? Może. Ale chyba - niekoniecznie.

Jedyne, co wiemy na pewno, to to, że nikt nie miał prawa przeżyć i to, że samolot był sprawny w 120%.

Jeszcze inny kanał - ponoć to był TU-154 z 96 osobami na pokładzie. Wszyscy nie żyją. Skąd wiadomo? Bo nie mieli prawa przeżyć ...

I to ostatnie, jako jedyne, możemy przyjąć chyba jako pewnik w przypadku katastrofy smoleńskiej.

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka