Animela Animela
2533
BLOG

Najbardziej tajemnicza katastrofa świata

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 33

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami ...

Tak mogłaby się zaczynać współczesna bajka na temat najdziwniejszej i najbardziej zagadkowej katastrofy świata. Katastrofy ogromnej, w której zginęło prawie sto osób, i katastrofy niezwykłej ze względu na rangę tych osób - katastrofy, nie waham się użyć tego słowa, bezprecedensowej. Czy w jakiejkolwiek innej katastrofie (w czasie pokoju, nie wojny!) zginęło dwóch prezydentów - były i obecny - oraz całe dowództwo wojskowe oraz szefowie najważniejszych organów władzy?

Ba, gdybyż to się rzeczywiście zdarzyło za Siedmiogórogrodziem bądź w Trójkącie Bermudzkim ... Wtedy pewne fakty nie budziły takiego zdumienia!

Jak jednak wytłumaczyć fakt, że nikt - słownie nikt - nie sfilmował bądź nie sfotografował ostatnich chwil lotu samolotu? No dobrze - niech będą pierwsze minuty po katastrofie! Przecież to się nie zdarzyło w dżungli, tylko w pobliżu lotniska i ludnego miasta! Na płycie lotniska czekał sztab DZIENNIKARZY - osób, które najpierw powinny łapać kamerę i biec, a dopiero potem myśleć - dokąd. Nie, wszyscy czekali jak trusie, aż im żołnierze zabronią ruszać się z miejsca!

Poza dziennikarzami czekali oficjele polscy i miejscowi, obsługa techniczna, zaproszeni goście, rodzina, zwykli gapie ...

W pobliżu krzątali się okoliczni chłopi, masowo wypalający łąki, oraz mieszkańcy miasta. Wszyscy potencjalnie uzbrojeni w groźną broń w postaci telefonu komórkowego. Na ogół z funkcją nagrywania, a już co najmniej - robienia zdjęć.

I nic. Żaden wyrostek nie pomyślał sobie "O, kurczaki, ale zajefajny wybuch!" i nie pognał sprawdzić, czy uda mu się być pierwszym. Żaden dziennikarz nie dbał na tyle o swoją karierę, by być na miejscu jako pierwszy paparazzi  i sprzedać film za takie pieniądze, że będzie urządzony do końca życia.

Nie mamy więc ani zdjęć, ani filmów z katastrofy ani pierwszych minut po niej. Nie znamy godziny katastrofy. Nie znamy pełnych stenogramów z czarnych skrzynek (nie mówiąc już o takim "drobiazgu", jak odsłuchanie zapisów przez rodziny bądź pełnomocników). Nie wiemy nic o pozostałych parametrach, które rejestrują czarne skrzynki. Wiemy, że sekcje zwłok nie zostały przeprowadzone prawidłowo, i że przynajmniej ich część została sfałszowana. Wiemy, że przynajmniej co do jednych zwłok istnieją uzasadnione podejrzenia, jeśli chodzi o tożsamość.

Wiemy, że premier Tusk powiedział, iż katastrofa zdarzyła się NAD smoleńskiem.

Wiemy, że p.o. prezydenta został prezydentem, zanim odnaleziono ciało martwego prezydenta (no, chyba, że czegoś nie wiemy).

Wiemy, że Rosjanie nie oddali znacznej części elektroniki (lub oddali INNĄ).

Wiemy, że okradano zwłoki.

Wiemy, że nie było akcji ratunkowej.

Wiemy o cudownie rozmnożonym dowodzie osobistym.

Co jeszcze wiemy?

Wiemy, że na jesieni - po wyborach - Najwyższa Izba Kontroli miała opublikować raport na temat nieprawidłowości przy przygotowaniu tej nieszczęsnej wizyty.

Czy Państwo również domyślacie się, że - w świetle niespodziewanego zwycięstwa Partii o Podwyższonych Standardach, może z tym być problem?

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Polityka