Animela Animela
982
BLOG

"Szczęść Boże": tradycyjne śląskie pozdrowienie ;-D

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 2

Sama nie wiem, jak długo udało mi się nie usłyszeć Naszego Pana Prezydenta na żywo. Podejrzewam, że było to co najmniej kilka miesięcy. Szczęśliwy okres, kiedy żyłam w błogiej nieświadomości bronków popełnianych przez naszą Dostojną Głowę Państwa.

Dziś - wyłącznie dlatego, że byłam w gościnie - obejrzałam fragment "Teleexpresu". Oczywiście, przy moim pechu po prostu MUSIAŁAM trafić na fragment z Panem Prezydentem. Pan Prezydent ze zwykłą sobie flegmatyczną swadą składał życzenia górnikom. W końcu dziś Barbórka, prawda? Rzecz jasna, cytat nie będzie dosłowny, ale Pan Prezydent raczył był wydalić z siebie coś na kształt "przyjmijcie ode mnie tradycyjne śląskie "szczęść Boże!". Zapewniam, że nic nie przesadzam. Tak właśnie, choć nieco innymi słowy, powiedział był Nasz Pan Prezydent.

Proszę mnie zrozumieć. To, że Pan Prezydent uważa, że "szczęść Boże" to tradycyjne, ale wyłącznie śląskie, pozdrowienie, nie jest tak całkiem bez implikacji.

Bo, na przykład, oznacza to, że Pan Prezydent ani nie czytał, ani nawet nie oglądał "Chłopów". Trudno to sobie wyobrazić, prawda? W końcu "Chłopi", to nie w kij dmuchał - lektura szkolna, a nawet laureatka "Nobla". No, i kilkadziesiąt lat temu naprawdę nie było tyle filmów w kinie, co dziś, więc na wszystkie premiery się biegało. Nawet polskie. A jeśli już nawet ktoś przegapił "Chłopów" w kinach, to nie ma siły, zeby nie obejrzał ich w telewizji. Na jednym z dwóch dostępnych kanałów.

No, a Panu Prezydentowi to się udało.

Ale to jeszcze nie wszystko!

Okazuje się, że Pan Prezydent nigdy-przenigdy nie był na wsi góralskiej, mazurskiej czy nadmorskiej. Nigdy-przenigdy żaden gazda nie powiedział do niego "szczęść Boże, panocku!", zadowolony, bo na kwatery przyjechało sporo ludzi i będzie dużo dutków do wydania.

Ale okazuje się, że nawet i to jeszcze nie wyczerpuje całokształtu sprawy ...

Dzisiejszy dzień pokazał, że - najprawdopodobniej - żaden ksiądz nie nawiedził nigdy domu Naszego Pana Prezydenta. Bo gdyby przyszedł, na przykład po kolędzie, to prawie na pewno powiedziałby w progu "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus (lub po prostu - "niech będzie pochwalony", jeśli jest choć odrobinę zadomowiony w naszych progach"), a potem, po oficjalnych przywitaniach, w którymś momencie na pewno pojawiłoby się to "śląskie" "szczęść Boże".

Oczywiście, jak mawiał ostrożny doktor Cottard z "W poszukiwaniu straconego czasu" - "w tych sprawach nigdy nie można mieć pewności", więc, być może, Pan Prezydent peregrynował po całej Polsce, wszyscy do niego mówili "szczęść Boże", a on na to najspokojniej odpowiadał "nawzajem", ale i to również powiedziałoby nam o Panu Prezydencie bardzo dużo - czyż nie?

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka