Oficjalnym rzecznikiem naszego Rządu jest p. Graś. Nieoficjalnych - dobrowolnych, choć sowicie opłacanych - rzeczników, ma jednak Rząd i Premier Są to zarówno dziennikarze (Żakowski, Paradowska, Wielowieyska, Olejnik, Kuźniar - można ich wymieniać dość długo), jak i dyżurne medialne autorytety od wszystkiego, od Hypkiego, po Śpiewaka.
Do czasu afery hazardowej (Itej, której nie było, i w wyniku której premier wymienił chyba z połowę rządu) rzecznicy pracę mieli komfortową: walić w PiS, aż ręce omdleją. Na czas afery hazardowej (tej, której ... itd.) rzecznicy przykucnęli, przerażeni, niepewni, jak sprawa się rozwinie. Sprawa rozwinęła się w kierunku poddywanowym, więc rzecznicy odzyskali rezon i siłę do walenia w PiS.
Potem była afera podsłuchowa. Gmyz odgrażał się sądami, a Rymanowski, ze smutną miną skacowanego spaniela, potrząsał delikatnie głową, że jak tak można - najlepszy, najukochańszy, tymy ręcamy wypieszczony rząd go podsłuchuje?!!!! No nie, kochany rządzie, ja Cię proszę, bądź troszkę bardziej oględny w tym inwigilowaniu, bo coraz trudniej mi demonstrować tę niczym niezakłóconą służalczość ...
Afera podsłuchowa minęła; w międzyczasie była skandaliczna próba odebrania chorym na raka leczenia chemią niestandardową, większości punktów nocnej pomocy medycznej, nocnych dializ ... KE uznała Polskę za kraj, który stosuje najwięcej podsłuchów/mieszkańca w całej UE, a Parlament zrobił skok na OFE. O takim drobiazgu, jak gigantyczny dług publiczny oraz niski rating Polski od kilku lat - nawet już nie wspomnę. Podobnie, jak o procedurze nadmiernego deficytu.
W pażdzierniku polactwo pomaszerowało do urn i zagłosowało na PO.
A ja znam sporo młodych, wykształconych, rodem z małych miasteczek, i świetnie wiem, że poza wąską działką swojej specjalizacji NIE WIEDZĄ NIC. Autentycznie. Papka medialna rodem z TOK FM, Polityki i Wyborczej.
Poza tym - pustka.
Więc rzecznicy "na odcinku" propagandy wykonali kawał dobrej, solidnej, choć mocno zgrobnie ciosanej, roboty.
A po wyborach - jakaś zmiana frontu. Nie to, żeby coś znaczącego, ale ...
Na przykład jest jakieś takie niezdrowe u rzeczników Rządu pragnienie reform. Np. p. Wielowieyska artykułowała to bardzo wyraźnie i często - ona liczy na reformy.
To już przestała być rzecznikiem rządu? Nie pamięta, że premier nie będzie przeprowadzać żadnych reform, bo dla niego liczy się "tu i teraz, i ciepła woda w kranie"?
I tak po kolei. W mediach coraz mniej PiS i Kaczyńskiego, a coraz więcej Rządu i Premiera, ku ich ogromnemu żalowi. A to jakiś dyplomata (nie dyplomatołek, tylko dyplomata zatrudniony przez R.Sikorskiego!) da się nagrać napruty jak pershing, co wyemitowano na całym świecie (więc śmieją się z nas nawet na Jamajce!), a to lekarze europejscy grożą rządowi jakimś sankcjami za ustawę refundacyjną, no i ten gigantyczny deficyt ...
A dziś jeszcze skandaliczna i tajemnicza sprawa prokuratora, który zranił się w policzek, zdaje się ....
Miny Olejnik, Pochanke czy Paradowskiej robią się jakieś takie ... dziwne. No bo niby Kodeks Etyki Dziennikarskiej żąda od dziennikarzy posłusznego wypełniania woli rządzących i bronienia ich interesów nawet za cenę własnej śmieszności, ale skoro sami rządzący tak tę obronę utrudniają? .....


Komentarze
Pokaż komentarze (3)