Notka będzie krótka, bo i o czym tu się rozpisywać? Kilka tygodni temu martwiłam się, że zegar długu publicznego przyspieszył tak bardzo: wystukiwał wtedy codziennie jedną złotówkę więcej po stronie "debet" każdego obywatela.
Wczoraj po południu zegar wskazywał 20998 zł na osobę, łatwo sobie więc obliczyć na paluszkach, że wychodzi to cztery złote dziennie na łebka.
A profesor Krzysztof Rybiński podejmuje durne zakłady, po czym woła blogerów na pomoc.
Nic dziwnego, że trzeba wiek emerytalny podnieść, na początek do 67. roku życia. Ja proponuję poprzeczkę ustawić ambitnie: 120 lat, dla kobiet, mężczyn i p. Grodzk. równo.
....... to już jest koniec, możemy iść ... jesteśmy wolni, bo nie ma już nic ....


Komentarze
Pokaż komentarze (5)