Tak, wiem. To hasło z czasów dawno minionych. To se ne wrati, mógłby zanucić ktoś naiwny. Ale, oczywiście, to nie jest prawda. Nie cała i nie do końca, a już na pewno - nie na zawsze.
W ostatnich latach tak wiele przypimina mi czasy młodości durnej i chmurnej! Pojednanie z Rosją - wypisz wymaluj - przyjaźń z Bratnim Narodem. Widywane gdzieniegdzie tabliczki z napisem "Wybudowano z funduszu operacyjnego "zrównoważony rozwój" nasuwa wspomnienie statku zakupionego ze składek młodzieży z obozu socjalistycznego. Pojawiły się też plakaty, wszechobecne w PRL - BHP w domu i zagrodzie. Nie wiem, kto to finansował za "prylu" - teraz ciążar finansowy wzięła na siebie PIP-a. Nawet "przejściowe braki w zaopatrzeniu" się pojawiły - jako bardzo drogi cukier. Przyczyna, oczywiście, identyczna: spekulanci ;-D
Skoro czasy są coraz bardziej do siebie podobne (pod wieloma względami), to i tytułowego hasła nie mogło zabraknąć.
Prawda jest bowiem taka, że tzw. "ubezpieczenia emerytalne" są zwykłą, klasyczną śmiemą. Piramidą finansową na gigantyczną skalę.
Państwo socjalistyczne - czy to socjalistyczno-komunistyczne, czy socjalistyczno-kapitalistyczne) kradnie ludziom część ich zarobków, obłudnie cmokając przy tym pazernyni ustami, że to dla dobra obywatela. Poświęca się tak, państwo ono. Zabiera te pieniądze i zabiera, i księguje, i notuje, i przelewa z konta na konto. Po drodze między składką zabraną a składką oddaną są rzesze pracownków ZUS, pracowników skarbówki (współpracującej z ZUS-em), pracowników banków (współpracujących z ZUSem), pocztowców (pracujących... etc.). Pałace ZUS-owskie mniejsze i większe; samochody służbowe lepsze i jeszcze lepsze, wyposażania gabinetów ... Płace zwykłych pracownków oraz ich szefów. Delegacje, szkolenia, odprawy emerytalne i śmiertelne, trzynaste pensje i nagrody jubileuszowe ...
A to wszystko z tych naszych składek.
Bo, wicie-rozumicie, dużo byłoby takich osób, które by się wcale nie ubezpieczały, gdyby Państwo się nad nimi nie pochylało.
Tak, jakby w tej chwili nie było osób nieubezpieczonych!
Tak więc, jeśli w ciągu trzech miesięcy nie podwyższy się wieku uprawniającego do przejścia na emeryturę, to ... jak rozumiem, po prostu zabraknie pieniędzy na ich wypłatę. Sławetna reforma emerytalna to zwykły pic na wodę: odsunięcie w czasie w czasie terminu spłaty części emerytur.
A ja zrobiłam prosty eksperyment: pieniądze, które są mi zabierane pod pretekstem ubezpieczenia zdrowotnego, chorobowego i rentowego, przeliczyłam na kalkulatorze procenta składanego (to bardzo znana instytucja bankowa, ale to temat na inną notkę). Każdego zachęcam do tej zabawy, pod warunkiem, że nie słabuje na serce. Bo nawet zakładają minimalne warunki wyjściowe - przeciętne zarobki, płeć żeńska, 25 lat ciułania i 4,5% - wynik jest wstrząsający, jeśli się go porówna z emeryturą ZUS-owską.
Gdy wzięłam pod uwagę, że, choć daleko mi jeszcze do wieku emerytalnego, to 25 lat okresów składkowych mam dawno za sobą, to kwota wyszła więcej, niż przyzwoita.
A gdy tej samej operacji poddałam przeciętnie zarabiającego mężczyznę, który zarabiałby przez 40 lat, to wysokość emerytury poraża!
Aha, przyjęłam 20 lat jako przewidywany wiek przeżywalności kobiet na emeryturze i 10 lat - dla mężczyzn.
Gdyby Państwo miało rzeczywiście intencje czyste, czyli "dobro obywatela", a nie zwykły, ordynarny rabunek, to powstałaby ustawa, że każdy ma obowiązek pewną - małą - część swojego dochodu przeznaczyć na oszczędzanie celowe, w dowolnej instytucji finansowej.
Oczywiście, procent składany jest dobry dla młodych. Wiadomo, że więcej zysku daje mała kwota odkładana comiesięcznie począwszy od młodego wieku, niż nawet bardzo duża, odkładana przez ostatnie 20 lat przed emeryturą.
Aha. Przy okazji "konsultacji społecznych" w sprawie "reformy emerytalnej" jakoś mało mówi się o prawach nabytych.
I jeszcze jedno aha - oczywistym jest, że kiedy obecni czterdziestolatkowie dożyją nowego wieku emerytalnego, nastąpi konieczność jego dalszego podniesienia. Może tym razem do osiemdziesiątki?
I jeszcze ostatnie aha. Jeśli rzeczywiście zostaną zlikwidowane te nędzne resztki "drugiego filara", będzie to oznaczać najbardziej chyba kasowy, widowiskowy i bezkarny skok na kasę, jaki kiedykolwiek został dokonany w naszym państwie - nie wyłączając afery FOZZ.
Ale może wreszcie to (a sądzę, że jest to nieuniknione w najbliższej przyszłości) obudzi młodych i starszych naiwniaków głosujących na PO ...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)