Termin oznacza świadome łamanie przepisów, dokonywane w proteście przeciwko pewnym aspektom lub całości działalności państwa, połączone ze świadomością, że za takie właśnie działanie grozi kara.
W PRL nieposłuszeństwo obywatelskie było normą. Wielu ludzi, świadomi narażało się na różnego rodzaju kary, aby tylko wyrazić swoją niezgodę na istniejący stan rzeczy.
Robiono to na różny sposób: malując hasła na murach, drukując i kolportując nieprawomyślne ulotki, zostawiając skasowany bilet w tramwaju lub autobusie, aby inny pasażer mógł z niego skorzystać ... Chytrze wykorzystywano absurdalne przepisy - np. lekarze wypisywali zwolnienia lekarskie do niedzieli włącznie, nawet, jeśli nieświadomy chory chciał tylko do piątku - bo za sobotę o niedzielę zwolnienia lekarskiego dostawało się normalną płacę ;-D
No, o spikkowaniu przeciwko władzy nie wspoknę, bo to był już naprawdę gruby kaliber!
Specyficzną, rzadką, ale spektakularną formą nieposłuszeństwa obywatelskiego była nielegalna ucieczka "na Zachód" - porwanym samolotem, pod ciężarówką, łódką przez Bałtyk ...
W ostatnim dwudziestoleciu wezwania do obywatlskiego nieposłuszeństwa pojawiały się dość często, ale chyba tylko w okresie rządów PiS. Zdruzgotani duszną atmosferą politycy, celebryci, naukowcy, aktorzy, śpiewograjki i kto tam jeszcze, nie mogąc pogodzić się z tą obrzydliwą władzą, wzywali do ... różnie. Począwszy od delikatnych i pieszczotliwych "Giertych do wora, wór do jeziora", poprzez odmowy złożenia oświadczenia lustracyjnego (pocałujcie mnie w d...!), aż po otwarte nawoływanie do obalenia władzy poprzez "Błękitnych marszów".
Na szczęście obecnie żyjemy w dobrej atmosferze, że o obywatelskim nieposłuszeństwie nikt nawet nie wspomina - nawet w obliczu groźby pałowania osobiście przez Mędrca Europy. I dobrze, bo w końcu o take Polske żeśmy walczyli, sam z Danuśkom, tymi ręcami!;-D


Komentarze
Pokaż komentarze (1)