Przeczytałam dziś informację, która mnie po prostu ogłuszyła. Wyglądałam pewnie jak na starym, niemym filmie - wytrzeszcz oczu, usta szeroko otwarte, trzymane przedmioty wypadają z rąk ....
Proszę jednak przyznać, że moja reakcja była w pełni uzasadnniona:
Chodzi o to, że patriarcha Rosji i abp Michalik w sierpniu wygłoszą "wspólne orędzie do obu narodów".
W sierpniu, Tak, ale w sierpniu ... tego roku. 2012.
Kto tu próbuje ze mnie robić kompletną kretynkę? Naprawdę Gazeta Wyborcza uważa, że WSZYSCY jej czytelnicy są kretynami pozbawionymi mózgu?
Na pewno nie ja.
Ja pamiętam doskonale ten festiwal zapewnień, które nas dosłownie oblepiały po 10 kwietnia 2010 r.: oto nastąpiło polsko-rosyjskie pojednanie! Wielka sprawa!
Nawet prezydencki Nałęcz wypuścił był z siebie (na szczęście przednią stroną), że dla pojednania się z pułkownikiem KGB, Putinem, żadna ofiara nie jest zbyt wielka. Zwłaszcza tak skromna, jak śmierć 96 osób.
I teraz Wyborcza zapewnia, że pojednanie owszem, ale dopiero w sierpniu ....
To ja się teraz uprzejmie zapytowuwuję (jak mówili przedwojenni Żydzi): czy to pierwsze pojednanie było złej jakości, czy po prostu się nie przyjęło (jak to czasem bywa z przechrztami).
I czy to pojednanie, to już będzie ostateczne, czy grożą nam kolejne!


Komentarze
Pokaż komentarze (11)