Animela Animela
513
BLOG

Samozabójstwo, czyli "my" i "oni"

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 8

 Tytuł nie ma sugerować, że wierzę w jedną lub drugą wersję. Mam zbyt mało danych, aby sobie wyrobić zdanie. Zwłaszcza, że - jak zwykle w Polsce - dane są absolutnie sprzeczne z sobą. Pewne jest jedno, i to od pierwszej chwili: to było powieszenie samobójcze. To znaczy - wróć, jakie tam powieszenie, zastrzelenie rzecz jasna ...

Cała reszta, to już zwykły chaos medialno-oficjalny, do jakiego od pewnego czasu przywykliśmy.

Samobójstwo jest pewne, niepodważalne, resztę się dopasuje.

Ran postrzałowych jest kilka albo jedna. Monitoring jest i znika. Pojawia się garaż i parking podziemny. Kłopoty finansowe, brak kłopotów finansowych, Alzheimer, zdrów jak byk, kłopoty rodzinne, nałogi ...

Broń włożył sobie do ust. Nie, strzelił z przyłożenia. Nie zostawił listu pożegnalnego. Nie szkodzi, krewny siostry znajomego szwagra córki styjecznego brata dziennikarza X słyszał, jak anonimowy oficer osobiście go zapewnił, że przyczynąy samobójstwa były ściśle i wyłącznie osobiste.

I to, jak się zdaje, przeważyło zdanie prokuratury.

Nawet najbardziej zagorzali rzecznicy rządu przyznają, że brak listu pożegnalnego nie pasuje do schematu śmierci samobójczej.

Mnie natomiast dziwi strzał z przyłożenia, w skroń, choć nie mam pewności, któa wersja jest prawdziwa. Strzał z przyłożenia możliwy jest w przypadku jakiejś współczesnej Pani Bovary, edukowanej na serialach telewizyjnych, ale nie w przypadku starego wojskowego wyjadacza.

W życiu nigdy, jak mawia bohater moich snów ...

W tym wszystkim naprawdę uderzające są dwie rzeczy. Dwie rzeczy zupełnie nowe w naszej rzeczywistości medialnej, a które pojawiły się po Smoleńsku i nabrzmiewają złowrogo.

Pierwsza to taka, że coraz mniej osób wierzy w oficjalne narracje, i to jest bardzo, ale to bardzo widoczne w tv.

Przed katastrofą smoleńską zdarzały się w polskiej rzeczywistości rzeczy brzydkie, tłumaczone oficjalnie w sposób urągający logice. Większość ludzi w to wierzyła, mała część nie, ale w oficjalnym nurcie było miejsce wyłącznie dla wersji oficjalnej. Gdzieś po różnych Gazetach Polskich czy Naszych Dziennikach różne oszołomy snuły swoje oszołomskie narracje, zaprzyjaźnione z rządem telewizje miały to zaś w najgłębszej pogardzie. Oficjalnie - wszystko było cacy.

Po Smoleńsku upiorne oszołomy, głównie za sprawą Ewy Stankiewicz (hej, Pani Ewo, czy złożyła już Pani oświadczenie antysamobójcze? Albo lepiej - depozyt u zagranicznego adwokata?) stały się na tyle widoczne, że trzeba było na nie jakoś zareagować.

I zareagowano, jak najbardziej. Wrzask, plucie, walenie w bębny, palenie kukiełek ... wykorzystany został cały aresnał walki z upiorami, i nic. Może po prostu zapomniano o czosnku ... czyżby dlatego, że walczący sami lubią go aż za bardzo?

Druga sprawa to ta, że po smoleńsku ujawniły się dwa zupełnie różne zbiorowiska Polaków.

Jedni, którzy domagali się prawdy o Smoleńsku, i drudzy, którzy na te żądania dostawali piany na p... wróć, twarzach.

Tak, dobrze napisałam, ale też jest to dość oczywiste: "lud smoleński" robi pochody z transparentami "chcemy prawdy", a sadurskie szydzą, że tylko oszołomy mogą domagać się prawdy.

Dziś Monika Olejnik, zamiast, jak wiele miesięcy po smoleńsku, wezwać jakąś Kempę i pytać ją wojowniczo: "Ale co, wierzy pani w zamach? No wierzy pani? Był hel, bomba termobaryczna, sam Tusk zestrzelił Tupolewa?" na przesłuchanie wezwała jakiegoś "przyjaciela" śp. generała.

(Na marginesie - kto z was przyjaźni się ze swoim prawnikiem, księgowym lub ogrodnikiem? Ręka do góry!)

Nieszczęśnik ów, unikający patrzenia prosto w kamerę, z główką cały czas przekrzywioną na jedno ramię, tłumaczył bardzo spokojnie, jak wielkim człowiekiem ... wróć, Człowiekiem ... był zmarły; I on nie wierzy w samobójstwo, ale wierzy w ustalenia prokuratury.

(Tak zupełnie w oderwaniu od dzisiejszej notki. Jakiś czas temu, podczas prestiżowych targów koni w Janowie Podlaskim, na parkingu samochodowym znaleziono zwłoki kobiety z ośmioma ranami kłutymi, od których biedaczka zmarła. Przez pewien czas lansowano zamachową teorię, że kobieta została zadźgana nożem w związku np. z rabunkiem pieniędzy, ale ostatnio dowiedziałam się, że nasza postępowa prokuratura dała odpór takim zabobonom. To było samobójstwo. Tak, kobieta zadźgałą się sama, zadając sobie osiem głębokich ran ostrym narzędziem. Z przodu i z tyłu. Widać była naprawdę chora na Alzheimera).

A poza tym, Panie Boże, broń mnie od przyjaciół. Z wrogami pomogę sobie sama!

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka