Animela Animela
272
BLOG

Wnerw gimnazjalno-licealny

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 0

 Jak wiadomo, rodzice nastolatków to ludzie wyjątkowo szczęśliwi: zero wydatków na ciuchy, gadżety, kina, wycieczki, nowy komputer, nowy telefon. Zero stresu z powodu obaw o sprawowanie się dzieciaka - należy do gangu, czy raczej jest ofiarą? Pali, ćpa, prostytuuje się? Może jest nieszczęśliwie zakochany i cierpli? 'Co nawywija na wycieczce szkolnej?

(Eh, a gdy mój syn skończył dopiero 10 lat, ponownie sięgnęłam po "Siedemnastolatka". Obecnie takie lektury powinny być zakazane!).

Zachowanie nastolatka to też miód na serce rodzica: brak agresji, poczucia wyższości, przy stole nastolatek grzecznie nam relacjonuje, co dziś było w szkole.

Pełen luz, sielanka, żyć, nie umierać!

Nic dziwnego, że minister edukacji, zaniepokojona stanem gnuśności, w jaki z czasem nieuchronnie staczają się rodzice nastodzieci (copyright by Leski), postanowiła zafundować im potężny strzał adrenaliny. I wymyśliła reformę.

Pod koniec szóstej klasy nastodziecię musi wybrać liceum. Dokładnie - trzy licea. Po czym musi się zalogować do systemu informatycznego (ponieważ każdy uczeń w Polsce ma już po co najmniej dwa laptopy, a Polskę szczelnie pokrywa sieć szybkiego i taniego internetu, nie ma z tym najmniejszego problemu) i już.

Cały psikus Pani Minister polega na tym, że uczeń robi to W CIEMNO. Nie znając ani ocen końcowych, ani wyniku testu. Trzeba być więc doskonałym strategiem, by wybrać szkoły o odpowiednio różnym poziomie punktacji. Inaczej - można się nie dostać do ŻADNEFO liceum, jak córa znajomych - zdolna i pracowita, czerwone paski, olimpiady itd., ale wybrała trzy szkoły z samego szczytu i w rezultacie uczy się w szkole naprawdę fatalnej.

Potem jednak uczeń poznaje wreszcie końcowe oceny szkole i z testu gimnazjalnego (sprawdzanego przez miesiąc - a co, nauczycielom się nie spieszy!). i można CAŁKOWICIE ZMIENIĆ SZKOŁY.  Do szkoły pierwszego wyboru składa się dokumenty.

Tak, dobrze czytacie. Cały wybór można anulować i dokonać go od nowa. I większość uczniów właśnie tak robi - a przynajmniej zmienia jeden lub dwa wybory. Oczywiście, trzeba odebrać dokumenty ze szkoły pierwszego wyboru, a przenieść je do nowej szkoły pierwszego wyboru.

Absurd? Oczywiście. Wkurzające? Jeszcze jak! Strata czasu rodziców uczniów i nauczycieli? Wiadomo.

WIĘC PO CO TO SKŁADANIE DOKUMENTÓW PRZED WYNIKAMI EGZAMINÓW? Skoro jest to oczywisty absurd?

Może jakiś zwolennik PO mi to wytłumaczy?

Licea - to wnerw kolejny.

Sposób liczenia punktów do liceów jest dość skomplikowany - liczy się zarówno egzamin gimnazjalny, jak i stopnie ze szkoły. Ale tylko niektóre, a i to - do każdej szkoły (a raczej klasy) liczą się one inaczej. Szóstka z informatyki w klasie o profilu informatycznym to dużo; w językowym - bardzo mało.

A najbardziej wnerwiające jest to, że w praktyce wybór profilu następuje dopiero w drugiej klasie. Jako "wybór przedmiotu rozszerzonego". Pod warunkiem, że nauczyciel wyrazie zgodę ....

Kolejny absurd!

Ziemkiewicz napisał kiedyś, że życie w Polsce przypomina pływanie w kisielu: niby ruchy wykonuje się te same, co w wodzie, ale wszystko przychodzi z nieopisanie większym trudem. Uważam, że jest to jego najtrafniejsza obserwacja i najcelniejsza, najbardziej lapidarna, adekwatna nazwa zauważonego problemu. Już za to jedno należy się RAZ-owi miejsce w panteonie znaczących Polaków!

A uczniowie, rodzice i dzieci? No cóż ... Ponarzekają, a potem polecą zagłosować po raz kolejny na PO. Bo ten straszny Kaczyński ....

Chociaż niekoniecznie. Mój syn, jeszcze dwa lata temu zdeklarowany wyznawca PO i wojujący przeciwnik PiS, ostatnio mi się zwierzył, dziwnie rozmarzony: :"A wiesz, mama? Ta ministerka chyba nie zdaje sobie sprawy, że ja w najbliższych wyborach będę już głosować ....".

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka