Media publiczne funkcjonują fatalnie - co do tego chyba nie ma wątpliwości. Na słowo "misja telewizji publicznej nawet przedszkolaki dostają zajadu ze śmiechu, wartościowe programy - jeśli już - funkcjonują circa about po północy. W tv królują tańce na szkle, lans różnych feeli i innych wyjców; a liczba idiotycznych seriali przekroczyła już chyba masę krytyczną i przeskoczyła w ilość.
Dialektycznie.
Taka ocena nie dotyczy li tylko jednak telewizji publicznej. W identyczny sposób klasyfikuję polskie kino. Ostatni film, jaki dało się obejrzeć, to według mnie "Psy" - a i to też lichy, mówiąc szczerze. Fakt, że o kilka rzędów wielkości przerasta przeróżne "OhKarole2" i inne badziewia pokroju ... ja wiem? Nikosiiów, czy jak im tam ...
Na tle tego rzeczywiście beznadziejnego poziomu - filmy nakręcone w PRL jawią się jako objawienia sztuki wysokiej!
(I proszę mi nie imputować, że tęsknię za PRL-em, ponieważ naprawdę nie mam za czym. Natomiast tam, gdzie należy się uchylenie kapelusza - należy to zrobić, bezwzględnie i wdziękiem ;-).
Z jakichś powodów w zgrzebnych warunkach Polski Ludowej można było nakręcić Samych Swoich (i kontynucje), Seksmisję, Va Bank, Karierę Nidodema Dyzmy, Lalkę (a nawet obie Lalki), Potop i Ogniem i Mieczem, Krzyżaków, W pustyni i w puszczy, Misia, Poszukiwany-poszukiwana ... To tak na szybko, chociaż dobrych pozycji jest o wiele więcej - pewnie ktoś podrzuci ;-D
Ja, oczywiście, dawno sobie odpowiedziałam na pytanie: czemu wówczas kręcono dobre filmy, a teraz nie.
Uważam, że cenzura wymagała zarówno od twórców, jak i odbiorców, pewnego poziomu wyrobienia. Trzeba było mieć zarówno talent, jak i pewien stopień wtajemniczenia, jeśli chodzi o konstruowanie i odbiór fabuły z drugim i trzecim dnem.
Dziś jest łatwiej - wystarczy pokazać księdza, a naprzeciw niego ateistę, i już można boki zrywać, gdy ateista kopnie księdza w ... cokolwiek.
Po drugie - ograniczone nakłady finansowe wymagały dania z siebie maksimum wysiłku, aby osiągnąć dobre rezultaty.
To, że widz był kilkadziesiąt razy bardziej wybredny, wyedukowany i obznajomiony z kulrurą, niż obecnie, też nie jest do przecenienia.
No cóż, drogi Gospodarzu. Cenzury wprowadzać nie zamierzam, natomiast postulat ODCHUDZENIA mediów publicznych jest jak najbardziej racjonalny.
Obciąć budżet o 3/4 (tak na początek), a reszta będzie się starać za siebie i za zwolnionych kolegów.
Gwarantuję.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)