A ja nieskromnie wyznam, że wiem, skąd to pęknięcie się wzięło.
Trzy lata temu, jak wielu z nas, byłam osłupiałym, biernym, zapłakanym świadkiem tragicznych wydarzeń. Byłam tak wstrząśnięta, że nie byłam w stanie robić nic, poza wgapianiem się w ekran telewizora. I rejestrowaniem wszystkiego, każdej relacji medialnej.
Jednocześnie byłam świadoma, że w moim domu tylko ja tak reaguję. Syn - wówczas trzynastoletni - był wtedy typowym nastolatkiem: nawet nie tyle wielbiciel PO, ile zdecydowanie antypisowski. Podobnie jak mąż - dawniej niemalże wielbiciel Kaczyńskiego jako ministra sprawiedliwości, po wyborach 2005 r. zmieniony w klasycznego leminga. Człowiek dorosły, wykształocony, kulturalny, odpowiedzialny .... na każdy zarzut stronę PO reagował "A PiS to ..."
Na szczęście, syn w trudnych chwilach zawsze staje na wysokości zadania. Zbudziłam go jakoś po dziewiątej, żeby był świadkiem historycznych chwil oraz - oczywiście - żeby był gotów do reakcji na wypadek wojny.
Bo przecież wtedy wiedziałam tylko tyle, że samolot z dwoma prezydentami, całym dowództwie armii (i to już po CASIE!) itd. rozbił się na ziemi odwiecznie nam wrogiej, i nadal nam wrogiej.
Syn (bardziej chyba podekscytowany, niż zmartwiony, choć starał się tego nie okazywać) jako pierwszy zauważył, że teraz Rząd siedzi w schronach. Mimochodem wspomniał sytuację z przejęciem władzy po śmierci Kennedy"ego. Zastanawiał się, jak to zostanie rozegrane dyplomatycznie - bo przecież przyczyny tragedii nie są znane, a więc akt terrorystyczny musiał być brany pod uwagę PRZEDE WSZYSTKIM. Jasne, że jako jedna z przyczyn, ale w danym momencie NAJWAŻNIEJSZA i NAJBARDZIEJ PRAWDOPOWODBNA.
Rosjanie? Polacy? Al Khaida? Możliwości jest wiele - wszak Polska od lat należy do KOALICJI ANTYTERROSYTYCZNEJ!
Gdy więc syn z upływem godzin dowiedział się, że Premier Polski, jak gdyby nigdy nic, poleciał osobiście na potencjalnie wrogie terytorium, szczęka mu opadła na samą ziemię i długo tam pozostała. I to właśnie mój trzynastoletni syn jako pierwszy wydał werdykt, że to był zamach.
Bo Pr;emier, z jakiegoś powodu, wiedział, że JEMU nic nie grozi ....
I to właśnie to jest przyczyną tego pęknięcia smoleńskiego. Nie złe prowadzenie śledztwa - z tym Polacy jakoś by się pogodzili.
Oddanie śledztwa Rosji też jakoś uszłoby płazem - decyzja głupia i szkodliwa, ale też niejedyna w wykonaniu tego Rządu.
Ale to, że od pierwszych chwil WIEDZIELI.
I, przede wszystkim - to, że NAGRODZONO osoby odpowiedzialne za katastrofę: Janickiego, Klicha jednego z drugim, Arabskiego ...
Odpowiedzialnych przynajmniej w świetle badań NIK.
No, i brak odpowiedzialności politycznej.
To był największy błąd.
Gdyby Premier nie był uwikłany w przedziwne ... zaszłości, ujmijmy to delikatnie .... mógłby zachować się tak, jak zachowałby się w jego sytuacji szef rządu w normalnym, cywilizowanym kraju: podałby do dymisji siebie i cały swój gabinet.
Mógłby też wybrać wersję nie całkiem normalnego, ale jednak cywilizowanego kraju, i ściąć głowy kilkunastu osobom wysokiego szczebla.
(Ja tu nie piszę o odpowiedzialności karnej, tylko POLITYCZNEJ).
Premier wybrał metodę zastosowaną przy zamiataniu afery hazardowej pod dywan: na rympał. "Nie mamy pana płaszcza i co pan nam zrobi"?
Jednak mianowanie Millera - współodpowiedzialnego za katastrofę - szefem komisji badającej katastrofę, jak też awansowanie Janickiego, było BARDZO nieprzemyślaną decyzją.
To właśnie, między innymi, pokazało, że winni za katastrofę są NAGRADZANI. A skoro nagradzani - to może ta katastrofa była komuś na rękę?
A może .... była oczekiwana?
Lub wręcz .... aż strach to zwerbalizować ... zaaranżowana?
W końcu - nagradza się pracowników za SZCZEGÓLNE wyniki w pracy, czyż nie?
Dlatego, Panie Igorze, nie ma możliwości zbudowania w Polsce normalnego, silnego Państwa.
A już na pewno z taką kadrą dziennikarską, która siedzi okrakiem na barykadzie i uważa, że co praco PO to nie fiołki, ale za to PiS jest jeszcze gorszy ....


Komentarze
Pokaż komentarze (23)