Animela Animela
375
BLOG

Rolex drze łacha z Konfederatów barskich ...

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 5

 Rolex pisanie  znam i cenię od dawna. Najlepsze teksty, moim zdaniem, to był cykl z Majkelem, ale pozostałe też czyta się z przyjemnością. Jeśli chodzi o merytorykę, to częściej się zgadzam, niż nie.

Długo się wahałam, czy jakoś skomentować tę oto notkę Rolexa:

http://hekatonchejres.salon24.pl/496634,i-gramy

Ostatecznie doszłam do wniosku, że jest to konieczne. bo notka nie dość, że niesprawiedliwie traktuje "konfederatów barskich", to czyni to z pozycji autorytetu, A to już jest niebezpieczne w sytuacji, gdy Rolex, najzwyczajniej w świecie, z calłej sytuacji zrozumiał niewiele albo zgoła nic.

Rolex otóż odsadził od czci i wiary osobę lub grupę osób (dla wygody będę tę osobę lub grupę osób nazywać "Barskim"), która złożyla wniosek o odtajnienie notki ze sławnego spotkania Premiera Putina z Premierem Tuskiem. "Oh, jakie to śmieszne!", naigrawa się Rolex, "przecież wiadomo, że w tej notce nic nie ma, a nawet gdyby było, to jej odtajnienie nie leży w interesie Polski!". Dalej zacytuję już dokładnie:

"Czy wyobrażacie sobie Państwo, co odpowiedziałby na przykład Rolexowi, na przykład odpowiedni urzędnik Downing Street, gdyby Rolex zażądał (w ramach przysługującego mu prawa dostępu do informacji publicznej o wiele szerzej ujętego niż w Ojczyźnie) dostarczenia mu notatki służbowej z cotygodniowego spotkania pana premiera z Jej Królewską Mością albo z szejkiem Kataru, sugerując, że w rozmowach tych mogły znaleźć się tajne informacje o śmierci księżnej Diany, albo egzekucji wykonanej przez SAS na mme Mairead Farrel w Gibralatarze?"

Otóż mamy w notce takie pomieszanie materii, że mnie z przerażenia kołtun się zrobił na głowie ...

Przede wszystkim - nie ma najmniejszego sensu porównywać systemu prawnego dwóch różnych krajów. 

Po drugie -  nie ma sensu porównywać Królowej z Premierem Tuskiem. Z powodów tyleż oczywistych, co wielowymiarowych.

Po trzecie - nie wiem, skąd Rolex ma pewność, że odmówionoby mu takowych informacji - na znajomości prawa, własnym doświadczeniu, czy tylko przekonaniu?

Najważniejsze w tym wszystkim są jednak kwestie następujące:

- obywatel ZAWSZE ma prawo wystąpić o udzielenie informacji publicznej, i to nie on ma wiedzieć, czy ujawnienie tej wiedzy jest w interesie Państwa, tylko odpowienie organy. Odpowiednie organy uznały, że nie jest, i Barski pozostał z niezaspokojonym głodem wiedzy. Stało się coś strasznego, Panie Rolex? A zważywszy, że nawet ostateczne wyroki sądów Polskich bywają często podważane w Strasbourgu, wyrok taki czy inny NIE PRZESĄDZA JESZCZE O NICZYM ;-D

- to, że Barski wystąpił o odtajnienie notki, nie musi oznaczać, że jest przekonany, iż w tej notce obaj premierzy właśnie wtedy unkuli straszliwy spisek. Barski, jak mniemam, świetnie wiedział, że jego wniosek może nie zostać zrealizowany. Tyle tylko, że - oczywiście - BRAK ODPOWIEDZI TO TEŻ ODPOWIEDŹ. Barski dowiódł, że Premier Tusk nawet nie rozważa możliwości odtajnienia tej notki.

- bo, oczywiście, Premier WCALE NIE ZOSTAŁ POSTAWIONY PRZED WYBOREM ZEROJEDYNKOWYM: odtajnić - nie odtajnić. To, że ani Kancelaria Premiera, ani Rolex, ani nikt z komentujących nie wpadł na tak prosty pomysł, jest doprawdy bulwersujące: Otóż Premier Tusk mógł Barskiemu odpowiedziieć w tym duchu:

"Rozumiem, drogi  Barski, że w świetle zaistniałej sytuacji obywatele chcą poznać treść notatki z mojego spotkania z Premierem Putiniem. Muszę jednak zauważyć, że spotkanie miało charakter poufny i sam nie mogę zdecydować o odtajnieniu notki, jednak niezwłocznie zwrócę się do Premiera Putina o zgodę na jej odtajnienie. A ponieważ na tym spotkaniu mówiliśmy jedynie błachostki - jestem pewnien, że pojednany Premier Putin wyrazi na to zgodę".

Gdyby jednak Premier Putin odmówił oddajnienia notki, to Pan Premier Tusk mógłby Barskiemu odpisać, że nie pojmuje ... no po prostu nie jest w stanie pojąć takiej postawy Pana Premiera Putina ....

Wtedy Barski, rzeczywiśie, zostałby z wróblem w garści, a Premier Tusk wyszedłby na męża stanu, który nie ma nic do ukrycia.

W obecnej sytuacji jest dokładnie odwrotnie. Barski dowiódł, że Premierowi Tuskowi BARDZO zależy na utajnnieniu notki. Wrażenie (być może niesłusznie) jest takie, że jednak Pan Premier MA coś do ukrycia.

I to właśnie zostało dowiedzione przez Barskiego.

Na marginesie - jeżdżenie po ludziach, jak po burych sukach, za to, że wykazują się postawą obywatelską, jest bardzo niedobrym zwyczajem. Polacy i tak są mało uspołecznieni, a jeszcze darcie sobie z nich łacha, gdy wystąpią z inicjatywą, a ta się nie powiedzie, może tylko pogłębić tę tendencję.

I na koniec jeszcze jedna uwaga: prawo nie jest czymś stałym, niewzruszonym w czasie. Przeciwnie - tale się zmienia, często właśnie pod wpływem inicjatyw takich Barskich. W obecnymm stanie prawnym notka pozostała utajniona, ale za kilka lat, być może, sąd nakarze jej odtajnienie. I wcale niekoniecznie musi się to wiązać ze zmianą ustawy o dostępie do informacji publicznej - wystarczy zmiana interpretacji przez sądy.

A tak już zupełnie na koniec, drogi Rolexie: naprawdę uważa Pan, że odtajnienie notki ze spotkania Tusk-Putin może Polsce wyrządzić większe szkody, niż katastrofa smoleńska? I tryb jej wyjaśniania?

Oraz, creme de la creme - samo TAJNE spotkanie obu premierów - jednego z kraju NATO, a drugiego z kraju temu NATO wrogiego? ....

Bo ja myślę, mleko już się wylało i kto ma wiedzieć, ten wie. 

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka