Animela Animela
519
BLOG

Orson Scott Card: "Gra Endera"

Animela Animela Kultura Obserwuj notkę 21

            Natknęłam się dziś na informację, która - sama w sobie dość obojętna - pobudziła jednak u mnie ciąg skojarzeń: podobno ma być sfilmowana słynna powieść "Gra Endera". To znaczy - chyba nawet już jest sfilmowana, ale zdaje się, że jeszcze chyba filmu nie ma w kinach? ...

             To mi uświadomiło, jak dalece w przeciągu kilkunastu lat zobojętniałam w stosunku do tego, czym się fascynowałam w młodości - czyli s-f.

             Oczywiście, "Grę Endera" po raz pierwszy przeczytałam w "Fantastyce". Dzisiejsza młodzież pewnie tego nie zrozumie, ale miesięcznik "Fantastyka" (ukazujący się od roku 1982, po przemianach ustrojowych zmienił nazwę na "Nowa Fantastyka") drukował zarówno opowiadania, jak i powieści w odcinkach. Można było te wkładki wyjmować z czasopisma i je oprawiać, ale ja nigdy tego nie robiłam - czytałam w taki niewygodny sposób, bo to trzeba było przekręcać ... mniejsza. Ważniejsze jest pewnie to, że jestem być może jedyną osobą w Polsce, która ma zarówno prawie wszystkie "Fantastyki", jak i książkę oprawioną z tych odcinków - a jednocześnie moje egzemplarze są dziewicze. Bo ja, proszę Państwa, tę książkę dostałam w prezencie!). Znacznie później ukazała się powieść w normalnej postaci, jako standardowa książka, i tę również sobie sprawiłam - a potem chyba wyrzuciłam. 

              W sumie "Gra Endera", pomimo statusu kultowej, jest dość sztampowa: dziecko zabrane kochającym rodzicom (i siostrze - to ważne!), umieszczone w Szkole Bojowej, po trudnym treningu ratuje świat przed zagładą, przy okazji unicestwiając obcą rasę. Tak naprawdę - to, co ciekawe, zaczyna się dopiero w "Mówcy Umarłych" i kontynuowane jest w "Ksenocydzie". Cenię zwłaszcza "Mówcę".

             "Gra Endera" jest jednak napisana znakomicie, fabuła jest skonstruowana w taki sposób, że nie sposób wręcz się od niej oderwać ... Miała naprawdę wielu fanów. Gdy przyszedł mój termin porodu, zabrałam z sobą właśnie "Grę" (bo taka lekka, łatwa i przyjemna, a w szpitalu nie potrafię się skupić), a ginekolog okazał się prawdziwym fanem. O dalszych tomach nawet nie chciał słyszeć :)

           Card, jak wieku fantastów, miał poglądy raczej konserwatywne i przedstawił wizję świata (przerażającą), w której rodzicom nie wolno posiadać więcej dzieci, niż dwoje, a piątkowe krewetki należy spożywać ukradkiem .... Czyż to nie jest wizjonerskie?

           Dla nas, blogerów, trylogia Carda ma pewnien dodatkowy smaczek, a mianowicie Valentine - siostrę Endera - która już jako dziecko podbiła ogólnoświatową sieć, publikując pod pseudonimem. Jakby tego było mało, równie sprawny w posługiwaniu się klawiaturą okazał się również Peter, trzeci z rodzeństwa. Oczywiście, słodka Valentine wykorzystywała swój talent dla dobra ludzi, a demoniczny Peter - dla budowania własnej potęgi ... którą oczywiście osiągnął, bo wszystkie dzieci w tej rodzinie były wybitne:)

           Eh ... Jak piękne są wspomnienia! Na film raczej się nie wybiorę (chyba, że mnie syn zmusi), ale kto wie, czy nie wyciągnę "Mówcy Umarłych", by ją sobie odświeżyć w pamięci ... 

           Lektura obowiązkowa, absolutnie. Pozycja o wiele wartościowsza, a już na pewno bardziej zrozumiała, niż 90% tego,  co obecnie czyta młodzież.

           Może po obejrzeniu filmu zechcą sięgnąć po książkę? .....

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Kultura