Na stronie internetowej www.telewizjarepublika.pl można obejrzeć film, zatytułowany dokładnie tak, jak moja notka. Fragmenty tego materiału były też kolportowane przez osoby związane z ww. medium - wygląda więc na to, że stacja jest bardzo dumna z zachowania jednego ze swoich ojców-założycieli. A ja mogę tylko westchnąć: o temporta, o mores ....
Uściślę, że ja oglądałam tylko właśnie linkowany na Twitterze fragment - resztę sobie odpuściłam, bo nie lubię ani boksu, ani cyrku.
Jak zapewne wiedzą już Państwo lepiej, niż ja, Pan Redakto Wildstein zaprosił do studia tvrepublika trzy osoby: profesora Nowaka, jakiegoś Rosjanina i kogoś, o kim mogę powiedzieć tylko tyle, że z twarzy jest podobny zupełnie do nikogo, z czego obchodzą nas następujące osoby dramatu: Pan Wildstein, prof. Nowak i Rosjanin.
Profesor Nowak zaczął coś, co nie spodobało się Rosjaninowi, w związku z tym Rosjanin postanowił profesora Nowaka zagłuszyć - co mu się zresztą udało. Profesor, bardzo słusznie, postanowił wyjść ze studia, a redaktor Wildstein - prowadzący dyskusję - postanowił nauczyć Rosjanina grzeczności. Zaproponował więc, żeby Rosjanin uczył się kultury od niego, wspomniał też coś o imperialnym chamstwie. Rosjanin, pomny, iż grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą, poszedł w ślady profesora Nowaka i opuścił studio. Na placu boju pozsotał zwycięski gospodarz programu i nieznany mi pan.
Rosjanin zachował się niegrzecznie - to nie ulega wątpliwości. Wchodzenie komuś w słowo, zagłuszanie go, niedopuszczanie do głosu - oczywiście, świadczy to bardzo źle o jego kulturze. Tyle tylko, że dokładnie to samo zrobił Pan Wildstein, redaktor prowadzący dyskuję.
Nie chcę nawet już wspominać, że gospodarz ZAWSZE poprzeczkę ma postawioną wyżej, niż jego goście. Nie wyobrażam sobe sytuacji, w której zapraszam gości na obiad, po czym pouczam ich, że nie należy mlaskać .... Trudno - muszę to jakoś przecierpieć. Również redaktor Wildstein, jako prowadzący program, miała obowiązek zachowania się grzecznie.
Trzeba jednak zauważyć, że dziennikarzy obowiązuje coś takiego, jak "Kodeks etyki dziennikarskiej", który nakazuje dziennikarzom szacunek dla rozmówców, iezależnie od wyznawanych poglądów. Dla mnie jest oczywiste, że Pan Wildstein tego szacunku gościowi nie okazał.
Telewizja Republika miała stanowić nową jakość w naszym życiu medialnym. Ja sama z dużą ciekawością czekałam, co też będzie ona sobą prezentować. Niestety, nie jest to dziennikarstwo choćby w ułamku procenta zbliżone do wzorców BBC. Flekowanie za inne poglądy można sobie spokojnie obejrzeć w "Kropce nad i", nie ma potrzeby wykupywać w tym celu dodatkowego pakietu.
Wiele osób zarzuca "zaprzyjaźnionym" telewizjom i prasie stronniczość, i mają w tym całkowitą rację. Tyle tylko, że ja nie potrafię myśleć systemem klanowym. Nie umiem przymknąć oczy na oczywiste chamstwo "naszego" dziennikarza tylko dlatego, że jest "nasz".
Ja oczekuję produktu na dobrym poziomie. I nie tracę nadziei, że kiedyś się go doczekam.
P.s. Braciamokwe - to nie jest "atakowanie" Pana Wildsteina, tylko próba - oczywista u świadomego konsumenta - ukształtowania rynku medialnego w ten sposób, aby odpowiadał moim oczekiwaniom.



Komentarze
Pokaż komentarze (24)