Od jakiegoś czasu przestałam kupować oba nasze niezrównane tygodniki "niepokorne", ale jednak kobieca ciekawość czasem bierze górę, i jakoś tak, zupełnie od niechcenia, w przelocie, wzięłam do ręki tygodnik, co to stoczył heroiczny bój o "sponsoruje literka W" (dobrze, że tego nie foliują!). Roztargnienie, czyste roztargnienie spowodowało, że zupełnie odruchowo zrobiłam ruch kartkowania, i .... własnym oczom nie uwierzyłam, więc spojrzałam jeszcze raz, już z premedytacją, i .... osłupiałam!
W środku jest PROGRAM TELEWIZYJNY!!!
Przysięgam, że nie kłamię - tygodnik "młodej Polski", redagowany przez wściekle "niepokornych" publicystów, jako wabik na klientów .... oooops, przepraszam, P.T. Czytelników .... zamieszcza całotygodniowy program telewizyjny! :)
Najpierw dostałam ataku śmiechu, a potem spoważniam: cóż, grunt, to dobre wyczucie targetu.
Najwidoczniej w świecie wydawcy "W sieci" uznali, że niezbędnikiem wiernego ich czytelnika - niczym "Niezbędnik" Polityki jest konieczny do życia jej fanom - jest właśnie program telewizyjny. Czytacz "W sieci" nie może skupić się na lekturze, jeśli nie ma pewności, czy w tym samym czasie nie leci przypadkiem "Taniec z nożami" lub "N jak nudy" .... :)
No, proszę ja Miłych Państwa - wygląda na to, że z takim wyczuciem rynku i znajomością upodobań swoich czytelników, to bracia Karnowscy niedługo opanują cały rynek kolorowych magazynów w Polsce!
"TeleTydzień" zapewne lada chwila zbankrutuje, no bo po co przepłacać, kupując dwa opiniotwórcze tygodniki, skoro można jeden? ....
No, tak. Bracia Karnowscy. Młodzi, dynamiczni i niepokorni. Klasa sama w sobie! Panowie, przyjmijcie, proszę, bardzo pokorne wyrazy uznania! Tak się kosi konkurencję!
W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, niż wyrazić przekonanie, że pp. Karnowscy powinni za każde pieniądze podkupić z "Do rzeczy" Panią Kamilę Baranowską. Też młoda, też ładna, i cudownie, moim zdaniem, potrafi zaspokoić oczekiwania czytelników "W sieci", a pewnie nawet zwiększyć ich liczbę. Pani ta jest bowiem wielką znawczynią plotkarskich portali. Jak chyba nikt w Polsce orientuje, kto się z kim pokłócił i komu oraz jak trzeba błysnąć majtkami, żeby zrobić karierę. Prawie dziennikarka śledcza.
Nie to, że w "Do rzeczy" jakoś odstaje profilem, zaniża poiom bądź nie nadąża za resztą redakcji, bo jest wręcz przeciwnie. Ale gdyby trafiła do "W sieci", to tygodnik ten wyparłby wówczas i tygodniki opinii, i plotkarską prasę, i "TeleTydzień". Potęga medialna jak, nie przymierzając, imperium Ojca Rydzyka! :)
Jaka oszczędność piepiędzy i lasów, nieprawdaż? ....



Komentarze
Pokaż komentarze (20)