W czasach, które nie są nadmiernie odległe, Premier Tusk powtarzał po wielokroć, że tylko on wraz z Platformą Obywatelską mogą powstrzymać PiS przed powrotem do władzy. Mało – Premier podkreślał, że jego zadaniem i obowiązkiem jest powstrzymanie PiS przed tymże powrotem. I muszę Państwu przyznać, że – z jakiegoś powodu – w te akurat słowa Premiera wierzyłam bez zastrzeżeń. Tak, myślę, że to prawda: jednym z głównych zadań PO jest powstrzymanie PiS przed powtórnym przejęciem władzy. Niegrzecznie byłoby nie wierzyć Premierowi, więc przypuszczam, że to prawda: ktoś, gdzieś, kiedyś, powierzył mu misję zatamowania PiSowi drogi powrotu na scenę polityczną. Reszta – furda. Grunt, by nie rządziło PiS.
Obecnie, gdy sondaże pokazują, że to właśnie PO napełnia Polaków obawą, trochę głupio Premierowi straszyć społeczeństwo PiSem, które cieszy się większym poparciem w sondażach, więc znalazł się nowy straszak na obywateli: eurosceptycy.
Zupełnie tak, jak kilka lat temu recydywą PiS, tak obecnie Premier straszy Polaków wizją eurosceptyków, którzy mogliby się dostać do PE i tam być. Wydawałoby się, że demokrata marzy o tym, by w każdym ciele przedstawicielskim był pluralizm, a tu – siurpyza. Demokrata Premier uważa, że do demokracji najlepiej jest, gdy krajem rządzi „ein Volk ein Reich ein Führer” - czy jakoś tak podobnie … W każdym razie Premier znów uważa, że ma misję: tym razem jego zadanie to nie dopuścić do zwycięstwa eurosceptyków.
Kto Premierowi zlecił taki obowiązek? Tego, jako żywo, nie wiem. Śmiem twierdzić (z pewnością sięgającą stu procent), że obowiązujące prawo na nikogo takiego ciężaru nie nakładu – ani na „poszczególnego Tuska”, ani na premiera, ani na szefa partii. No więc – prawo nie. Czyli – znów jakiś tajemniczy, pozakonstytucyjny, twór, tak mocny, że premier rządu nie jest w stanie oprzeć się jego zleceniom.
No, to chyba jednak sławetna „grupa trzymająca władzę”, przez niektórych zwana „lożą minus pięć”. Tak, to pewnie to ciało, no bo przecież nic innego.
No, ale żeby zaraz o tym kłapać dziobem? … Przecież wiadomo, jak takie niedyskrecje się kończą. Ktoś może zechcieć kogoś poczęstować rybą zawiniętą w papier …
Na przykład – sławetnym dorszem Pitery!
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Donald-Tusk-moje-zadanie-to-nie-dopuscic-do-zwyciestwa-eurosceptykow,wid,16607137,wiadomosc.html?ticaid=112be2



Komentarze
Pokaż komentarze (42)