Wyobraźmy sobie taką sytuację: siedzę w jednym pokoju z kilkoma osobami. Na chwilę wychodzę przypudrować nosek, a gdy wracam - nie ma mojego portfela. Zgłaszm kradzież policji, a tam niemiły sierżant pyta mnie surowo; "Jaki ma pani dowód, że ktoś ukradł pani portfel"? ...
Mili, kochani, ludzie: to nie PiS ani osobiście Jarosław Kaczyński jest zobowiązany przedstawić te mityczne "dowody na sfałszowanie wyborów". Nawet nie mężowie zaufania, w liczbie tych mitycznych milion pięćset sto dziewięćset. Od tego są odpowiednie służby!
Przyznaję, że jestem po prostu przerażona skalą głupoty w Polsce - tak wiele osób dmie w tę kretyńską trąbę. Fałszerstw wyborczych będzie szukać sąd okręgowy oraz prokuratura - zależy, czy będzie to protest wyborczy, czy doniesienie o popełnieniu przestępstwa.
Osoba składająca odpowiednie zawiadomienie informuje o stwierdzonych - WEDLE TEJ OSOBY - naruszeniach, a odpowiednie organy sprawdzą, czy to jest prawda - opierając się dostępnym materiale dowodowym. Którym mogą być dokumenty lub np. zeznania świadków.
Naprawdę - pewnych rzeczy po prostu nie wypada nie wiedzieć, a już obnoszenie się ze swoją ignorancją graniczy z ekshibicjonizmem ...


Komentarze
Pokaż komentarze (65)