Wiem, że Sienkiewicz jest teraz niemodny, ale ja się na tym pisarzu wychowałam i jego książki kocham. Jest na przykład w "Potopie" taka scena: Wołodyjowski ze swoimi zołnierzami wrócił z wojny, a ponieważ jest właśnie czas mszy, to udali się prosto do miejscowego kościoła.W trakcie mszy. Ksiądz odczytuje list króla, a w pewnym momencie wszyscy ci żołnierze, jak jeden mąż, bez umawiania się, wyciągają szble z pochwy i unoszą je w powietrze - na znak, że w każdej chwili gotowi są bronić Ojczyzny. Patetyczne? No ba! Ale zawsze, jak to czytam, to mi zły ciekna ... I ci prości, pobożni Żmudzini nie widzieli absolutnie nic gorszącego, że ksiądz z ambony agituje politycznie ani przeciwko militarnej demonstracji podczas mszy świętej!
Kościół od zawsze uprawiał politykię. Nie może być zresztą inaczej, ponieważ Kościół ma swoją ziemską stolicę: Watykan, który jest suwerennym terytorium. Niegdyś Watykan prowadził wojny, obecnie ogranicza się do uprawiania polityki i dyplomacji.
Księża, zakonnicy - to są obywatele. Nikt nigdy nie ograniczył ich praw obywatelskich - mają np. czynne i bierne prawo wyborcze. Tak, moi mili - mogłoby się tak zdarzyć, że ksiądz X z parafii Y zechce kandydować na urząd prezydenta - i wygra:)
A skoro są obywatelami, to mają też idendytczne prawa, jak pozostali obywatele Polski. Między innymi - mają prawo do uprawiania polityki. Arystoteles politykę definiował jako roztropne rządzenie dla dobra wszystkim. Co złego jest w dążeniu do szczęścia powszechnego? ... Tylko skończona kanalia, będąc jednocześnie politykiem, może nawoływać "Nie róbmy polityki". No, chyba, że wie aż za dobrze, że przez "poliotykę" rozumie sztukę robienia dobrze sobie, a nie wszystkim.
Toteż księża angażowali się politycznie. Ksiądz Jerzy Popiełuszko swoją walkę z reżimem komunistycznym przypłacił męczeńską śmiercią. Prymas Tysiąclecia, nieco inaczej, ale też się angażował w politykę. Papież Jan Paweł II na politykę wpływał, że tak powiem, dość potężnie.
Każdy sierociniec, każde schronisko dla bezdomnych, każde hospicjum prowadzone przez Kościól to mieszanie się do polityki państwa: społecznej lub zdrowotnej. Ba! Samo istnienie Dekalogu i Kościoła uderza w same podstawy ustrojowe nie tylko Polski, ale i większości krajów świata - wszak przymus ubezpieczenia zdrowotnego czy emerytalnego to nic innego, jak usankcjonowane złodziejstwo.
Oczywistym jest, że rządzącym wygodnie jest ustawiać Kościół w roli niemego obserwatora życia politycznego; nie ma jednak wytłumaczenia, dlaczego nasza hierarchia kościelna się do tego dostosowała, Dla mnie to niepojęte.
Dlaczego biskupi zrezygnowali z uczestnictwa w Komitecie Honorowym Marszu? To, oczywiście, bardzo źle świadczy o naszym państwie, które - niczym jakiś reżim - zaszczuwa ludzi różnymi metodami.
Niestety, źle to świadczy również nuncjuszu, który wydał takie polecenie,
I tu rodzi się pytanie - czemu.
Ja na to nie mam odpowiedzi, która byłaby dla nuncjusza pochlebna.


Komentarze
Pokaż komentarze (40)