Kto pamięta początki sławetnej "transformacji ustrojowej", ten pamięta również zmiany nastrojów społecznych: od początkowej euforii poprzez wzrastające niezadowolenie aż do istnej kulminacji: potężnej fali strajków, jaka się przetoczyła przez Polskę. Organizatorami strajków były związki zawodowe, mniejsze i większe, czasem ogólnopolskie. Protesty miały na ogół podłoże związane z ekonomią (bo tak się złożyło, że beneficjentami przemian było stosunkowo wąskie grono osób związanych z poprzednim reżimem). Bankrutowały całe gałęzie przemysłu, wykupywane za grosze przez jakieś szemrane spółki z kapitałem zagranicznym, ale padały też całe miejscowości (np. Łódź). To właśnie u zarania naszych "przemian ustrojowych" decydenci, przerażeni skalą żądań, zadecydowali o odsyłaniu ludzi na renty pod byle pozorem i wcześniejsze emerytury - to było wszak łatwiejsze, niż zadbać o normalny rozwój kraju.
Pamiętam taki strajk, podczas którego górnicy rzuali w siedzibę premiera mutrami i palili opony, natomiast policjanci do nich .... strzelali. Tak, tak - to była rzeczywistość III RP, a nie tylko PRL! Pamiętam też taki okres, w którym dość daleko musiałam pieszo chodzić do pracy, ponieważ cały transportu publiczny stanął. Nie na godzinę, nie na dzień - to trwało chyba z tydzień!
Oczywiście, strajkujący przez zaprzyjaźnione media traktowali byli dokładnie tak samo, jak "Solidarność" za PRL :)
Tyle tylko, że strajki jednak odniosły stopniowo skutek. Nowi właściciele starych fabtyk musieli zacząć się dzielić z niewolnikami owocami pracy (bo nie wiem, czy Państwo pamiętają, że 20 lat temu normą było NIEPŁACENIE pracownikom? ...), łaskawe zezwalanie na urlopy i inne zdobycze.
Bez ówczesnych strajków, jestem o tym najgłębiej przekonana, nadal dowiadywalibyśmy się, że pan X z firmy Y nie płaci swoim pracownikom od kilku miesięcy, choć właśnie dokupił sobie nowy basen ....
Teoretycznie w Polsce istnieją jakieś tam związki zawodowe ... tyle tylko, że w całkowitej konspiracji. Związkowcy z prawdziwych twardzieli zmienili się w dziwne jakieś cioty stwory, które waaadza wodzi za nos. Wszystko jedno, czy chodzi o zlekceważenie milionów podpisów, o zajumanie kasy z OFE, o podniesienie wieku emerytalnego - związki siedzą cichutko jak myszy pod miotłą. Zafaszowane wybory? przecież to nie ich sprawa ...
Przed Euro 2012 wydarzył się ogromny skandal z bankrutującymi firmami budowlanymi, które coś tam wybudowały, ale zapłaty nie otrzymały. Miało dojść do strajków i ... chłopcy dali się jak dzieci przekonać, żeby poczekać na zakończenie Euro (obśmiałam się wtedy z tych jeleni jak norka, choć raczej gorzko).
No więc mamy te związki zawodowe czy nie? A jeśli są, to czym się zajmują? Układaniem pasjansa? ...


Komentarze
Pokaż komentarze (21)