Animela Animela
3695
BLOG

A radźta sobie, jak chceta!

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 86

Za późnego PRL funkcjonował taki dowcip: Pojechał pierwszy sekretarz KC PZPR  do USA, a prezydent go zaprosił do fabryki i powiedział: U nas robotnik zarabia 2.000 dolarów miesięcznie, a na życie wydaje 1200. Sekretarz pyta, zdumiony: To co robi z resztą pieniędzy?!!! A co mnie to obchodzi - wzruszył ramionami prezydent USA. Gdt sytuacja się odwróciła, to I sekretarz KC oprowadził prezydenta USA po fabryce i oznajmił: U nas robotnik zarabia 2000 zł, a na życie potrzebuje 4000. Prezydent nie potrafi ukryć zdumienia: - To skąd on bierze resztę?!! - A co mnie to obchodzi! - wzruszył ramionami sekretarz ...

To była dygresja tytułem wstępu, a teraz definicje na użytek niniejszego tekstu - oczywiście, uproszczone, ale zupełnie wystarczające. Na ogół wszyscy zgodni są co do tego, że "liberalizm" w ujęciu klasycznym oznacza jak najmniejsze wtrącanie się państwa do interesów obywateli: ściąga minimalne podatki, w zamiast dając minimalny zakres "usług". Państwa socjalistyczne postępują dokładnie odwrotnie: starają się maksymalnie podnieść skalę podatkową, by zarekwirowane pieniądze przeznaczyć na redystrybucję (wedle własnych kryteriów). Oczywiście, w państwie socjalistycznym zakres i poziom "usług"  może być bardzo różny: w takiej Szwecji np. państwo łupi obywateli niemiłosiernie, ale w zamian oferuje usługi naprawdę najwyższej jakości (czy raczej tak było przez dłuższy czas, bo teraz i w Szwecji stan "usług" pogorszył się znacznie).  Natomiast PRL czy ZSRR były państwami, w których podatków osobistych co prawda nie było, za to wszystko było "państwowe" i z tego rządy czerpały dochody (plus z nielicznych "prywaciarzy). No, i poziom (oraz zakres) usług był bardzo niski - choć nie wszędzie. Na przykład szkolnictwo PRL oceniam o wiele lepiej, niż obecne.

Na tak nakreślonym tle widać chyba wyraźnie, że Platforma Obywatelska jest jakąś przedziwną hybrydą. Partia, która początkowo reklamowała się jako liberalna, z biegiem czasu okazała się na tyle pojemna, że na swój pokład zabrała wszystkich: od prawa do lewa poprzez centrum. A jak wygląda sprawa z podatkami? Ano, niestety, dokładnie odwrotnie, niż to obiecywała, PO podwyższyła VAT (teoretycznie na rok; w praktyce - pewnie do końca swoich rządów) i inne podatki, zamroziła progi podatkowe, obniżyła zasiłki pogrzebowe itd.

A co dostajemy w zamian? No, niestety, ale to też nie wygląda dobrze. PO najzwyczajniej w świecie cały czas zminiejsza swą ofertę "usług", coraz więcej wydatków przerzucając bezpośrednio na obywateli. Tak było np. z "reformą" leków refundowanych, która w rzeczywistości posłużyła oszczędnościom budżetowym i zwiększeniu skali współpłacenia ubezpieczonych. Likwiduje się połączenia autobudowe, szkoły, sądy .... właściwie wszystko się likwiduje. Powoduje to konieczność dalszych dojazdów, co zwiększa koszta utrzymania obywateli. Podniesienie wieku emerytalnego też było częścią planu, którego celem jest zmniejszenie wydatków państwa.

Zdumiewające jest, że z tych ciągle podwyższanych podatków i zajumanych pieniędzy z OFE PO, rządząca już ósmy rok, zdołała wybudować aż tak niewiele: garść autostrad, Basen Narodowy, kilka dworców ... To jest nic. To jest kropla w morzu potrzeb. Przypominam, że lata 2007-2013 to były lata tzw. Wielkiej Perspektywy Finansowej, czyli historycznie największej góry pieniędzy, jakie UE pamięta. Za te pieniądze obiecywano nam SIEĆ autostrad i dróg ekspresowych, nowoczesną kolej, lecznictwo na światowym poziomie, podniesienie jakości szkolnictwa wyższego itd., itp.

Nie dość, że te pieniędze w zatrważającej większości zostały zwyczajnie zmarnowane, to jeszcze mamy gigantyczną  dziurę budżetową (czyli dług, który trzeba kiedyś spłacić) i ukradzione pieniądze z OFE, które miały być przeznaczone na przyszłe emerytury, a zostały - najzwyczajniej w świecie - przeżarte i przepite na ośmiorniczki i drogie wina u Sowy.

Bo taka właśnie jest prawda: pieniądze, które miały nam posłużyć do skoku cywilizacyjnego, zostały przeznaczone na latanie samolotami i helikopterami przez Tuska i innych, imprezy za publiczne pieniądze w najdroższych lokalach (te taśmy, które wyciekły, to przecież tylko wierzchołek góry lodowej), kupno coraz to nowych limuzyn dla rządu i posłów, designarskie przebudowy gabinetów ministrów itd.

Wczowaj minister zdrowia powiedział, że jeśli lekarze nie chcą podpisywć konktraktów, to "przychodnie się wybuduje". Oczywiście nie chodzi mu o dobro pacjentów. Facet, który tak ordynarnie dał się skorumpować, dobro pacjenta ma tam, gdzie wszyscy wiemy. Jemu chodzi o to, żeby jak najwięcej pieniędzy pozostało na te wszystkie ośmiorniczki i wina po osiemset. Każdy milion na służbę zdrowia, to kilkia limuzyn mniej dla VIP-ów.

I to właśnie to jest clou sporu na linii lekarze-MZ.

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (86)

Inne tematy w dziale Polityka