Animela Animela
466
BLOG

Czas na ubezpieczenie górskie w Polsce? ... (polemika)

Animela Animela Polityka Obserwuj notkę 50

Ratownictwo górskie w Polsce prowadzone jest głównie poprzez Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, mające status prawny stowarzyszenia kultury fizycznej. Źródłem utrzymania są dotacje Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, wpłatach m.in. parków narodowych oraz darowizn. Działalność GOPR opiera się na pracy społecznej swoich członków, może też GOPR zatrudniać ratowników etatowych oraz innych pracowników. W ramach Dla realizacji celów statutowych GOPR może prowadzić działalność gospodarczą. Z dostępnych w internecie danych wynika, że MSW zasila GOPR kilku milionów, a wpływy z biletów to circa about dwa miliony złotych. Plus donacje prywatne. Mogę się mylić, bo nie chciało mi się sprawdzać zbyt dokładnie, ale rząd wielkości jest prawidłowy.

Tyle tytułem wstępu – koniecznego, by nakreślić obszar zainteresowania dzisiejszej notki. Znany i ceniony bloger Sowiniec zamieścił wczoraj w salonie24 postulat, by chodziarze górscy wreszcie zostali objęci obowiązkowymi ubezpieczeniami.

Proponuję wspólnie zastanowić się nad propozycją Sowińca.

Obecnie – tu i teraz – gdy ktoś zabłądzi w górach lub nie jest w stanie sam dotrzeć do bezpiecznego miejsca, rusza mu na ratunek GOPR. Jak wcześniej napisałam, poza dobrowolnymi wpłatami, fundusze GOPR pochodzą z pieniędzy publicznych: innymi słowy, za każdą taką akcję płaci Pan, płaci Pani, i jeszcze tamta Pani.

Sowiniec, powołując się na przykłady innych krajów, chce położyć kres tej niewątpliwie niesprawiedliwej sytuacji, w której za lekkomyślność pana X płaci całe społeczeństwo. Cóż więc proponuje Sowiniec? Ano chce on wprowadzić obowiązek ubezpieczenia chodzenia po górach, i w przypadku „nieuprawnionego” korzystania z usług GOPR, właśnie z tego ubezpieczenia zostanie opłacona akcja ratunkowa.

A co to oznacza w praktyce? Oznacza to, że za akcje ratunkowe GOPR zapłacą nie wszyscy Polacy, tylko ci chodzący po górach. I pomimo, że przytłaczająca większość turystów zachowuje się odpowiedzialnie, to i tak będzie musiała złożyć się na akcję ratunkową dla idioty …

Czy to jest sprawiedliwe? Oczywiście, że nie. Jedynym rozsądnym i sprawiedliwym rozwiązaniem jest płacenie przez konkretną osobę, z której winy GOPR poniósł koszty! Co za różnica, czy za egoistycznego lekkoducha zapłaci 20 mln ogółu obywateli, czy też 5 milionów chodzących po górach? Niesprawiedliwość jest po prostu oczywista!

Dlaczego nie kazać się ubezpieczyć wszystkim pieszym? Przecież każdy może lekkomyślnie wtargnąć na jezdnię i spowodować wypadek …

Propozycja Sowińca ma co najmniej dwa jeszcze, bardzo ciekawe, aspekty. Obowiązkowe ubezpieczenie spowoduje, że więcej osób podejmie w górach ryzykowne zachowania. No, bo jeśli i tak jest ubezpieczony …

No i najważniejsze: kto skorzysta na rozwiązaniu zaproponowanym przez naszego zacnego kolegę? Firmy ubezpieczeniowe, oczywiście. Dodatkowe ubezpieczenie to dodatkowe wpływy do tych potężnych instytucji finansowych … Jak przypuszczam, corocznie kilka milionów osób rusza w trasy górskie – i to bardzo lekko licząc. Dla towarzystw ubezpieczeniowych jest to więc wpływ, jak pobieżnie szacuję, co najmniej kilkudziesięciu milionów rocznie – myślę jednak, że realnie jest to granica pół miliarda złotych. Warto o to powalczyć? Warto, na przykład uruchamiając odpowiedni lobbing!

Argument, że w innych krajach takie ubezpieczenia funkcjonują, na mnie działa. Co z tego, że u nas lobbyści pojawili się później, niż tam? … Przy czym zaznaczam, że nie mam nic przeciwko cywilizowanemu lobbingowi – pod warunkiem, że działa otwarcie. Istnieją rozwiązania, które można zastosować, aby wspomóc GOPR – akurat jednak nabijanie kabzy towarzystwom ubezpieczeniowym uważam za najgorszą dostępną metodę.

Animela
O mnie Animela

Jestem człowiekiem - przynajmniej się staram.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (50)

Inne tematy w dziale Polityka