Tytuł nucimy na melodię "Kochać inaczej" De Mono
Gdy PiS dojdzie do władzy, to robotę będzie mieć ułatwioną: zarówno rządzący, jak i ich nieformalni medialni rzecznicy (nader często zmieniający się później w oficjalnych) od dawna bardzo ciężko pracują na to, by media obecnie "zaprzyjaźnione" z rządem zagnać do narożnika z napisem "Gorszy sort". Stokrotkom ogoli się głowy, a reszcie szczujni wystarczy założyć na lewe ramię opaski z nazwą "Gazeta Wyborcza", "Polityka", tvn i tak dalej.
Premier Kaczyński i prezydent Duda będą całkowicie usprawiedliwieni: przecież TAMCI sami zaczęli ... Odmawiać wywiadów, stygmatyzować "skrajną prawicą", "niewybieralnością", "antysystemowością" i "budowaniem kordonów sanitarnych ... Prawda, że tylko wejść w ich buty? O Żakowskim powiedzieć "lewacki śmieć", o Paradowskiej "PO-wska lizuska" .. Odmówić udostępnienia informacji, lewackiego nie-dziennikarza wziąć "za fraki" i wyrzucić z konferencji ...
Otóż - nie. Możecie się nie bać, szczujnie.
Niedawno, w milicyjnym policyjnym nalocie na redakcję "Wprost", bezprawnie zostali aresztowani dwaj dziennikarze. Ostatnio - gostek ze spóźnionym ADHD, w czerwonych gaciach i takich okularach, kazał swoim byczkom wyrzucić z konferencji prasowej dziennikarza Telewizji Republika. Dodajmy od razu - konferencja była na temat kolejnego finału WOŚP, która zbiera publicznie pieniądze i która jest organizacją pożytku publicznego, w związku z czym obowiązuje ją absolutna transparentność dokumentów. Wcześniej furiatus ohydus, czasem nazywany już to Syczącym Sfekiem (od sposobu wypowiadania się - Pissssowski lizussssss! Pisssssssowskie śmiecie!!!!), już to damskim bokserem (od ulubionej rozrywki uprawianej na "PiS-owskich" dziennikarkach), w nieprawdopodobnie chamski sposób obrażał zarówno członków PiS, jak i "niezależnych" dziennikarzy, a w dodatku nawet - odmawial wywiadów mediom niezależnym od rządu.
W obronie red. Rachonia, dziennikarza "Telewizji Republika", ujęli się wyłącznie dziennikarze z prawej strony sceny politycznej. Na szczęście - Republika zapowiedziała wniesienie sprawy do sądu, co powinno być zwyczajową praktyką zawsze, gdy ktoś, kto się utrzymuje z publicznych pieniędzy lub choćby tylko takowymi obraca, odmawia mediom prawa do informacji. Nie sposób nie pochwalić za to redakcji. Wreszcie!
Prawo jest bowiem absolutnie jasne: media mają OBOWIĄZEK informować, a osoby publiczne mają (psi) obowiązek inforacji udzielać. Żaden SS-man nie ma prawa decydować, kto jest dziennikarzem, a kto nie - albo kto jest dziennikarzem lepszym, a kto gorszym. Żaden pajac w czerwonych gaciach nie ma prawa wyrzucać dziennikarza z konferencji, bo dziennikarz ma święte i niezbywale prawo w konferencjach prasowych uczestniczyć.
No, i żaden cyngiel medialny nie ma prawa napisać o innym dziennikarzu następujących słów: "Owsiak miał prawo wyrzucić chuligana z konferencji prasowej. Bo prawicowi bojówkarze medialni nie są dziennikarzami".Otóż nie, głupi bucu. Nie miał prawa. Może redakcja powinna tego pacana udającego dziennikarza (Maziarskiego) wysłać na jakiś staż dla początkujących dziennikarzy w jakimś cywilizowanym państwie? Może wtedy do dziennikarskiej hieny dotarłoby, jakie są minimalne standardy obowiązujące dziennikarzy w krajach normalnych? ...
Przy czym podkreślam, że w sprawie Rachonia bynajmniej nie chodzi o to, że Paradowska, Żakowski czy Maziarski nie wykazują solidarności zawodowej. Nie, bynajmniej. Chodzi, najzwyczajniej w świecie, o umożliwienie dostępu obywateli do informacji. Bo przeciętny obywatel ma prawo wiedzieć, co się dzieje, a psim obowiązkiem dziennikarza jest to prawo umożliwiać. Tak, jak to przewiduje Prawo prasowe i ustawa o dostępie do informacji publicznej.
I zapewniam, że ani te dwie ustawy, ani żaden inny akt prawny w Polsce nie wprowadza rozróżnienia na dziennikarzy "lewicowych", "prawicowych" czy "centrowych" ani dziennikarzy dobrych i złych.
Natomiast, faktycznie, Hitler i Stalin mieli takowe rozróżnienia.


Komentarze
Pokaż komentarze (76)