Społeczeństwo polskie jest podzielone: jedni chcą, żeby fankowicze zbankrutowali (dobrze im tak, mnie nie było stać na kredyt we frankach, nie będę im dopłacać), a inni, oczywiście mniejszość, marzą, aby rząd "coś zrobił" i pomógł tym biednym ludziom.
Na razie wicepremier Piechociński zaproponował wprowadzenie ustawy, która pozwoli BEZROBOTNYM kredytobiorcom we frankach na zaciągnięcie w BGK niskooprocentowanego kredytu, który przejściowo pomoże im spłacać raty. Ja z tej propozycji jestem bardzo zadowolona: rząd nie mógł boleśniej zakpić sobie z ludzi, którzy mają naprawdę poważne i długotrwałe problemy. Słupki poparcia nikną w oczach, co bardzo cieszy. Bardzo.
Frankowicze urządzają sobie teraz jakieś "spacery", mające wymusić na rządzie korzystne dla siebie zmiany w prawie. Oczywiście, takich spacerowiczów koalicja rządząca ma dokładnie w tym samym miejscu, gdzie rodzicó sześciolatków, emerytów, rodzicó niepełnosprawnych dorosłych czy zwolenników JOW-ów. Tak, gdzie pan majster ...
Jest jednak pewna grupa, która ma duże możliwości nacisku na rząd (lobbing - bardziej lub mniej oficjalny) i z tej możliwości nie omieszka skorzystać.
Jaka jest bowiem perspektywa, jeśli chodzi o frankowiczów?
Oczywiście, wielu z nich nie będzie w stanie spłacać tak wysokiego kredytu. Do banków przestaną wpływać raty kredytów ... stopniowo coraz więcej hipotecznych będzie nieściągalnych. I nie pomogą nawet najlepsze firmy windykacyjne. Oczywiście, banki mają zabezpieczenie w postaci hipoteki na miekszaniu. I co bankom po tych mieszkankach? Wprowadzą się tam prezesi? ... Bo przecież ich nie da się sprzedać w obecnej sytuacji rynkowej. A bankom zależy na SPŁACANIU RAT KREDYTÓW, a nie na mieszkaniach. Gdyby bankom opłacało się zajmować deweloperką, to by to robiły - prawda? ...
Oczywiście, gdy straszenie nie pomoże, banki zechcą się dogadywać. Zaproponują ustępstwa: wakacje kredytowe, rozłożenie spłaty na więcej lat ... będą to jednak niewątpliwie MNIEJSZE ZYSKI dla banków.
Dlatego uważam, że doradcy finansowi największych banków już pracują nad "zmiękczeniem" rządu. Dla banków idealną sytuacją będzie, gdy to państwo dołoży do kredytów we frankach ... czyli do gigantycznych zarobkó wierchuszki bankowej.
Orban zastosował rozwiązanie, które UDERZYŁO w zarobki bankowców. Polski rząd na to nie pójdzie - z opisanego powyżej powodu. U nas skorzyją banki.
I w tej akurat kwestii jestem gotowa do zakładu - stawiam dolary przeciwko orzechom, że tak się stanie. A frankowicze mogą spokojnie wrócić do domu - ich marsze akurat nikogo nie poruszą.
A na koniec - zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że w Polsce nie rząd tylko Parlament, stanowi prawo, ale sama na własne uszy słyszałam, jak Pan Halicki niegdyś mówił, że "Sejm stanowi zaplecze dla rządu". Najważniejsze, to dać rzeczy odpowiednie słowo ...


Komentarze
Pokaż komentarze (79)