70 obserwujących
1881 notek
2500k odsłon
2279 odsłon

Nadzwyczajna kasta PRL-owska

Wykop Skomentuj132

Czas: 12 lutego 2014 r. Miejsce akcji: Ursynów po zmroku, przejście dla pieszych. Henryk Wujec, wówczas doradca do spraw społecznych prezydenta Bronisława Komorowskiego, potrącił pieszego, który przechodził przez pasy na skrzyżowaniu Pileckiego i Indiry Gandhi. Mężczyzna został poważnie ranny w głowę. Ten, który przechodził, nie Wujec. Samochód obok Wujca się zatrzymał, ale Wujec – nie. Sąd uniewinnił Wujca całkowicie, opierając się nie na zeznaniach świadka, lecz na ekspertyzie biegłego (swobodna ocena dowodów). Dla pieszego sędzia nie miał dostatecznych słów potępienia – wtargnął na przejście dla pieszych bez wcześniejszego upewnienia się, czy warunki na to pozwalają, czym spowodował dyskomfort Wujca. „Jedynym sposobem uniknięcia tego zdarzenia było nie przechodzić przez jezdnię.” – uznał sędzia w imieniu RP.

Kilka lat później, w październiku 2017 r., znany dziennikarz – Piotr Najsztub – potrącił na pasach 77-letnią kobietę.  Najsztub od dawna nie miał prawa jazdy (zostało mu odebrane za przekroczenie limitu punktów), samochód nie miał ubezpieczenia i badań technicznych. Sąd całkowicie uniewinnił Najsztuba. Dziennikarz, jak sam uczciwie przyznaje, jechał z prędkością 20 kilometrów na godzinę, zaś sąd nie ustalił dostatecznie, z jaką prędkością wredne babsko wbiegło na pasy (a wszyscy wiemy, jak te osiemdziesięciolatki potrafią przycisnąć na krótkim dystansie!). Najsztub, jak rozumiem, nadal jeździ bez prawa jazdy – mam tylko nadzieję, że przód samochodu, wgnieciony przez rączą staruchę, ładnie mu wyklepano - szkoda byłoby, gdyby przez brawurę staruszki ucierpiał celebrycki samochód!

Na początku maja tego roku Włodzimierz Cimoszewicz (były premier, prawnik, obecnie – europarlamentarzysta) potrącił w Hajnówce, na przejściu dla pieszych, 70-letnią kobietę. On twierdzi, że staruszka wtargnęła na przejściu na rowerze; kobieta utrzymuje, że pasami przechodziła. Niestety, Cimoszewicz zrobił wiele, aby uniemożliwić ustalenie stanu faktycznego: mimo, że przepisy wymagają wezwania pomocy medycznej (kobieta ma złamaną nogę), były premier wezwał … kolegę. Kolega odwiózł kobietę do domu, skąd dopiero odwieziono ją do szpitala. Dzięki pomocy serdecznego kumpla badanie na zawartość alkoholu przeprowadzono dopiero po kilku godzinach. Aha – samochód nie miał ważnego badania technicznego, co – według Cimoszewicza – nie ma żadnego związku ze sprawą, bo pojazd był – według niego - całkowicie sprawny.

W 2005 r. Otylia Jędrzejczak, mistrzyni olimpijska, prowadziła Chrysler 300C touring na drodze nr 62, niedaleko Płońska. Takim sprzętem grzech byłoby nie wyprzedzić kolumny ciężarówek, więc Otylia docisnęła. Niestety, nie przewidziała, że na tej drodze obowiązuje ruch w obu kierunkach, więc uciekając przed intruzem w ogromną prędkością wpadła na drzewo. Ona trafiła do szpitala; brat, którego wiozła – na cmentarz. Konsekwencje dla utytułowanej pływaczki były mało dokuczliwe: ograniczenie wolności (nie mogła opuszczać Polski czy Europy? …), 30 godzin prac społecznych i  pozbawienie prawa jazdy na rok (leczenie Otylki, z tego, co pamiętam, chyba trwało dłużej). Policja twierdzi, że mistrzyni jechała z ogromną prędkością: co najmniej 150 km/godz., ale raczej 180.

Co Polaków najbardziej bolało w PRL? Wielu z nas na pewno haniebne sądownictwo, które przymykało oczy na wszelkie draństwa popełniane przez VIP-ów. No to teraz proszę znaleźć 3 różnice …

Wykop Skomentuj132
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo