Polska Powiatowa Polska Powiatowa
18
BLOG

Pyskowice. Nowa-stara śląska sypialnia.

Polska Powiatowa Polska Powiatowa Społeczeństwo Obserwuj notkę 0
Pyskowice to miasto w południowej Polsce, w województwie śląskim. Choć na pierwszy rzut oka lokalne statystyki mogą dawać złudzenie stabilności, pod pudrem ładnej starówki kryje się obraz miejsca, które zatraciło swój własny, autonomiczny charakter. Czy to wciąż pełnoprawne miasto, czy już tylko deweloperski przystanek dla uciekinierów z większych aglomeracji?

Złudzenie rozwoju i miasto do spania

W czasach PRL-u włodarze snuli mocarstwowe plany – chciano rozbudować Pyskowice z takim samym rozmachem, z jakim wznoszono Tychy. Z tych wielkich ambicji ostała się jednak tylko jedna funkcja: rola miasta-sypialni. I to właśnie zjawisko dominuje tu dzisiaj w sposób bezwzględny. Owszem, Pyskowice to – jak na śląskie realia – jedno z ładniejszych miast, dysponujące urokliwym rynkiem i starówką, a rynek pracy nie należy do najgorszych, głównie dzięki rozwijającej się logistyce. Nie zmienia to jednak faktu, że miasto nie żyje własnym życiem.

W ostatnich latach Pyskowice zalała fala nowych mieszkańców. Deweloperzy zwietrzyli interes, budując osiedla dla nowobogackich, którzy masowo uciekają tu z Gliwic, Zabrza i okolic. Jak na polskie standardy, osiedlają się tutaj ludzie stosunkowo zamożni, niemający problemów z rynkiem pracy. Tyle że ową pracę wykonują przede wszystkim w sąsiednich Gliwicach. Pyskowice uniknęły wprawdzie drastycznej degradacji gospodarczo-społecznej, z jaką borykają się inne śląskie ośrodki, ale zapłaciły za to wysoką cenę – stały się jedynie ładną, lecz pozbawioną własnego pulsu noclegownią.

Bilet w jedną stronę

Jeśli Pyskowice są tak atrakcyjnym miejscem, dlaczego tak wielu rodowitych mieszkańców nie potrafi się tu odnaleźć? Brutalna prawda jest taka, że kto tylko ma większe ambicje, wciąż stąd wyjeżdża. Emigracja zarobkowa do Niemiec czy Holandii to w tej części Śląska smutny standard, a Pyskowice nie są tu żadnym wyjątkiem. Samo miasto jest wręcz usypiająco spokojne. W dzielnicach wiejskich nie dzieje się absolutnie nic, a w centrum, na kilku blokowiskach, jedynie w stopniu umiarkowanym zdarzają się pospolite przestępstwa czy awantury. Nawet na tle kibicowskim brakuje tu własnej tożsamości – zdecydowana większość mieszkańców kibicuje Górnikowi Zabrze, co tylko potwierdza peryferyjność Pyskowic.

Tę peryferyjność dobitnie widać w kwestii transportu publicznego, który plasuje się na mocno średnim, żeby nie powiedzieć – irytującym – poziomie. Komunikacja autobusowa opiera się głównie na połączeniach z Gliwicami, Bytomiem i Tarnowskimi Górami. A co ze stolicą województwa? Bezpośredniej linii do Katowic po prostu brak. Co gorsza, miasto dysponuje dworcem kolejowym, który stoi niczym pomnik zmarnowanych szans. Pociągi Kolei Śląskich tu nie docierają, a siatka połączeń ogranicza się do rzadko kursujących pociągów krajowych. To jawne wykluczenie komunikacyjne, które utrudnia życie tym, którzy nie chcą lub nie mogą polegać wyłącznie na własnym samochodzie.

Demograficzna zima 

Fakt, że liczba mieszkańców Pyskowic przez ostatnie 30 lat nie spadła, to ewenement w skali kraju. Nie jest to jednak powód do dumy, a jedynie statystyczny miraż. Utrzymanie populacji to wyłącznie zasługa napływu wspomnianych wcześniej osób z zewnątrz, które skusiły tańsze działki i nieruchomości. Za fasadą nowych, deweloperskich osiedli kryje się inna, znacznie chłodniejsza rzeczywistość. Na wielu starych osiedlach już teraz dominują emeryci, wpisując się w ponury, śląski standard starzejącego się społeczeństwa.

Najbardziej krytycznie wygląda jednak kwestia demografii i relacji społecznych. Liczba urodzeń jest drastycznie mała, a lokalny rynek matrymonialny zdaje się tkwić w głębokim kryzysie. Jak wynika z lokalnych obserwacji, młode kobiety stawiają miejscowym mężczyznom nieadekwatne, wygórowane wymagania ekonomiczne. Nawet pracownik produkcji czy specjalista zarabiający wyraźnie powyżej minimalnej krajowej rzadko jest w stanie sprostać oczekiwaniom mieszkanek Pyskowic i okolic. Efekt? Wiele kobiet szuka stabilizacji u boku obcokrajowców, a miasto traci naturalny potencjał do odnowy pokoleniowej.

Wszystko wskazuje na to, że ten sztucznie podtrzymywany demograficzny cud wkrótce się skończy, a Pyskowice, z biegiem czasu, zaczną tracić mieszkańców, podzielając nieuchronny los reszty śląskich miast.


Opis rzeczywistości wymierającej Polski z XXI wieku

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo