Polska Powiatowa Polska Powiatowa
54
BLOG

Świętochłowice. Śląska patologia w pigułce.

Polska Powiatowa Polska Powiatowa Społeczeństwo Obserwuj notkę 0
Świętochłowice, potocznie zwane „Świonami”, to miasto na prawach powiatu położone w południowej Polsce, na Górnym Śląsku, w województwie śląskim, w samym centrum górnośląskiej metropolii. Paradoks polega jednak na tym, że mimo tak centralnej lokalizacji Świętochłowice pozostają jednym z najbardziej zapomnianych i niechcianych miast regionu.

Miasto, którego nikt nie chce

Są miasta na Śląsku, które potrafiły po przemysłowym upadku odnaleźć nową rolę. Są też takie, które wciąż próbują. Świętochłowice nie należą do żadnej z tych kategorii. To miejsce sprawia wrażenie miasta pozostawionego samemu sobie, jakby ktoś w pewnym momencie uznał, że jego los jest już przesądzony.

Na mapie aglomeracji Świętochłowice leżą niemal w jej środku. Otoczone Katowicami, Chorzowem, Bytomiem czy Rudą Śląską mogłyby korzystać z tej lokalizacji. W teorii są dobrze skomunikowane – przebiega tu Drogowa Trasa Średnicowa, działają linie tramwajowe i autobusowe. Problem w tym, że dobre położenie nie wystarczy, gdy miasto nie ma już własnej energii.

Wystarczy przejść się przez niektóre ulice, by zobaczyć skalę zaniedbania. Osmolone kamienice, podwórka pamiętające czasy Gierka, infrastruktura łatana w nieskończoność. W wielu miejscach wygląda to tak, jakby czas zatrzymał się gdzieś w połowie lat dziewięćdziesiątych. A potem po prostu zapomniał ruszyć dalej.

Najbardziej znanym symbolem tego upadku są Lipiny – dzielnica, której nazwa od lat funkcjonuje w całej Polsce jako synonim biedy i społecznych problemów. Ale prawda jest taka, że problem nie ogranicza się tylko do jednego miejsca. Chropaczów czy fragmenty centrum również od dawna borykają się z podobnymi zjawiskami: degradacją przestrzeni, ubóstwem i rosnącym poczuciem beznadziei.

Po przemyśle została pustka

Świętochłowice nie zawsze wyglądały w ten sposób. Przez dziesięciolecia były typowym miastem przemysłowego Śląska – głośnym, ciężkim, ale pełnym życia. Kopalnia Polska i Huta Florian dawały pracę tysiącom ludzi. Z kominów unosił się dym, a całe dzielnice żyły w rytmie zmian w zakładach.

Transformacja gospodarcza lat dziewięćdziesiątych okazała się jednak dla miasta brutalna. Zamknięcie kopalni i stopniowa marginalizacja przemysłu były jak cios zadany prosto w serce lokalnej gospodarki. Zakłady, które przez pokolenia budowały to miasto, znikały jeden po drugim.

W teorii mieszkańcy Świętochłowic nie powinni mieć dziś ogromnego problemu ze znalezieniem pracy. W praktyce jednak oznacza to głównie niskopłatne zajęcia w sąsiednich miastach: Katowicach, Chorzowie, Gliwicach czy Zabrzu. Samo miasto w dużej mierze stało się sypialnią dla ludzi pracujących gdzie indziej.

Taka sytuacja nie rozwiązuje jednak problemów społecznych. Pensje w okolicach płacy minimalnej nie pozwalają wyrwać się z biedy ani odbudować klasy średniej. Dlatego dla wielu mieszkańców jedyną realną szansą na poprawę losu pozostaje emigracja – do innych miast albo za granicę.

Najbardziej widoczne jest to wśród młodych kobiet. Wiele z nich traktuje Świętochłowice wyłącznie jako punkt startowy przed wyjazdem. Po studiach rzadko kto wraca. A część dziewczyn wyjeżdża jeszcze wcześniej, nie widząc sensu w budowaniu życia w miejscu, które kojarzy się głównie z problemami.

Miasto napięć

Dzisiejsze Świętochłowice mają w sobie coś z ponurej scenerii filmu społecznego. Atmosfera jest ciężka, momentami wręcz nerwowa. To jedno z tych miejsc, gdzie przyjezdny szybko wyczuwa, że jest kimś obcym.

Problemy z alkoholizmem i narkotykami są tu częścią codzienności. Na wielu osiedlach nie jest niczym niezwykłym widok ludzi, którzy całe dnie spędzają na ławkach czy klatkach schodowych. Alkohol, tanie używki i drobna przestępczość tworzą błędne koło, z którego trudno się wyrwać.

Miasto ma także silne tradycje kibicowskie. Dominują sympatycy Ruchu Chorzów, choć w Lipinach i części Chropaczowa obecni są również kibice Górnika Zabrze. Konflikty między tymi środowiskami od lat są elementem lokalnego krajobrazu i co pewien czas przeradzają się w uliczne awantury.

Życie nocne praktycznie nie istnieje. Zamiast klubów i restauracji funkcjonuje prywatna „rozrywka” – imprezy w mieszkaniach, ogródkach działkowych czy melinach. To nie jest miejska kultura nocna, lecz raczej sposób na odreagowanie codziennej frustracji.

Najbardziej bolesne w tej historii jest jednak to, że miasto powoli się wyludnia. Ambitniejsi wyjeżdżają, młodzi nie chcą tu zostawać, a starzejąca się populacja coraz bardziej przyzwyczaja się do życia w stagnacji.

Świętochłowice są więc dziś symbolem czegoś większego niż tylko problemów jednego miasta. To przykład tego, co dzieje się z miejscem, które przez dekady opierało się na jednym modelu gospodarczym, a potem zostało zmuszone do życia bez niego.

I wciąż nie znalazło żadnej drogi wyjścia.

Opis rzeczywistości wymierającej Polski z XXI wieku

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo