Fot: By Sławek (Korwin-Mikke Janusz) [CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons.
Fot: By Sławek (Korwin-Mikke Janusz) [CC BY-SA 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia Commons.
Joanna Krzysztofik Joanna Krzysztofik
1589
BLOG

Mit o promowaniu przez lidera KNP przemocy: przemoc seksualna

Joanna Krzysztofik Joanna Krzysztofik Społeczeństwo Obserwuj notkę 0

We wstępie wpisu mówiłam o oskarżeniach pod adresem KNP, że propaguje przemoc i ma lidera który propaguje przemoc. Przedstawiłam też swoje podejrzenia, że nawiązują tu do wypowiedzi pana Janusza Korwin-Mikkego z jego publikacji zawierających m.in. tematy rodziny i seksualności.

 

Jednak na ich podstawie stwierdzam, że prostu podkreśla on m.in. trzy następujące sprawy...

 

(I). Kara za przewinienie musi mieć odpowiedni stopień surowości i nie może być bezlitosnym ranieniem - lecz musi być starannie dobrana - jak i sposób jej wymierzenia.

 

(II). W zabawach z dziećmi zwłaszcza małymi nie można być zbyt gwałtownym, bo inaczej coś im się połamie lub skaleczy się je psychicznie.

 

(III). Jest różnica między niewinnym poklepywaniem dzieci czy gierkami erotycznymi w związku, a ewidentną przemocą seksualną typu gwałcenie czy bezwstydne mówienie dzieciom o seksualności w możliwie najbardziej wulgarny sposób.

 

Przejdę teraz do tego ostatniego punktu, pogrubiając kluczowe dla tematu fragmenty cytatów.

 

Do owego punktu nawiązuje trochę jedna z wypowiedzi JKM z poprzedniej części mojego wpisu:

 

1.

 

(...) Zdecydowanie uważam, że dla młodego człowieka lepsza jest kara chłosty - czyli dostanie w tyłek i wyjdzie - niż żeby siedział pół roku... rok i się zdemoralizował. był w środowisku... ten... (...) Chłosta kaleczy ciało, a więzienie kaleczy duszę - zgwałcą go tam, nauczą fachu złodziejskiego. W więzieniu jest chora sytuacja, gdzie ten kto jest większym bandziorem jest wyższym (...) [Kropka nad I, 19.05.2014 TVN24]

 

Jakiś czas przed powyższym fragmentem mówił on, że (...) kobiety zawsze się troszeczkę gwałci (...), (...) kobiety zawsze udają, że pewien opór stawiają i to jest normalne (...) i (...) Trzeba wiedzieć kiedy Można, a kiedy Nie Można (...). Dzięki "Kiedy Nie Można" widać, że dopuszcza on, że kobieta może się nie zgodzić na tzw. cięższe igraszki. Po tym fragmencie gdzie mowa o młodocianym w więzieniu możemy poznać, że JKM uważa gwałt sensu stricte za zło.

 

Wspominam o tym dlatego, że w programie Paweł Kowal przyczepił się do fragmentu "Vademecum ojca" ["kłótnia", par. 3 i 5] w którym jest sugestia, że - parafrazując - "gdy żona zmywa mężowi głowę o chleb, to często chodzi jej o zaniedbywanie jej seksualnie przez męża i powinien on to nadrobić mocnym seksem z nią".

 

Podobnie sprawa ma się przy dzieciach...

 

2.(...) Co więcej, nie można podważać mitu dobrego ojca i kochającej matki tylko dlatego, że raz na tysiąc wypadków ojciec (a raz na 10.000 matka) pozwolą sobie na czyny lubieżne, czasem zresztą dość niewinne z dziećmi Podważenie zaufania dzieci "do rodziców jest szkodliwe społecznie i podejrzewam, że właśnie dlatego Wielki Wschód czy inny sanhedryn wydał polecenie, by pedofilię wyłączyć spod zboczeń zalecanych lub tolerowanych przez polit-poprawnych: chodzi o rozbicie rodziny, zasianie podejrzliwości między dziećmi a rodzicami. Kto wie, czy mój Pawełek nie poda mnie do sądu, twierdząc, że ma zaburzenia seksualne, gdyż w dzieciństwie sadzałam go na kolana i robiłam patataj-patataj? Może wygrać milion dolarów odszkodowania... . Matki same będą się bały, czy chęć przytulenia dziecka nie jest aby motywowana podświadomym seksualizmem? Będą leciały z tym do psychoanalityków...

 

(...) Z tą pedofilią mocno się przesadza. Pedofilem, miłośnikiem ośmioletnich panienek był np. Ludwik Carroll (ten od Alicji w Krainie Czarów ); nie tylko sąsiadki, ale i panie z towarzystwa na ogół bez obaw posyłały dziewczynki do jego domu uważając, że dotykanie przez mężczyznę (byle, oczywiście, bez nadmiernego natręctwa) raczej rozbudza kobiecość i pomaga niż szkodzi; również uodpornia na podobne zaloty w przyszłości. Oczywiście robienie czegokolwiek na siłę, nie wspominając o stosunkach seksualnych lub, nie daj Boże, o gwałcie powinno być z całą surowością karane. Jeśli zaś matka obawia się, że dotykanie przez księdza-pedofila (bo, oczywiście, ks. Michał jest pedofilem; dokumentacja nie pozostawia tu cienia wątpliwości) może wywrzeć zły wpływ na przyszłe życie seksualne córki, to bez rozgłosu (który z pewnością córce zaszkodzi) powinna jej zakazać chodzenia na plebanię, a gdyby ksiądz pytał dlaczego, powiedzieć "ksiądz wie, dlaczego", co każda kobieta potrafi poprzeć dostatecznie wymownym spojrzeniem. I tyle.

 

Czyli są tu zaznaczone trzy rzeczy:

 

A. Jest różnica między pieszczotami typu przytulanie czy poklepanie, a praktykami seksualnymi.

 

B. Jeśli dojdzie do tego drugiego - trzeba załatwić sprawę tak, by jej nie zaogniać i nie zaszkodzić dziecku.

 

C. Może dojść do tego, że zwykła chęć przytulenia dziecka może być wzięte za symptom pedofilii.

 

D. Nie wolno narzucać się dziecku nawet z przysłowiowym poklepywaniem.

 

Nawiązując tu do owego "uodparniania na podobne zaloty w przyszłości", tego co JKM w "Kropce nad I" na linii "ewidentny gwałt, a gierki erotyczne" oraz wspomianego wcześniej fragmentu z Vademecum ojca - stwierdzam, że dopuszcza on fakt, że różne kobiety różnie reagują na wspomniane igraszki. Część kobiet z pewnością je lubi, ale pozostałe nie i nie zgodzą się na nie. Ja osobiście nie życzyłabym sobie, by mój przyszły facet pozwalał sobie ze mną na wszystkie typy zabaw erotycznych. Jeśli będzie mnie szczerze kochać - to zrozumie, że nie chciałabym poklepywania po siedzeniu, chwytania mnie wpół i rzucania na łóżko czy mocnego "łamania mojego oporu" - chyba, że w zdecydowanie łagodniejszych wersjach. Owszem, bez pewnych elementów seks znudziłby mnie dokumentnie - jednak głowa zarówno moja jak i mojego przyszłego faceta w tym, by było inaczej. Innymi słowy - mój facet musi umieć dać mi dowody swojej męskości tak, bym niesłusznie nie podejrzewała go o branie mnie pod but - również w łóżku.

 

Poniższy fragment z bloga JKM tylko potwierdza punkt A i rozszerza go nawet o mówienie o praktykach seksualnych w szkodliwy sposób...

 

3.(...) Te babsztyle czerpią satysfakcję seksualną z tego, że dzieci czerwienia się, gdy muszą rozmawiać o „tych rzeczach”. Podnieca je, gdy słyszą dzieci używające słów „penis”, „pochwa” - włącznie z wulgarnymi synonimami. Te pedofilki aż skwierczą, gdy z ust dzieci padają słowa „p***a” i „pie****ić”. Jakie to podniecające!

 

Tyle, że to One się podniecają. A w dzieciach zabijają radość, niszczą w nich to, co najpiękniejsze.

 

Normalnie dziewczyna jęczy w ramionach chłopaka:”Och! Kochany! Co Ty mi robisz? Kocham Cię, Kocham, Och, Och, Co Ty robisz! Boże, Boże – jak mi dobrze! Co Ty ze mną robisz? Kocham Cię!!”. Po przejściu przez Oświęcim uczuć, jakim jest lekcja z tymi dwiema pedofilkami, dziewczyna będzie myśleć: „”Dobrze, nawet nieźle – pobudza moją łechtaczkę, no – a może by teraz wprowadził mi wreszcie penis do pochwy.. no, nie – gra wstępna powinna trwać... zaraz? 20 minut? Ile to już minęło? No, niech wreszcie wsadzi i poszuka punktu G”.

 

Te dwie ponure pedofilkinieodwracalnie niszczą to, co najpiękniejsze: poznawanie dwóch ciał, badanie ich, odkrywanie Tajemnicy. Po ich przejściu kwiaty miłości więdną, rozjechane walcem obiektywnej seksuologii. Znika erotyzm, pozostaje tylko pornografia.

 

4. Jest tu bardzo dużo istotnych cytatów - toteż wklejam tylko link.

Często też powtarza on - jak na przykład w niniejszym nagraniu:

5.

(...) Jeśli ktoś powie, że ten minister decyduje o moim dziecku, bo pan minster kocha moje dziecko bardziej niż ja - to ten kto kocha moje dzieci bardziej niż ja nazywa się pedofil. I my nie dopuścimy, żeby pedofile decydowali o naszych dzieciach. (...)

 

Nawiasem mówiąc - ciekawe czy dojdzie kiedyś do tego, że sytuacje takie jak ta z nagrania poniżej zostaną uznane za czyny pedofilskie... tfu, odpukać!

 

5.

 

Nagranie zostało wykonane podczas wizyty JKM w Wielkiej Brytanii (która miała miejsce w dniach 1-4 maja). Ten berbeć (ten sam jest na zdjęciu) to synek tamtejszego sympatyka KNP.


 

Poprzednie...

- Mit o promowaniu przez lidera KNP przemocy: wstęp

- Mit o promowaniu przez lidera KNP przemocy: przemoc domowa

  

Zobacz też: Seksualność w niebezpieczeństwie.

 

[niedostępny]

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo