30
BLOG
Wieloryby wracają na giełdy, a ja patrzę na to spokojnie
Znowu wielkie portfele ruszyły się z miejsca i znowu wszyscy się ekscytują. Ja tam wolę sprawdzić, czy KGHM nie spadł za mocno.
Ostatnio znów głośno o tym, że wieloryby przenoszą BTC i USDC na giełdy. Czytam te nagłówki i się zastanawiam, czy ktoś pamięta, jak to samo pisali w listopadzie 2021. No i co? Potem była zima, o której wolę nie pamiętać. Logika jest prosta, nawet dla elektryka. Jak ktoś przenosi monety na giełdę, to zwykle po to, żeby coś z nimi zrobić. Albo sprzedać, albo zabezpieczyć zysk, albo ustawić zlecenia obronne. Nikt nie wozi skrzynek z narzędziami na budowę, żeby je tam zostawić i patrzeć. Tylko że ja mam w portfelu cztery spółki i trochę BTC kupionego po 90 tysiącach złotych. Więc nie będę udawał mędrca. Prawda jest taka, że na tym rynku ruch wieloryba to jeszcze nie wyrok. Pamiętam GetBack, pamiętam Amber Gold. Tam też były wielkie ruchy, tylko nikt tego nie widział, bo to szło w Excelu, a nie na blockchainie. XRP znowu wraca w nagłówkach. Prezes Ripple mówi, że to już nie tylko płatności i że plan zmieni wszystko. Ile razy ja to słyszałem? Za każdym razem miało być inaczej, a kończyło się jak zwykle. Ja tam wole trzymać PZU i Orlen, bo przynajmniej wiem, co te spółki robią. Solana z kolei pcha się na Wall Street. Podobno pomógł J.P. Morgan. No ładnie. Tylko że jak banki zaczynają się interesować czymś, co wcześniej nazywały oszustwem, to znaczy, że albo się przestraszyły, albo chcą na tym zarobić. A jak bank chce zarobić, to zwykle nie dla mnie. Raoul Pal czeka na jeden sygnał. Jeden. Ja czekam na sygnał od NBP, żeby przestał udawać, że inflacja jest przejściowa, ale się nie doczekam. Więc nie będę się podniecał jakimś tam zielonym światłem z twittera. Dla mnie liczy się to, co widzę w aplikacji. Jak BTC trzyma się powyżej tego, co kupiłem, to śpię spokojnie. Jak spadnie, to dokupię. Tyle mojej filozofii. Ale zanim cokolwiek zrobię, lubię poczytać, co piszą ludzie, którzy siedzą w tym dłużej niż ja. Czasem trafię na aktualne analizy sygnałów i rekomendacji dla rynku kryptowalut, które nie próbują mi wciskać, że jutro będę milionerem. Bo najgorsze, co może spotkać drobnego inwestora, to wiara w to, że ktoś wie, co będzie za tydzień. Ja nie wiem. Wieloryby nie wiedzą. Prezes Ripple nie wie. Jedyny, kto wie, to ten, co sprzedaje kursy za 999 złotych. Złoto trzymam w sejfie i nie ruszam. KGHM trzymam, bo miedź zawsze będzie potrzebna. A krypto? Traktuję jak dodatek, nie jak plan emerytalny. Po likwidacji OFE nauczyłem się jednego: jak państwo coś obiecuje, to lepiej sprawdzić, czy nie zabiera przy okazji. Więc jak czytam o wielorybach, o Solanie i J.P. Morganie, o XRP, które zmieni świat, to wzruszam ramionami. Bo rynek to nie serial. Tu nie ma happy endu po odcinku. Jest rachunek na koniec miesiąca i tyle.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)