Zaplątany w ponad 10 procesów, dochodzeń i spraw zobaczyłem piękno Ustawodawcy. We wszystkich problemach prawnych zobaczyłem piękno Ustawodawcy. Jest to doświadczenie poznawcze dla mnie niezwykle cenne. Powstała też pełna świadomośc, że nie Ustawodawca krzywdzi człowieka - nie Polska i jej władza ustawodawcza krzywdzi obywateli. Mówię oczywiście o pewnym zakresie prawa, jaki poznałem. To władza sądownicza - ta władza wykonawcza Ustawodawcy w zakresie prawa stanowionego - krzywdzi ludzi. Nie cała oczywiście lecz ta, których określimy jako moralny śmietnik w togach sędziów. Złoczyńców. Bo trzeba być człowiekiem z moralnego śmietnika, by łamać Konstytucję i konstytucyjne prawa człowieka. To może zrobić tylko moralny śmieć, którego celem nie jest sprawiedliwośc, lecz uchronienie kogos od odpowiedzialności karnej. To jest cel sędziego - oczywistej omyłki w wymiarze sprawiedliwości. Oczywistą omyłką pisarską było bowiem mianowanie go sędzią. Lecz jest tym sędzią i okazuje arogancję obywatelom i Ustawodawcy.
Arogancja... To jest przywara grupy zawodowej sędziów sięgająca wszelkich prezesów. Mieliśmy ostatnio przykład zachowowania w sprawach politycznych, gdy trzej prezesi uzurpowali sobie prawo do reprezentacji wszytskich niezawisłych sędziów naszego Kraju i nie zachowali neutralności politycznej, do czego zobowiązał ich Ustawodawca. Bufonerfia, arogancja i lekceważenie jest cechą niejednego sęziego w Polsce. Także wobec samego Ustawodawcy. Takie wzorce osobowe sa rozpowszechnione w systemie o wszelkich cechach korporacyjnych i w degradacji sądu jako organu Państwa do struktury korporacyjnej nie podlegającej obecnie niczyjej kontroli. Minister Sprawiedliwości już nie może skontrolowac sądu. Nikt nie może. Sędzia nabrał pewności, że może łamac prawo sam i za to nie odpowie. Może napisac wszelką bzdurę a kumpel z sąsiedniego sądu ją potwierdzi. Uzyskał korporacyjną gwarancję własnej bezkarności. I koleżeńską gwarancję także. A i rodzinna gwarancja pewnie też by się znalazła.
Jest Ustawa o lekarzu sądowym. Mówi ona wyraźnie, że strona postępowania może się zgłosić do lekarza sądowego zgodnie z miejscem pobytu. Ale sędzia uważa inaczej. Mówi, że zgodnie z miejscem zamieszkania. Głupi sędzia. Dlaczego ustawodawca nie użył częstego w polskim prawie: w KPK, KPA, ordynacji podatkowej sformułowania "miejsce zamieszkania lub pobytu". Ano dlatego, by nie utożsamić miejsca pobytu z miejscem zamieszkania. Mowa jest bowiem o służbie zdrowia i prawach i uprawnieniach obywateli, którzy maja konstytucyjne prawo do ochrony życia i zdrowia. Gdyby Ustawodawca uzył pojęcia "miejsce zamieszkania" ograniczyłby prawo obywateli do dostępu do służby zdrowia. W jednym z pism formułuje to tak:
"Ustawodawca rozważnie użył najszerszego pojęcia „miejsce pobytu” w trosce o zdrowie i życie człowieka i nie ograniczył jego prawa do zgłoszenia się do lekarza sądowego tylko wedle miejsca zamieszkania, lecz wszędzie tam, gdzie jest miejsce jego pobytu. Na podkreślenie zasługuje tu okoliczność braku sformułowania jak w innych przepisach w tym w KPK o „miejscu zamieszkania lub pobytu” i wskazanie tylko miejsca faktycznego pobytu. Czasu „miejsca pobytu” Ustawodawca również nie ograniczył. Może to być 10 dni, 3 lub 5 dni. W przeciwnym razie Ustawodawca ograniczyłby konstytucyjne prawo człowieka do ochrony życia i zdrowia i dostępu do służby zdrowia. Postanowienie Sądu łamie Konstytucję w zakresie prawa człowieka do ochrony życia i zdrowia ograniczeniem prawa dostępu do lekarza sądowego zgodnie z miejscem zamieszkania a nie miejscem pobytu i jest sprzeczne z wolą Ustawodawcy o prawie dostępu do lekarza sądowego zgodnie z miejscem pobytu."
Dostrzegam piękno Ustawodawcy, który ma na względzie całość systemu prawnego mojego Kraju. Widzę je i podziwiam. Podziwiam twórców takich ustaw. I widzę moralne zgniłki w togach sędziów - tych, którzy sprzeniewierzają sie woli Ustawodawcy. Widzę moralny śmietnik w wymiarze sprawiedliwości. „Śmieć jest śmieciem ale naukowe badanie śmiecia nie jest śmieciem” – jak mawiał myśliciel i pamiętajmy o tym.


Komentarze
Pokaż komentarze