Przyszło postanowienie z dn. 14 kwietnia 2105 roku w sprawie karnej II K 62/15 z mojego oskarżenia prywtanego dwóch osób: lekarza i jego byłego pełnomocnika. Kolejne bzdury sądowe przyszly. Trafiła mi sie sędzia kalosz. Sprawa dotyczy wyłączenia sedziego Daniela Kędzi. To ten o którym pisała "Gazeta Wyborcza" w artykule "Prawo prawem a sąd w Siedlcach swoje wie?" Orzekał on w procesie przeciwko lekarzowi i adokatowi. Byłemu adwokatowi, gdyż został wyrzucowy z zawodu. Sędzia Daniel Kedzia jest wyłaczony z mocy prawa w orzekaniu w sprawie na mocy art. 40, par. 1, punkt 7. Jego orzeczenie zostalo bowiem uchylone przez Sąd Okregowy w Siedlcach. Nie ważne sa tu w tym eseju kto ma rację. Sąd Rejonowy w Siedlcach ignoruje po prostu zapis ustawy, która nie wskazuje żadnego przypadku, gdy sedzia nie jest wyłaczony z mocy prawa, gdy brał udzial w wydaniu orzeczenia, które następonie sąd odwoławczy uchylił. Ja rozumiem oczywiscie argumenatcje siedleckich sędziów, lecz ich skutkiem byłoby, że sędzia nie ejst wyłaczony z mocy prawa, gdy wydał orzeczenie uchylone przez sąd wyższej instancji. N pewno spraw trafi do Sądu Najwyżsego zatem i jeśłi zajda okolicznosci do Trybunału Konstytucyjnego. Myślę, że ja wygram gdyz dura lex sed lex.
Z innego powodu trafił mi się sędzia kalosz. Tak jak w sporcie, tylko, że w sporcie to go wygwizdają i wysmieją publicznie. Tu jednak ja pokaże kalosz w sądzie. Zarzyciłem sędzi Kedzi łamanie moejgo prawa do ochorny dla życia i zdrowia oraz prawa do sądu, gdyż wyznacza on posiedzenia w okresie mojej orzeczonej przez lekarza sądowego niezdolnośic do stawiennictwa. Ja jestem oskarzycielem prywtanym ale ograniczone mozliwośic zdrowotne. lekarz ortopeda wskazał okres leczenai około 6 miesiecy i lekarz sądowy to potwierdził badają mnie. Tak też napisał w zaświadczeniu, że następny termin mże byc po zakończeniu leczenia mnie. No bo mam się połamac w sądzie? Oczywisci nie. jest to zagrożenie dla mojegoz zdrowia. Wypadek miał miejsce w sądzie i skrecilem kolano. Sąd jak to w Polsce - niby wszyscy udają Europejczyków a PRL-em cuchnie. Wygoda tylko dla sedziów i prezeswo. Prezes Sokólski ma taki gabinet, że moznaby tam kort tenisowy zorganizowac. A peteneci? Cóż w Sądzie Rejonwoeym czytają akta spraw w sekretariacie trzymajac je na kolanach przy ławie pamiętającej czasy Gomułki.
lekarz sądowy jak wół napisał, ze następny termin jest po zakończeniu leczenia. Widział konieczne dokumenty i badął mnie. Wdyał "Zaświadczenie". dałem do sadu także kopie dokumenatcji medyczznej potwierdzoną przez lekarza sądowego - dokumenty od ortopedy, ktry w rokwoaniach napisął, że przewidywany okres leczenia mnie to 6 miesiecy. Krótko mówiac do września. Sędzia Anita Kowalczyk-Makuła stwierdziła, że w zaświadczeniu nie ma podanego przewidywanego terminu zdolności do stawienia się. Jest jak wół wskazany okresem trwającego leczenia tj. 6 miesiecy. Lekarz sądowy nie ma obowiazku podawac daty i ustawa go do tego niezobowiazuje by terminem byla data. Może byc to okres wyrazony miesiacami. Natomiast podaje te dane, które wynikają z leczenia. I podał 6 miesięcy. I tu numerek sędzi Anity Kowalczyk-Makuły. Pisze ona iz: zaśwaidczenie "nie zawiera bowiem żadnej konkretnej informacji o przewidywanej niezdolnosci oskarzyciela prywatnego do udziału w czynnościach sądowych" i pisze dalej "takiego wymogu nie spełnia na pewno doąłczona do akt dokumenatcja medyczna, któa nie została sporządzona przez lekarza sądowego".
Czy ta sędzia Kowalczyk-Makuła zna "Ustawę o zawodzie lekarza sądowego", Ustae o zawodzie lekarza medycyny i wszytskei przepisy o świadczenaich medycznych? lekarz sądowy nie leczy pacjenta. Lekarz sądowy zapoznaje się z dokumenatcją pacjenat, bada go i orzeka jego zdolnoosc lub nie do udzialu w procesie i wskazuje możliwy termin zdolnosci do stawiennictwa na podstawie stanu zdroiwa, badania i dokumenatcji w tym rokowań. W moim wypadku także mnie badał i zapoznał się z dokumenatcją pisząc jak wół przewidywany termin zdolności do stwaoiennictwa jest po zakończeniu leczenia. Okres leczenia wskazuje lekarz je prowadzący tj. ortopeda. I wskazał 6 miesięcy. Dokumenty te potwierdził lekarz sądowy.
Nan jakiej podstawie prawenej i merytorycznej Kowalczyk-Makuła neguje okres leczenia podany przez lekarza prowadzącego i potwierdzony przez lekarza sądowego? Co to znaczy, ze "takiego wymogu nie spełnia na pewno doąłczona do akt dokumenatcja medyczna, któa nie została sporządzona przez lekarza sądowego"? Czy Kowalczyk-makuła neguje stan zdrowia pacjenta ortopedycznego orzeczony przez ortopedę prowadzącego leczenie? A na jakiej podstawie prawenej? ta sędzia nie ma wiedzy, by to ocenic. Nie jest lekarzem. Czy ta kobieta twierdzi, ze dokumenatcja od lekarza prowadzącego jest nieważna, bo nie sporządził jej lekarz sądowy? ustawa o lekarzy sądowym nie przewiduje żadnego sporządzania dokumenatcji z leczenia pacjenta. Jedynym dokumentem medycznym, który sporządza lekarz sądowy jest jego zaświadczenie. Sędzia kalosz. Ale wkomponowuje się to w inne zdarzenei majace miejsce w przedmiotowym procesie lekarz i jego byłego pełnomocnika. Sedzia Kędzią - bez podstaw prawnych i wbrew przepisom KPK - zażadał od lekarza sądowego mojej dokumenatcji medycznej. Dokumenatcji oskarżyciela prywantnego. Kalosz. I to dziuwary sedzia kalosz. Ustawa nie zezwala lekarzowi sądowemu na udostepnianei dokumenatcji medycznej pacjenta sądowi, nie zezwala na gromadzneie takiej dokumenatcji ani jej wytwarzanie poza zaświadczeniem. Opisze to innym razem dlaczego to zrobił. Próbował wyciągac dane nieleganie od lekarza sądowego, których on nie posiada i nie ma uprawnień ich podawac sądowi. O stanie zdrowia lekarz sądowy informuje jedynie podając numery statystyczne chorób i nic wiecej p schorzenaich i ich przebiegu. To była moja łaska, że przedstawieł dokumenty z leczenia z danymi merytorycnzymi. Ja nie musze tego robic a lekarz sądowy nie ma prawa tego robic jeśłi nie uzysak mojej zgody.
Kalosze. Spotkałem sie dizś w Warszawie z wybitnym człowiekiem. Oddycham tam świerzym powietrzem po cuchnącym bagienku siedleckim. I po wysłuchaniu dziejów negacji wskazan medycnzych, rokowań, orzeczeń lekarza prowadącego i sądowego nastąpiła reakcja: "Co to za pieniactwo tego sądu w Siedlcach?".
Posłuchalem sobie opowieści o Stonodze. To taka słynna postac warszawska. Jest tak historia, jak Stonoga po zakończeniu posiedzenia zwraca się do sędziego i pyta:
- Czy mogę zadac pytanie sędziemu?
Sędzia:
- Prosze.
Stonoga:
- Czy sędzia wie, że jest szczególnie głupim chu...m?
Dochodzi do awantury, po której Stonoga sklada wniosek o wyłaczenie sędziego z powodu nieumiejętności opanowania emocji. Ilu sędziom w moich sprawach pusciwły nerwy! Ilu z ich zadałby pytanie Stonoga?


Komentarze
Pokaż komentarze