Na farcie obyło się bez dalszych zawirowań - wielkie chapeau bas dla polskiej policji i wszelkich interpoli. Już się cieszyłem, że wybuchnie kolejne polsko-żydowskie inferno, a Niemcy, jak zwykle ostatnimi czasy - przy takich okazjach - skarleni, przyczajeni, niewidzialni, wręcz wirtualni.
Oczywiście, że reakcje w Izraelu, jak zawsze w takich sprawach, były przesadzone, a nawet histeryczne. Przy odrobinie dobrej woli łatwo zrozumieć, że Żydzi, którzy stracili w Holokauście jedną trzecią ludzi, w tym półtora miliona dzieci - przesadnie reagują na pewne symbole.
Nie wiadomo, czy i kiedy - na temat ew. zleceniodawców „zuchwałej kradzieży” wyśpiewa coś w przesłuchaniach brawurowa piątka. W każdym razie określenie zuchwała kradzież stosowane od początku np. przez Rzepę, jest jednym z najbardziej humorystycznych aspektów afery.
Innym humorystycznym elementem, występującym jakże licznie np. w polskim internecie - są posądzenia, że napis rąbnął Mossad. On też, wg miłośników Sklepów Cynamonowych, zdarł kiedyś tapety z malunkami Schulza w Drohobyczu, przez co ciężkiego uszczerbku doznała polska kultura.


Komentarze
Pokaż komentarze (51)