0 obserwujących
24 notki
12k odsłon
  205   0

Do zakochania jeden krok

Fragmenty wymiany zdań na jednym z blogów:

 

Autor/Akwarysta:

Nie widzę skłonności wierzących do dialogu i ewangelizacji. Zapiekają się oni na swoich pozycjach, przeważnie ich argumentacja nie istnieje lub jest niezrozumiała. Bardzo źle się dzieje, gdy rzekoma dyskusja sprowadza się do przerzucania hasłami, kto jest głupszy i dlaczego, względnie straszeniem piekłem.

 

Konfacela@Autor:

opisane trudności można ująć w tradycyjnym hermeneutycznym pierścieniu:
żeby uwierzyć, trzeba najpierw zrozumieć,
ale żeby zrozumieć trzeba najpierw uwierzyć.
dawniej miało to formę:
wierzę, bo nie rozumiem,
nie wierzę, bo zrozumiałem.
a skoro wiara wyprodukowała tyle złotych myśli,
to czy warto się nią zajmować?

 

Prowincjałka@Konfacela:

Żeby zrozumieć, trzeba uwierzyć. Wiara w Boga, to zaufanie Mu. Zaufanie rodzi zrozumienie. Nie odwrotnie.

 

Konfacela@Autor:

wierzący nie potrafią wyjaśnić,
po czym poznają, że są wierzącymi
i żeby to ukryć wymyślili pojęcie niewierzących.
podejrzewam, że nie ma ani jednego wierzącego

 

Prowincjałka@Konfacela:

Ależ, potrafią. Wierzący wierzy, czyli ufa - Bogu. Wiara w sensie religijnym to nie jest antonim rozumienia. Wiara w sensie religijnym to jest synonim zaufania.

 

Konfacela@Prowincjałka:

z mojego punktu widzenia to jest masło maślane.
czy da sie zrozumiale wytłumaczyć
po czym wierzący poznają, że są wierzącymi

 

Prowincjałka@Konfacela:

Wierzący poznają, że są wierzącymi po tym samym, po czym zakochani poznają, że są zakochani.

 

Konfacela@Prowincjałka:

interesująca analogia, ale jak daleko ona sięga?
z czym można porównać odkochanie?
ze zwątpieniem?

 

Prowncjałka@Konfacela:

Analogię należałoby poprowadzić w drugą stronę, skoro rozmawiamy o wierze: czy utratę wiary (zwątpienie) można porównać z odkochaniem.

Sądzę, że tak.

Odkochanie może przejawiać się na różne sposoby, jeśli idzie o nastawienie do byłego obiektu uczuć. Może to być: obojętność, żal, smutek, rozpacz, nienawiść, cynizm, drwina. Podobnie reagują w stosunku do Boga ludzie, którzy stracili wiarę.

Ale: jeśli przyjmiemy, że Bóg jest bytem doskonałym, który kocha człowieka i pragnie być przez człowieka kochany, to powód ludzkiego „odkochania” będzie zawsze leżał po stronie człowieka – tego, czy innego. Człowiek bowiem nie jest z natury doskonały, chociaż do doskonałości (świętości) jest przez Boga zaproszony.

Powodem po stronie zainteresowanego może być - na przykład - kłopot z dotrzymaniem wierności Bogu. Albo lenistwo. Zakochanie jest bowiem jedynie wstępem do miłości. O miłość trzeba zabiegać, miłość trzeba pielęgnować.

Powód może też leżeć po stronie innych ludzi formalnie podających się za wierzących, poprzez ich złe przykłady, antyświadectwa, zgorszenia.

Aby wytrwać w wierze czy w miłości, trzeba - rozumu, mądrości, wiedzy, odwagi... A to nic innego jak dary Ducha Świętego:

I wyrośnie różdżka z pnia
Jessego,
wypuści się odrośl z jego
korzeni.
I spocznie na niej Duch Pański,
duch mądrości i rozumu,
duch rady i męstwa,
duch wiedzy i bojaźni
Pańskiej
(Iz 11,2)

 

 

.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo