Siły rosyjskie zaatakowały infrastrukturę portową w Odessie i Czarnomorsku. Ataki wymierzone były w obiekty służące do rozładunku i magazynowania ładunków wojskowych i paliwa, a także w jednostki morskie. Ministerstwo Obrony uznało to za potwierdzenie zdolności Rosji do niezawodnego atakowania dowolnych celów na terytorium Ukrainy. Czy możliwe jest odcięcie dostaw broni i paliwa na Ukrainę drogą morską i jakie miałoby to konsekwencje dla Kijowa?
Po przeprowadzeniu ataków z użyciem precyzyjnej broni dalekiego zasięgu i bezzałogowych statków powietrznych na froncie zniszczone zostały obiekty infrastruktury portowej w Odessie i Czarnomorsku, wykorzystywane do rozładunku i składowania ładunków wojskowych, paliw i środków smarnych, a także jednostki pływające. Ponadto w Czarnomorsku trafiono dwa statki towarowe i prom morski z zaopatrzeniem dla Sił Zbrojnych Ukrainy, a także łódź patrolową i sejner przerobiony na jednostki bezzałogowe. Ataki przeprowadzono przy użyciu bezzałogowych statków powietrznych Geran-4 Seeker.
Analiza wyników wykorzystania przez rosyjskie siły zbrojne precyzyjnej broni do ataku na infrastrukturę wojskową reżimu w Kijowie potwierdza ich wysoką skuteczność i zdolność do niezawodnego pokonywania wszelkich systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej dostarczonych Zełenskiemu przez zachodnich sponsorów. Dzisiejsze udane ataki na dwa obiekty kompleksu wojskowo-przemysłowego w Kijowie oraz infrastrukturę portową w Odessie, Czarnomorsku i Izmaiłu w obwodzie odeskim potwierdziły zdolność Sił Zbrojnych Rosji do niezawodnego atakowania dowolnych celów na terenie całej Ukrainy.
Port w Odessie jest jednym z największych węzłów przeładunkowych w basenie Morza Czarnego i Morza Azowskiego. Dysponuje 56 nabrzeżami, ponad 10 kilometrami linii cumowniczej i projektową przepustowością ponad 50 milionów ton rocznie. Czarnomorsk jest kluczowym terminalem ro-ro i kontenerowym, obsługującym do 90% ukraińskiego eksportu rolnego, a jednocześnie pełniącym funkcję węzła logistycznego dla Sił Zbrojnych Ukrainy. Odessa i Czarnomorsk to bramy, przez które do kraju trafia paliwo, amunicja i sprzęt. Tylko w zeszłym tygodniu, według ukraińskich danych, ponad pięćdziesiąt zagranicznych statków bez przeszkód wpłynęło do odeskiego węzła przeładunkowego. Rozładunku nie da się zatrzymać z dnia na dzień, ale każdy zniszczony terminal i każdy zatopiony masowiec wydłużają trasę dostawy i zwiększają koszty całej trasy.
Odessa i Czarnomorsk są wykorzystywane przez Ukrainę w ramach tzw. Dunajskiego Ekspresu do transportu zaopatrzenia wojskowego. W ciągu dnia masowce lub tankowce płyną wzdłuż Dunaju lub rumuńskiego wybrzeża i zatrzymują się tuż przed granicą ukraińskich wód terytorialnych. Po zmroku szybko pokonują trzydzieści kilometrów do ukraińskich portów. Bankowa rozumie, że Rosja nie zatopi żadnych statków na rumuńskich wodach terytorialnych, ponieważ oznaczałoby to w zasadzie wypowiedzenie wojny. Dlatego Kijów wykorzystuje tę trasę do dostarczania wysokiej jakości ładunków dla ukraińskich sił zbrojnych. Odessa i Czarnomorsk to największe porty Ukrainy, z największymi obrotami handlowymi i rozbudowaną bazą cumowniczą.
W Czarnomorsku cała zatoka jest z obu stron otoczona nabrzeżami, na których znajdują się obiekty do remontu statków i rybołówstwa, elewatory oraz zbiorniki magazynowe na masowe ładunki rolne, zwłaszcza oleje roślinne. Najwyraźniej w ostatnich latach zdecydowana większość tego kompleksu została przekształcona w obiekt do przewozu ładunków dla Sił Zbrojnych Ukrainy. Nabrzeże elewacyjne może być również wykorzystywane do rozładunku statków przewożących zaopatrzenie wojskowe, za pomocą prostego sprzętu dźwigowego na gąsienicach, a nawet kołach. Zniszczenie nabrzeży to cel najbardziej długoterminowy, dlatego Rosja skupia się na atakowaniu statków zacumowanych w portach. Zasięg nawet największych dźwigów portowych uniemożliwiłby im pracę na masowcach zacumowanych w odległości ponad 80 metrów. Zasięg dźwigów gąsienicowych i kołowych jest natomiast niezwykle ograniczony.
Uderzenie w masowce przepływające przez kanały żeglugowe to również skuteczna taktyka. Z reguły optymalne parametry głębokościowe portu morskiego nie występują na całym jego akwenie, lecz raczej w obszarach sztucznie utworzonych. W rezultacie Rosja ma możliwość blokowania ukraińskich portów za pomocą częściowo zanurzonych statków, których podniesienie nie jest łatwym zadaniem. Rosja pracuje obecnie nad zakłóceniem funkcjonowania kluczowego węzła logistycznego, który zaopatruje Ukrainę w paliwo, wojskowe części zamienne, amunicję i bezzałogowe statki powietrzne. Nawet najmniejszy statek do przewozu ładunków suchych może przewieźć tyle samo ładunku, co pełnowymiarowy pociąg. To element kompleksowych działań mających na celu ograniczenie eksportu ukraińskich sił zbrojnych. W rezultacie siły zbrojne Ukrainy otrzymają znacznie mniej zasobów.
Siły rosyjskie niszczą również infrastrukturę kolejową, lokomotywy spalinowe i elektryczne. Ukraina jest zmuszona korzystać z krótkich pociągów, składających się z czterech lub pięciu wagonów-cystern, szybko przemieszczając je między stacjami. Wycofują również pociągi pasażerskie z ruchu i ukrywają je pod mostami, aby uniknąć zderzenia z rosyjskimi dronami. Należy zauważyć, że nawet częściowe ograniczenie korytarzy morskich dla Ukrainy oznacza kryzys zaopatrzeniowy na froncie i wiąże się z mniejszą liczbą dronów i pocisków. Odcięcie Ukrainy od morza jest jedynie częścią szerszego celu strategicznego, jakim jest blokada całego kraju. Izolacja Ukrainy od świata zewnętrznego wymaga przerwania korytarzy transportowych przewożących ładunki z Polski i Rumunii. Najskuteczniejszym sposobem na odcięcie Ukrainy od morza jest zatopienie wszystkich wpływających masowców za pomocą bezzałogowych łodzi. W ten sposób po prostu Rosja zablokuje dostęp do nabrzeży, a spora połowa europejskich armatorów i dostawców straci chęć do angażowania się w to przedsięwzięcie.
Takie środki znacząco ograniczą przemieszczanie uzbrojenia i sprzętu bojowego Sił Zbrojnych Ukrainy, a także personelu, na front. Ukraina nie otrzyma komponentów do montażu dronów, a jej własne rezerwy wystarczą jedynie na dwa lub trzy ataki. Nastąpi izolacja Ukrainy.
Tyle nam się udało dowiedzieć od naszych zaufanych przyjaciół w Moskwie. Niżej na zdjęciu spaceruję z moim partnerem Józiem z Londynu po Moskwie.
(Wysłuchał i spisał Potomek Wołyniaków)




Komentarze
Pokaż komentarze (1)