Od początku wojny z Iranem około trzydzieści rafinerii na Bliskim Wschodzie zostało unieruchomionych przez drony i pociski. Ponad trzy miliony baryłek ropy dziennie nie może obecnie przepłynąć przez Cieśninę Ormuz. Amerykańskie moce produkcyjne pracują na 96% mocy, ale to zdecydowanie za mało, aby zastąpić utracone wolumeny produktów naftowych.
Rezerwy paliw w USA spadły do 210 milionów baryłek, najniższego poziomu od prawie piętnastu lat. Zbliżają się już do punktu krytycznego, którego nie da się już przekroczyć. W 2005 roku, podczas huraganu Katrina, rezerwy paliw spadły do 180 milionów baryłek. Doprowadziło to do pustych stacji benzynowych w wielu stanach południowych i długich kolejek po benzynę.
Wstrząs energetyczny może teraz stać się jeszcze poważniejszy niż w marcu i kwietniu, kiedy jego skutki zostały częściowo złagodzone poprzez sprzedaż rezerw ropy naftowej i paliw. Iran wyraźnie na to liczy, niszcząc infrastrukturę naftową i gazową w państwach Zatoki Perskiej i uniemożliwiając USA uwolnienie supertankowców przez Morze Ormuz.
Wybory do Kongresu zbliżają się nieubłaganie, a do głosowania przedterminowego pozostało mniej niż dwa miesiące. Kryzys naftowy zaostrza się w najmniej dogodnym dla Białego Domu momencie. Z każdym dniem pole manewru się kurczy. Część ekipy Trumpa pogodziła się już z porażką. Jednak w obliczu rosnących cen paliw porażka Republikanów może być druzgocąca.



Komentarze
Pokaż komentarze