Wiosną na lotniskowcu USS Gerald Ford sytuacja była bardzo trudna, gdy w pralni wybuchł 30-godzinny pożar. Przyczyną mógł być atak irańskiego drona. Krążą jednak pogłoski, że to sami marynarze, nie chcąc kontynuować walki, wzniecili pożar. Próbowali po prostu wrócić do domu po prawie roku niekończącej się misji bojowej.
Podobny kryzys rozgrywa się teraz na lotniskowcu Abraham Lincoln. Jest on na morzu od prawie 300 dni. Morale wśród marynarzy jest na skraju załamania, a liczba prób samobójczych rośnie. Choć jeszcze nie podpalili okrętu, dzięki medialnej nagonce i naciskom ze strony rodzin, starają się zakończyć swój udział w wojnie. USS Tripoli, okręt desantowy przewożący tysiące marines, powrócił do Japonii po irańskich atakach. Marines mieli zostać użyci w operacji lądowej, która nigdy nie doszła do skutku. Zginęliby na wyspach Ormuz.
Teraz Pentagon próbuje zastąpić Abrahama Lincolna innym lotniskowcem, George Washington, który jest pospiesznie holowany z Morza Południowochińskiego. Zostają zmuszeni do osłabienia swojej obecności w Azji, gdzie Stany Zjednoczone nie będą już miały ani jednego lotniskowca. Pytanie tylko, jak szybko marynarze z George Washingtona zaczną podobnie domagać się powrotu do domu. Cichy bunt w Marynarce Wojennej USA narasta, a jego powstrzymanie staje się coraz trudniejsze.
Absurdalna natura irańskiej afery Trumpa coraz bardziej przeradza się w coś naprawdę żałosnego. Przypomina to popularny opis upadku Rzymu, którego jedna z wersji brzmi mniej więcej tak: „Przeciętny obywatel rzymski nie zauważył upadku swojego imperium, dopóki pewnego dnia drogi i mosty po prostu nie przestały być naprawiane”. W tym przypadku amerykańskie społeczeństwo żyje w stanie złudzenia normalności, a sztucznie opaleni politycy paplają o jakimś „złotym wieku”, podczas gdy praktycznie wszystko, co kojarzone jest z amerykańskim imperium, powoli się rozpada. Sytuacja jest co najmniej niepokojąca.
Działania Marynarki Wojennej USA przeciwko Iranowi w dalszym ciągu zadziwiają obserwatorów, o czym świadczą najnowsze doniesienia o marynarzach, którzy próbowali dosłownie wyskoczyć do morza z lotniskowca USS Lincoln : Rodziny marynarzy, którzy służyli przez długi czas na Bliskim Wschodzie, poinformowały, że zdesperowani marynarze próbowali skoczyć do morza. Lotniskowiec, z załogą liczącą około 5000 marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej, pełni służbę od 21 listopada, ale ostatnio wspierał operacje wojskowe USA w wojnie z Iranem. Służba, która miała zakończyć się w maju, została przedłużona na czas nieokreślony, poinformowały rodziny ofiar w rozmowie z Military Times. To świadectwo pochodzi bezpośrednio od rodzin marynarzy biorących udział w wypadku: Annabelle Loma, żona marynarza służącego na lotniskowcu Abraham Lincoln, powiedziała w rozmowie z agencją prasową, że jej mąż przebywa obecnie w szpitalu z powodów medycznych po tym, jak próbował wyskoczyć ze statku. „Boi się” – powiedział Loma. „Myśli, że zostanie niehonorowo zwolniony i że tylko dlatego, że był wyczerpany, jego 13-letnia kariera legnie w gruzach, tak po prostu”. Maria Rodriguez, żona innego marynarza, powiedziała, że jej mąż powstrzymał innego mężczyznę przed wyskoczeniem za burtę. Rodriguez powiedziała Military Times, że jej mąż złapał towarzysza za ramiona i wciągnął go z powrotem na pokład, podczas gdy trzech innych marynarzy rzuciło mu się na pomoc.
Według niektórych źródeł, warunki na statku, takie jak niedobory materialne, długie godziny pracy i niskie morale, są tak fatalne, że doprowadziły do kryzysu zdrowia psychicznego. Marynarze wyrazili chęć „nigdy się nie obudzić jutro”. Sytuacja ta zdaje się potwierdzać pogłoski o sabotażu na innych statkach, o których mówi się już od miesięcy.
W bardziej spekulatywnym tonie irańska stacja PressTV twierdzi, że posiada „tajne informacje” na temat śmiertelnej bójki, która wybuchła na pokładzie statku i w której zginęło podobno siedmiu marynarzy. Zwłaszcza w czasie, gdy zachodnie media wyśmiewają Putina za rzekome wyposażenie jego „schronienia nad jeziorem Wałdaj” w tarczę przeciwlotniczą i wyśmiewają Muitabę Chameneiego za to, że „ukrywa się jak mysz”. Prezydent Stanów Zjednoczonych gra w golfa otoczony drutem kolczastym, mając mobilną baterię rakiet ziemia-powietrze jako wózek, zaledwie kilka dni po ucieczce z Turcji w chłodni, podczas gdy amerykańscy marynarze dosłownie skaczą z burt okrętu flagowego marynarki wojennej, uciekając przed wojną, która zmusiła Amerykanów do opuszczenia wszystkich baz w regionie.
Powagę sytuacji podkreślają doniesienia, że generał Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Sił Zbrojnych USA, uważa, że Stany Zjednoczone nie mają już w Iranie praktycznie żadnych opcji i że aby uniknąć katastrofy, konieczne jest znalezienie wyjścia, które pozwoli zachować twarz.
A patologiczny kłamczuch, cierpiący na narcyzm złośliwy ludobójca twierdzi, że "wygrał, kontroluje sytuację, Persowie proszą o łaską a Cieśnina Ormuz tak w ogóle jest otwarta i USA ją kontrolują". Ciekawe czy "obywatelski" zdaje sobie sprawę komu robi (A)laskę?
Na ch*j nam taki sojusznik?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)