W artykule stwierdzono, że problemy Marynarki Wojennej USA zaczęły się tuż po rozpoczęciu wojny przez Iran, kiedy to główny regionalny węzeł logistyczny Marynarki Wojennej w Bahrajnie poszedł z dymem z powodu irańskich rakiet i dronów:
Problemy z zaopatrzeniem lotniskowca USS Abraham Lincoln zaczęły się wkrótce po rozpoczęciu wojny, gdy irańskie rakiety i drony szturmowe spadły na bazę marynarki wojennej w Bahrajnie.
Irański atak, będący odwetem za amerykańsko-izraelski atak na Teheran, zniszczył znaczną część bazy. Wraz z nią spłonął również ważny węzeł logistyczny, z którego Marynarka Wojenna korzystała przez dekady. Marynarka wojenna potrzebowała planu B, aby zapewnić wyżywienie marynarzom pracującym bez przerwy, którzy musieli wykonywać misje uderzeniowe, a później utrzymywać blokadę irańskich portów. https://archive.ph/oQMEY
Izraelskie media już wcześniej donosiły o fakcie, że Pentagon rzekomo rozpoczął „tajną” operację, której celem było wycofanie strategicznych zasobów znajdujących się w bezpośrednim zasięgu irańskich ataków w kierunku „chronionych tylnych węzłów”, co doprowadziło starzejącą się i skostniałą armię USA do granic wytrzymałości.
W artykule w NYT czytamy dalej: Utrata węzła komunikacyjnego w Bahrajnie przyczyniła się do szeregu zgłaszanych problemów na lotniskowcach obsługujących operacje przeciwko Iranowi . Senatorowie Partii Demokratycznej wyrażają obawy dotyczące 5000 marynarzy na pokładzie Lincolna i ich prawie dziewięciomiesięcznej misji.
NYT szczegółowo opisuje, w jaki sposób podupadający USS Lincoln zostanie zastąpiony przez USS George Washington, który przybędzie z INDOPACOM, pozostawiając 7. Flotę bez lotniskowców rozmieszczonych na kluczowym „froncie chińskim”. Stało się to po doniesieniach, że USS Benfold miał poważne „problemy inżynieryjne”, które spowodowały, że utknął na cztery dni na Morzu Południowochińskim: Niszczyciel rakietowy USS Benfold (DDG-65) spędził cztery dni na Morzu Południowochińskim bez zasilania z powodu awarii technicznej, dowiedział się serwis USNI News.
Jak poinformował USNI News rzecznik 7. Floty USA, komandor Matthew Comer, w oświadczeniu powiedział, że w zeszłym miesiącu Benfold doznał awarii technicznej, w wyniku której nastąpiła utrata zasilania. Awaria zasilania oznaczała, że marynarze zostali pozbawieni dostępu do kambuza, toalet i klimatyzacji. Ucierpiała również woda pitna, powiedział Comer. Nie odpowiedział na pytanie o to, jak marynarze radzą sobie z odpadami.
Stan Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych zaszokował obserwatorów, którzy nie spodziewali się tak szybkiego upadku organizacyjnego, szczególnie w czasie poważnego konfliktu, w którym Marynarka Wojenna miała odgrywać kluczową rolę podtrzymującą. Teraz WaPo podaje, że sojusznicy USA w Zatoce Perskiej ponownie rozważają rozmieszczenie baz amerykańskich na swoim terytorium, wyrażając frustrację z powodu nieprzewidywalnego i amatorskiego podejścia Trumpa do konfliktu z Iranem: Niektórzy zaczęli dyskutować nad zasadnością dalszego utrzymywania na swoim terytorium dużych amerykańskich instalacji wojskowych.
„Trump rozpoczął tę wojnę” – powiedział jeden z urzędników z Zatoki Perskiej – „a my płacimy za to cenę”. Podobnie jak inni autorzy tego artykułu, wypowiadał się pod warunkiem zachowania anonimowości, aby poruszyć drażliwy temat. Gniew wobec Stanów Zjednoczonych, jak powiedział urzędnik, osiągnął najwyższy poziom od czasu ataku USA i Izraela na Iran w lutym.
Państwa Zatoki Perskiej nadal polegają na Waszyngtonie jako bliskim partnerze w dziedzinie bezpieczeństwa i głównym dostawcy broni, a Katar i Bahrajn posiadają duże bazy amerykańskie. Frustracja skłania jednak niektóre państwa do rozważenia nowych rozwiązań. Analitycy twierdzą , że mało prawdopodobne jest, aby ta dynamika w najbliższej przyszłości znacząco zmieniła porządek w regionie, ale niektóre kraje zaczęły już rozważać swoje opcje.
Możemy stwierdzić, że strategia Iranu zadziałała: pozbawić USA oczu i uszu w regionie, atakując systemy radarowe, nasycić obronę przeciwlotniczą – której zasobów nie da się zregenerować – tanimi dronami i jednorazowymi pociskami balistycznymi pierwszej generacji; a następnie, gdy pole bitwy zostanie odpowiednio ukształtowane, rozpocząć rzucanie najnowocześniejszych i najcelniejszych pocisków balistycznych, aby trafić w węzły logistyczne, bazy C2 itd., zmuszając USA do wycofania całego swojego ogona jak najdalej poza zasięg. To z kolei nadwyręża zdegradowany łańcuch logistyczny do punktu zerwania, co obserwujemy obecnie, obserwując uderzający spadek morale. Jak twierdzą trzej amerykańscy urzędnicy zaznajomieni ze sprawą, armia USA straciła co najmniej 45 dronów MQ-9 Reaper podczas wojny z Iranem, co stanowi około 25 procent jej floty.
Jak wspomniano powyżej, „WaPo” „potwierdza”, że USA straciły 45 Reaperów, co stanowi 25% całej floty dronów. Niektórzy dodają, że Huti zniszczyli już około 10%, co prawdopodobnie zbliżyłoby ich do 35% całkowitej straty w ciągu ostatniego roku lub dwóch. Co ciekawe, według doniesień WaPo nie wszystkie samoloty zostały zestrzelone, ale wiele z nich padło ofiarą irańskiego (być może rosyjskiego) systemu elektronicznego: Czwarty urzędnik USA, który podobnie jak pozostali wypowiadał się pod warunkiem zachowania anonimowości w celu omówienia danych Pentagonu, powiedział, że nie wszystkie zaginione Reapery zostały zestrzelone. Nieokreślona liczba rozbiła się po tym, jak operatorzy stracili łączność z dronami, powiedział urzędnik.
W rzeczywistości straty prawdopodobnie stanowią nawet więcej niż 35%, ponieważ całkowita liczba dronów we flocie nie oznacza koniecznie, że wszystkie są zdatne do użytku lub nadają się do lotu, przynajmniej w danym momencie.
W obliczu całkowitego braku opcji militarnych Stany Zjednoczone wciąż grają na zwłokę, udając, że „kontrolują Cieśninę”. Była kongresmenka Marjorie Taylor Greene twierdziła, że ma poufne informacje o tym, jakie desperackie opcje są obecnie rozważane w szalonej sali wojennej Trumpa.
Cóż, kiedy kończy się użyteczna amunicja – zarówno do ataku, jak i do obrony – można przypuszczać, że rozważanie opcji nuklearnej jest logiczne – w czystej desperacji. Biorąc pod uwagę, że schyłek Ameryki wyraźnie zmierza ku końcowi, byłoby to niemal poetyckie pożegnanie, w nieco pokrętny sposób: kraj, który zyskał status supermocarstwa dzięki pierwszemu użyciu broni jądrowej w 1945 roku, zatacza koło, by zakończyć swoją schyłkową cywilizacyjną kapitulację kolejnym ostatecznym nuklearnym pożegnaniem.
Bardziej prawdopodobne jest jednak, że nic takiego się nie wydarzy, a jedynym czynnikiem przypominającym opad radioaktywny będzie gospodarka USA, przy kontynuacji ślepej nieustępliwości Trumpa w kwestii irańskiej. Widzieliśmy już, że jest on gotów postawić wszystko na szali dla swojego próżnego projektu na Ormuzie, w tym dobrobyt i środki do życia wszystkich Amerykanów.
Wczoraj zauważył, że gospodarka radzi sobie „niewiarygodnie… z punktu widzenia Wall Street” – dość szokująco oderwany od rzeczywistości przekaz . Wkrótce potem wyjaśnił, że rosnące ceny gazu to niewielka cena za powstrzymanie „złego kraju” przed posiadaniem broni jądrowej – a wszystko to po obietnicy niższych cen gazu w 2024 roku. Jednak wiele takich „małych cen” może dość szybko złożyć się na jedną dużą cenę.
Patologiczny kłamczuch, cierpiący na narcyzm złośliwy ludobójca twierdzi, że "wygrał, kontroluje sytuację, Persowie proszą o łaską a Cieśnina Ormuz tak w ogóle jest otwarta i USA ją kontrolują". Ciekawe czy "obywatelski" zdaje sobie sprawę komu robi (A)laskę?
Na ch*j nam taki sojusznik?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)