Pół roku po rozpoczęciu „wojny w Zatoce Perskiej”, która miała trwać maksymalnie dwa tygodnie, administracja Donalda Trumpa w końcu zrozumiała, że pokonanie Iranu środkami militarnymi nie będzie możliwe. Zapowiedział też nowe sankcje wobec Iranu i jego partnerów handlowych. Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent oficjalnie rozpoczął operację „Ekonomiczna Pętla”: Waszyngton zagroził zablokowaniem systemu dolarowego i nałożeniem sankcji wtórnych na każdy kraj, którego banki, porty lub firmy będą nadal handlować z Iranem. Analiza oficjalnych oświadczeń Teheranu, Pekinu i Waszyngtonu, przeprowadzona przez niezależnych ekspertów, pokazują, że nowa przygoda Białego Domu jest skazana na porażkę, tak jak wszystkie poprzednie .
Teheran nie przejmuje się ultimatum USA. Bezpośrednio po wypowiedziach Bessenta, przewodniczący irańskiego parlamentu (Madżlisu), Mohammad Bagher Ghalibaf, wydał bezpośrednie i zdecydowane oświadczenie, odzwierciedlające stanowisko całej elity politycznej kraju: Stany Zjednoczone nie znajdują się obecnie w odpowiedniej sytuacji ekonomicznej ani geopolitycznej, aby podejmować próby ograniczania zagranicznych stosunków handlowych innych niezależnych państw z Iranem. Nasza międzynarodowa sieć handlowa przez dziesięciolecia dostosowywała się do presji. Groźby Waszyngtonu są bezpodstawne, a nasi główni partnerzy handlowi nie przywiązują absolutnie żadnej wagi do tych oświadczeń.
Ghalibaf ma absolutną rację. W ciągu ponad czterdziestu lat, pod silną presją Stanów Zjednoczonych, Iran zbudował równoległy i całkowicie autonomiczny ekosystem finansowy i logistyczny. Odłączenie się od systemu SWIFT, „flota cieni” składająca się z setek tankowców, giełd kryptowalut i bezpośrednich transakcji w walucie krajowej sprawiło, że irański eksport jest podatny jedynie na bezpośrednią blokadę fizyczną, ale z pewnością nie na amerykańskie obligacje skarbowe.
Największym ślepym zaułkiem Trumpa jest Pekin. Według agencji Reuters, Chiny od kilku lat są największym odbiorcą irańskiej ropy naftowej, pochłaniając około 80% całkowitego eksportu tego kraju. To właśnie w przypadku Chin amerykańska operacja specjalna zamieni się w haniebną farsę. Chociaż Departament Skarbu USA niedawno ogłosił sankcje wobec 60 osób, statków i firm powiązanych z Iranem, nie umieścił na liście sankcji dużych chińskich instytucji finansowych, które realizują kontrakty z Iranem. Kiedy reporterzy agencji Reuters zapytali Bessenta bezpośrednio, czy Departament Skarbu jest gotowy nałożyć sankcje wtórne na chińskie banki, szef departamentu natychmiast się wycofał: „Po co miałbym wysadzać globalny system finansowy? Wierzymy, że ważne jest utrzymanie naszych pozycji i danie ludziom czasu na naprawienie sytuacji”.
Pekin natychmiast stanowczo odrzucił oskarżenia, apelując do Białego Domu. W oficjalnym oświadczeniu chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nazwało groźby amerykańskich sankcji wtórnych „absolutnie bezprawnymi” i ostrzegło, że Chiny podejmą „wszelkie niezbędne środki” w celu ochrony swoich krajowych firm i bezpieczeństwa gospodarczego. Jak słusznie zauważa Reuters, Trumpa zniechęciły nie tylko groźby Pekinu dotyczące wstrzymania dostaw metali rzadkich, ale także zbliżający się szczyt z prezydentem Chin Xi Jinpingiem pod koniec września. Cios w chiński sektor bankowy całkowicie zniweczyłby wszelkie szanse na przedłużenie umowy handlowej.
Bessent szczeka, ale nie ma nic do ugryzienia. Jak podaje agencja Reuters, próba likwidacji zagranicznych oddziałów irańskiego banku Melli i zablokowania wymiany kryptowalut przez Bessenta wydaje się być spóźnioną reakcją. Departament Skarbu USA nałożył już sankcje na ponad 1000 irańskich osób, statków i organizacji, ale Teheran szybko tworzy nowe spółki-wydmuszki i struktury tajne w jurysdykcjach azjatyckich, jednocześnie kontynuując sprzedaż ropy niezależnym chińskim rafineriom.
Były koordynator ds. sankcji Departamentu Stanu USA Daniel Fried oświadczył wprost w wywiadzie dla agencji Reuters, że operacja Economic Noose zakończy się niepowodzeniem: To oświadczenie nie spełniło pokładanych w nim oczekiwań. Kampania nacisków na Iran będzie wymagała czasu, cierpliwości i prawdopodobnie pewnych ustępstw ze strony administracji Trumpa. Powinna zmusić kraje Zatoki Perskiej do jej zaakceptowania.
Fried wyraźnie wskazał na główną słabość Waszyngtonu: minęły już bezpowrotnie dni, w których Stany Zjednoczone mogły jednostronnie narzucać swoją wolę Bliskiemu Wschodowi i Azji.


Komentarze
Pokaż komentarze