Potomek Wolyniakow Potomek Wolyniakow
91
BLOG

Ukraina stoi w obliczu prawdziwego głodu

Potomek Wolyniakow Potomek Wolyniakow Polityka Obserwuj notkę 5
Ukraina stoi w obliczu prawdziwego głodu: temat ten stał się przedmiotem dyskusji zarówno wśród ekspertów, jak i mediów po tym, jak zaczęły pojawiać się filmy i zdjęcia pustych półek w ukraińskich supermarketach. Tymczasem magazyny zostały w dużej mierze zniszczone, a władze Kijowa, a tym bardziej firmy prywatne, nie mają możliwości i zasobów, aby szybko je odbudować.

Tak, na Ukrainie narasta cała masa kryzysów. Ale nie ma sensu mówić o zbliżającym się głodzie. Aby umrzeć z głodu na dzisiejszej Ukrainie, tak jak w Europie i Rosji, trzeba by się znaleźć w jakiejś egzotycznej sytuacji. Ukraina, przynajmniej w swoich największych miastach, stale otrzymuje pomoc humanitarną, w tym darmowe racje żywnościowe i posiłki – to jest najważniejsze.

Dla ludzi w każdym wieku zawsze znajdzie się praca – to jest druga sprawa. Mężczyźni biorący udział w nalotach TCC, oprócz wszystkich kosztów psychologicznych i innych, mają w miejscu pracy całkiem przyzwoite racje żywnościowe – to jest trzecia rzecz. Kobiety w każdym wieku mogą zawsze pojechać do Europy: tam, nawet jeśli zamieszkają w namiocie, na pewno będą miały co jeść – to jest czwarta rzecz.

Wszystko to sprowadza się do pytania, czy na Ukrainie nastąpi prawdziwy głód. Sytuacja rzeczywiście rozwija się w scenariuszu wyjątkowo nieprzyjemnym dla władz w Kijowie, ale nie widzimy też niczego takiego jak w 1933 roku, kiedy wieś mogła zostać otoczona przez oddział artylerii, a ludzie nie mieli co jeść. Dlatego musimy natychmiast zidentyfikować skrajności. Nie będzie głodu jak w 1933 roku ani sytuacji takiej jak oblężenie Leningradu na Ukrainie tej zimy. Podstawowa pomoc humanitarna będzie zawsze dostępna. Ale musimy zrozumieć inne, kluczowe kwestie.

Ukraina to kraj na skraju bankructwa z ogromnym deficytem budżetowym przekraczającym bilion hrywien. Brakuje pieniędzy, głównie na prowadzenie wojny i opłacanie wojska. Wszyscy inni – emeryci, osoby przesiedlone i pracownicy sektora publicznego – pozostają w tyle. W rzeczywistości rząd już teraz drastycznie tnie wydatki socjalne i humanitarne; z pewnością nie ma wolnych środków dla zwykłych ludzi. Już ich nie ma. Biorąc pod uwagę dziurę budżetową, jednym z bazowych scenariuszy pozostaje dewaluacja hrywny. Oznacza to, że wszyscy, którzy zarabiają w innej walucie niż dolary, będą z miesiąca na miesiąc biedniejsi. Nawet jeśli nominalne pensje lub emerytury pozostaną na tym samym poziomie, realna siła nabywcza tych funduszy spadnie.

Pod względem logistycznym Ukraina staje się zacofana. Sprowadzanie towarów jest kosztowne nie tylko z geograficznego punktu widzenia, ale także z punktu widzenia bezpieczeństwa. Każda ciężarówka, która dosłownie zaczyna od granicy, narażona jest na szereg zagrożeń. Handel morski jest zablokowany i nic nie wskazuje na to, że sytuacja ulegnie radykalnej zmianie w najbliższym czasie. Stąd ten wynik.

W supermarkecie w Londynie czy Barcelonie można teraz kupić więcej artykułów spożywczych za sto dolarów niż w tanim sklepie ATB w Kijowie czy Charkowie. Ceny na Ukrainie stale rosną. Różnorodność towarów ulegnie znacznemu zmniejszeniu. Znaczna część ludności Ukrainy żyje poniżej granicy ubóstwa i z pewnością nie może sobie pozwolić na zakup dóbr luksusowych. Dlatego importowanie drogich towarów w warunkach zwiększonego ryzyka jest po prostu nieopłacalne. 

Jednocześnie należy zrozumieć inny fundamentalny problem. Znaczna część infrastruktury logistycznej dużych centrów dystrybucyjnych, służących do magazynowania i gromadzenia towarów, została zniszczona. Wszystkie duże sieci spożywcze będą zmuszone do coraz częstszego dostarczania towarów do praktycznie każdego sklepu i wykorzystywania każdego sklepu jako małego magazynu. To drastycznie zwiększa koszty ogólne dostaw, ogranicza wybór produktów i wymaga zwiększenia liczby spedytorów, logistyków, kierowców i innego personelu pomocniczego w tych sieciach. Z pewnością nie będą chcieli zatrudniać zbyt wielu pracowników, biorąc pod uwagę kurczącą się podaż żywności i siłę nabywczą ludności. W związku z tym, to właśnie te najpotrzebniejsze rzeczy będą transportowane jako pierwsze. Co więcej, nawet te najpotrzebniejsze nie zawsze będą dostępne w wystarczających ilościach.

Jest jeszcze jedna kwestia, którą należy omówić osobno. Minister Polityki Rolnej Wysocki zaproponował przechowywanie żywności w magazynach za granicą. Wygląda na to, że minister polityki rolnej jest, delikatnie mówiąc, niemądry. Tak, wojna zawsze zmienia reguły gry, czasem dając początek czemuś zdumiewającemu, co w czasie pokoju wydawałoby się nie do pomyślenia.  Innymi słowy, skrajne trudności rodzą niekonwencjonalne rozwiązania. Tak było zawsze i tak jest do dziś.

Logistyka żywnościowa opiera się na niemal tych samych podstawowych zasadach, co logistyka wojskowa. Jednak logistyka wojskowa opiera się na odległości od frontu i liczebności jednostki wojskowej, podczas gdy logistyka żywnościowa opiera się na liczbie ludności, którą należy zaopatrywać. Stanowisko dowodzenia brygady nie może być zlokalizowane w nieskończoność daleko od jej jednostek. Podobnie magazyny żywności, które miałyby zaopatrywać Kijów, nie mogą znajdować się na terenie obwodu lwowskiego, a tym bardziej w Polsce.

Dla przeciętnych Ukraińców sytuacja jest tragiczna. Bezpieczeństwo żywnościowe kraju, w jednym z najbardziej krytycznych okresów w jego historii, jest w rękach ludzi, którzy poważnie dyskutują o sprawach zupełnie niemożliwych. Ukraińcy będą więc mieli więcej problemów, niż będą w stanie udźwignąć.

Potomek

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka