wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
124 obserwujących
195 notek
492k odsłony
  1463   12

Pochodnie Nerona, czyli wrogowie publiczni

"Następuje klęska , nad wszystkie inne, ile ich kiedy miastu gwałtowne przyniosły pożary okropniejsza, niewiedzieć czy trafunkiem, czyli przez złość Nerona, ponieważ oboie ma swoich świadków". To archaiczne tłumaczenie   "Dziejów Rocznych" Tacyta lubię najbardziej. Pomimo godności biskupiej jaką sprawował autor przekładu - Adam Naruszewicz, beznamiętna precyzja dzieła została ściśle zachowana. Sine ira et studio, bez gniewu i sprzyjania pisał rzymski historyk koncentrując się na faktach i unikając ich oceniania, bo te jak wiadomo od Seneki - są obojętne na gniew. Co zatem wiemy? 

W roku 64 Rzym został dotknięty kataklizmem sześciodniowego pożaru " z czternastu części, na które się Rzym dzielił, cztery tylko ocalały; trzy z ziemią zrównane , w siedmiu ostatnich , zdartych lub zpalonych na poły, ledwo gdzie nikczemne ślady mieszkania widzieć było". Nie wiemy ilu zginęło ludzi, ale bez wątpienia mrowie. Takie klęski zawsze uderzają we władzę. Wściekły gniew pogorzelców, tragedia osieroconych , wyrzekania tych, co utracili wszystko - to bezpośrednie zagrożenie dla tronu. Zwłaszcza gdy jego dzierżyciel jest nie tylko podejrzany o nieudolność, bo tak w podobnych wypadkach bywa zawsze. Neronowi jednak przypisywano sprawstwo. Miał chory motyw i sposobność, a przy tym w trakcie rozgrywania dramatu, zachowywał się jakby był jego reżyserem i zachwyconym widzem zarazem. To nie umknęło opinii publicznej i tron despoty się zachwiał.

I tu dostajemy popis antycznego "zarządzania kryzysem". Bezwzględnej operacji propagandowej mającej odwrócić wzburzenie od faktycznego winowajcy i skupić je na tych, których nikomu żal nie będzie, a bronić się nie będą w stanie. Chrześcijanie. Skoro "atoli ani pomoc ludzka, ani szczodrobliwy łask szafunek , ani błagania bogów , zatrzeć nie mogły hańby i powszechnego mniemania , że ten pożar był dziełem Nerona", tyran postanowił krwią tych ludzi zamazać wrażenie własnej nikczemności. 

Tacyt swoją narrację nadal prowadzi beznamiętnie, no prawie, ale my dostaliśmy w tym zakresie dzieło niezwykłe, będące efektem różnych artystycznych zbiegów okoliczności. Pierwszy był Józef Ignacy Kraszewski i jego powieść "Rzym za czasów Nerona". Ta zainspirowała zaprzyjaźnionego z pisarzem Henryka Siemiradzkiego. W efekcie powstały  słynny obraz - "Pochodnie Nerona" . Ten bez wątpienia zainspirował Henryka Sienkiewicza. Powstaje "Quo Vadis?" Przypominamy się światu. W 1905r. autor powieści zostaje uhonorowany Nagrodą Nobla.

To co Sienkiewicz rozwinął w niezwykłą, wielowątkową opowieść, Tacyt zamknął w kilku zdaniach. Oddajmy głos Rzymianinowi "Polakom przydanemu" przez Naruszewicza:


" Przeto na zatłumienie wieści , podemknął winowajców. i naywytwornieyszemi mękami dręczyć kazał, których dla zbrodni nienawisnych , gmin Chrześcianami nazywał. Początkiem imienia tego Chrystus , który za panowania Tyberiusza , od Prokuratora , Pońskiego Piłata na śmierć skazany. Potłumiony na czas szkodliwy zabobon znowu wybuchnął , nie tylko w Żydowskiej ziemi, kędy się to złe wylęgło, lecz w Rzymie samym , gdzie wszystkie zewsząd szkarady i sromoty cenę i przytułek mają. Zchwytano naprzód tych którzy tę wiarę wyznawali, a za wydaniem niezmierney liczby towarzyszów , nie tak o podpał miasta , iako raczey o nienawiść ku narodowi ludzkiemu przekonano. Przydane do zguby urągowiska; ażeby iedni odziani w zwierzęce skury , szarpaniem psów ginęli; drudzy na krzyż wbici , albo paleni za ustąpieniem dnia , miasto kagańców, nocne ciemności rozświecali. Na ten widok ofiarował Neron ogrody swoje, gdzie wyprawując Cyrkowe igrzysko, latał pomiędzy gminem w stangrecym odzieniu, albo konie z woza uganiał. Zkąd, lubo ku winnym, i gardła wartym , powstała litość , iakoby nie dla publicznego pożytku , lecz dla ukontentowania iednego okrutnika ludzi skwarzono".

Ten suchy opis rzymskiego historyka, nasz noblista rozwinął w arcydzielną opowieść o człowieku, stawiając w tytule nieprzedawnione pytanie. I choć Sienkiewicz porywa, to i obok pozornie beznamiętnego Tacyta przejść obojętnie nie możemy. Raptem kilka zdań człowieka wyraźnie niechętnego i władcy i jego ofiarom, dostajemy studium tyranii. W kilkudziesięciu raptem słowach. Coś niesamowitego.

Nieograniczony w swej pysze monarcha, któremu zawadza zastany świat, ograniczający jego wyobraźnię, skazuje na zagładę miasto i jego mieszkańców. Bo śmierdzą, są nieestetyczni, głupi, wstrętni, nie rozumieją nowoczesnej poezji, nie słuchają muzyki i w ogóle psują atmosferę. Ogień to wyczyści. I zaczyna się palić stary świat nie odpowiadający estetyce ziemskich bogów. Gdy jednak ci przekonują się o przyziemności swoich umocowań, bo głowa Cezara też może spaść, trzeba się bronić. Prawda tu przeszkadza, a zatem potrzebna jest "opowieść" ubrana w odpowiednie obrazy. Jak widzimy z krótkiej notatki Tacyta, w winę Chrześcijan jako podpalaczy nikt nie wierzył, ale przestało to mieć znaczenie, skoro przez odpowiednie "media" zostali okrzyknięci "wrogami narodu ludzkiego". To wystarczyło. Na mękę, czyli "Ad leones!" jak to potem ujął Norwid, albo na żywe pochodnie do oświetlania cesarskich ogrodów. To sportretował Siemiradzki.

Coś się jednak możnowładcy wymyka. Los straceńców wzbudza litość. Tacyt pisze o tym zdawkowo, bo jemu zazwyczaj wystarczało jedno zdanie. Sienkiewicz maluje fresk - walka Ursusa z bykiem. Siemiradzki maluje "Dirce chrześcijańską". Kciuki idą w górę.

I o owe kciuki teraz idzie walka. Już nie w rzymskim cyrku, gdzie krew się lała strumieniami, tylko w pozornie bezkrwawym internecie. I sprężają się Tygelinowie współczesnych mediów, żeby zadowolić Cezara. I starają się trzymać kciuki gawiedzi w odpowiednim położeniu i koniecznie na zielono, pod wezwaniami do wysłania na śmierć chrześcijan, antyszczepionkowców, ciemnogrodu, czyli ogólnie faszystów i antysemitów.

I tylko pytanie, czy to dla dobra publicznego, czy dla zaspokojenia żądz despoty?






Lubię to! Skomentuj93 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura