wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
130 obserwujących
226 notek
578k odsłon
  3214   12

Wzory pism covidowych. Literatura niepiękna

Zapewne wiele osób nawet nie związanych ze światem prawniczym, spotkało się ze zbiorami noszącymi tytuł "wzory pism......" -  różnych, ale mających jeden cel. Ustandaryzowanie treści i wyeliminowanie z obrotu niefachowej spontaniczności. Każdy bowiem prawnik mający jakikolwiek związek z praktyką sądów i urzędów, miał do czynienia ze zjawiskiem, dającym się opisać jako przejście pluralis w singularis, ujęcia statystycznego, w los indywidualny. Spersonalizowane dzieje, osobistą krzywdę, częstokroć opisywaną nieporadnie i niewprawną ręką. Dawniej te nieszczęścia miały przeważnie formę kartek z zeszytów, zazwyczaj w kratkę, na której jakaś ludzka bieda opisywała swoje smutne przeżycia , prosząc o sprawiedliwość. Kogo? Jakiś sąd albo inny wysoki urząd, czy lokalnego notabla, do którego zwracano się niemal jak do monarchy. 

Takie pisma zawsze układają inny obraz rzeczywistości niż ten znany z oficjalnych przekazów i statystycznych ujęć, a przy tym zupełnie inaczej działają na wrażliwość niż przekaz generowany przez sytych, pewnych siebie i bezwzględnych polityków, celebrytów, menadżerów i ekspertów. Nawet prawnicy w typie owego ewangelicznego sędziego, co to się ani Boga, ani ludzi nie bał, podejmowali się spraw w obronie takich "skrzywdzonych i poniżonych", bez wynagrodzenia, na zasadzie "biedzie trzeba pomóc". 

Bo owo przejście z planu ogólnego, na ten szczególny, gdy nie liczby tylko imiona i nazwiska opisują stan faktyczny, a każdy z upchniętych w statystycznych rubrykach: zmarli, chorzy, wywłaszczeni, przegrani opowiada nam swoją historię poprzez oznaczoną sygnaturą sprawę, zaczynamy spoglądać na rzeczywistość z innego punktu. Nie poprzez "wzory pism" , czyli technikę mającą eliminować tę właśnie panoramę ludzkich losów, kanalizując ją w formie standardowych formułek, tylko przez opowieści, przypominające te krzywe litery z zeszytowych kartek, pisane trzęsącą się ręką i przeważnie też łzami. 

I choćby nie wiem jak szczytne cele przyświecałyby decydentom, jaka wiedza by nie stała za oficjalnymi komunikatami, to jedno wiemy z pewnością, albo przynajmniej wiedzieć powinniśmy. Nie wolno kłamać. Nie tylko wprost, ale także w stosowanych powszechnie formułach dających się zamknąć w określeniu "manipulacja", czyli podawaniu do wiadomości i zestawianiu faktów w taki sposób, aby zachowując pozory prawdy, w rzeczywistości malować obraz zupełnie rozbieżny z rzeczywistością. To droga donikąd, bo przy pozorach skuteczności w owym planie ogólnym, nieodmiennie dewastuje ludzkie losy w tym nie dającym się łatwo obserwować planie szczególnym. 

Mamy już na tyle długie doświadczenie z pandemią, że możemy bez ryzyka błędu stwierdzić, że w sprawie wirusa i jego skutków kłamali wszyscy. Z tym , że siła kłamstw serwowanych przez wszystkie bez wyjątku większe media, połączona z siłą kłamstw większości rządów , czy organizacji międzynarodowych, wielokrotnie przewyższa to co serwuje strona umownie zwana "antyszczepionkową", choć i w tej nazwie zawarte jest wykreowane "co do zasady" kłamstwo. Po prostu dysproporcja w dostępie do środków miotania bodźców jest tak duża, że widzimy walkę wielkich zmechanizowanych i zelektronizowanych armii, z pospolitym ruszeniem, czy spontaniczną partyzantką niezbyt zasobnych grup oporu. Ta militarna retoryka jest tu niestety uzasadniona, bo mamy do czynienia z wojną, której celem jest to co zwykle, czyli przejęcie zasobów. Nie tylko materialnych oczywiście. 

To co spotkało Polskę w jednym aspekcie jest sytuacją szczególną. Liczba zgonów w ostatnich dwóch latach. I tu właśnie mamy do czynienia z dwiema metodami opisu sytuacji. Statystyczną, w oparciu o "wzory pism covidowych", czyli powszechną narrację mediów, Ministerstwa Zdrowia, przytłaczającej większości lekarzy i wiecznie płynących jak wodorosty za okrętem wyrojonych ekspertów. Zabija covid, a skala śmiertelności to efekt działań kontestatorów, sabotażystów, warchołów, anarchistów, o których nigdy w Polsce nie było trudno, wpisujących się w tradycję "stania nierządem", kultywowania zabobonów i kołtuństwa. Czyli "antyszczepionkowców". Tu się jeńców nie bierze, każdy argument przeciwko preparatom jest zły, głupi, a jego głosiciel niesie śmierć, zniszczenie i ma krew na rękach. Podobnie jak każdy przeciwnik wprowadzania powszechnego aresztu domowego, czy segregacji ludzi według kryterium "wyszczepienia". 

Przekaz jest monotonny, podobnie jak metody manipulacji. Dzień w dzień podawane liczby zgonów z podziałem na zaszczepionych i niezaszczepionych, ogłaszane z miedzianym czołem przez urzędników ministerstwa, kłamiących wręcz ostentacyjnie, bo od liczby zmarłych zaszczepionych odejmujących tych z "wielochorobowością", a od zmarłych niezaszczepionych już nie. Po co to robią? Kogo chcą oszukać? Nasuwa się nieodparta myśl, że to nie w interesie tych którzy ........ No właśnie, tych którzy mają imiona i nazwiska, choćby już tylko na nagrobkach.

Lubię to! Skomentuj183 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo