wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
132 obserwujących
240 notek
621k odsłon
  12451   19

Jadwiga i Jagiełło. O nieprawdopodobieństwach

Przy mnogości teorii "związku przyczynowego" trudno określić co jest konstytutywną przesłanką zaistniałych faktów, a co absolutnym wyjątkiem, potwierdzającym regułę poprzez sieć zupełnie nieprawdopodobnych połączeń. Nasza powikłana historia najlepiej zaświadcza, że wydarza się to co zupełnie nieprawdopodobne i czego żadni analitycy przewidzieć nie są w stanie, a wszelki racjonalizm diabli biorą.

Jeśli zejdziemy z głównej drogi po jakiej poruszamy się w opisie naszych dziejów, albo idąc tym traktem zaczniemy uważnie się przyglądać temu co minęliśmy, to postać Karola Szajnochy od razu wyda się nam pomnikowa. To trochę dziwne, z racji zupełnego niemal wyeliminowania pamięci o tym człowieku - a jednak. Bo kilkadziesiąt milionów widzów "Krzyżaków" Aleksandra Forda, mniej liczne , ale też solidne grono czytelników powieści Henryka Sienkiewicza i wreszcie wszyscy, którzy zetknęli się z obrazem Jana Matejki, muszą związać te historyczno - kulturowe wątki z postacią fundatora polskiej historiografii.

Bo właśnie Karol Szajnocha, jego dzieło i wpływy to takie zdarzenie, które w zależności od punktu widzenia nie mogło mieć miejsca, albo było zupełnie konieczne. Syn zniemczonego Czecha i Polki, wychowany w ojcowskiej bibliotece zaopatrzonej wyłącznie w książki niemieckojęzyczne, podobnie jak ojciec przygotowywany przez austriacką administrację do brania w karby podbitego narodu, staje się jego największym patriotą, z powodzeniem wypełniającym najtrudniejsze wyzwanie, bo jak wiemy najtrudniej jest dla Ojczyzny cierpieć. I oto młody człowiek, z błahego powodu przykuty łańcuchami do ściany w wilgotnej celi, znosi te męki przez wiele miesięcy, aby w konsekwencji stać się tym, który położy węgielny głaz pod polską myśl o sobie. Nie taką jak dziś, gdy z położonymi uszami i podkulonym ogonem łasimy się do Niemców, ujadając na tych, na których aktualnie wolno. Co to to nie. Karol Szajnocha to był dumny Polak. Miał w sobie sporo polskiej krwi, ale i tak wypełniał hemarowską definicję Polaka Ochotniczego, podobnie jak jego intelektualny wychowanek Jan Matejko, który się Polakiem nie urodził , tylko nazwał i stał. Bo przecież mógł być wygodnie żyjącym Niemcem. I to jest właśnie druga strona tego medalu. Racjonalne przesłanki wskazują, że tak powinno się stać. A jednak nie - całe rzesze tych przybyszy , mających ujarzmiać podbity kraj, stały się najgorliwszymi wyznawcami sprawy polskiej i tu właśnie jesteśmy bezradni na gruncie wszelkich teorii związku przyczynowego. Działają inne moce.

Przyzwyczajeni do kanonu polskiej literatury i przeświadczeni o jej wpływie na nasze dzieje, zapominamy o tym, że historia piśmiennictwa i historia czytelnictwa to dwie różne sprawy. I choć czasami się przenikają - to nie zawsze. Co więcej, im więcej czasu mija od danej epoki, tym mniej wiemy co realnie czytano i jakie lektury kształtowały podstawy narodowej świadomości, a więcej wiemy o tych, których opisują nam znawcy i badacze literatury pięknej. I tak właśnie jest z Karolem Szajnochą.

Na półmetku czasu zaborów, w dość paskudnym dla polskości czasie, człowiek ten zdobył się na dzieło, które wstrząsnęło Polską. Zrewolucjonizował narodowe czytelnictwo dając publiczności coś, czym mogła się zachwycić. W 1855r., we lwowskim wydawnictwie Karola Wilda ukazała się książka, którą sam autor, czyli Karol Szajnocha właśnie nazwał "opowiadaniem historycznym". Pełny tytuł brzmiał "Jadwiga i Jagiełło 1374 - 1413. Opowiadanie historyczne przez Karola Szajnochę". To był grom, który zagrzmiał w całym rozdartym kraju i niedługo doczekał się wielu wznowień, w tym wersji "kanonicznej" zawartej w drugim wydaniu z lat 1860 - 61.

Dlaczego ta publikacja zrewolucjonizowała polskie pisarstwo i wywarła ogromny wpływ na polskie myślenie o Polakach i ich dziejach? Zostawmy tu fenomenalną wręcz polszczyznę, jak na owe czasy zaskakująco nowoczesną, a przy tym czytelną i płynną, wykorzystującą cały zasób naszego świetnego języka. To niezaprzeczalny walor, bo gdy dzieło historyczne czyta się jak powieść, a dzięki precyzyjnej kompozycji wszystkie wątki są krystalicznie przejrzyste, to mamy do czynienia ze skarbem, czy raczej skarbnicą. Ale gdy tak skomponowane i napisane dzieło ma za przedmiot punkt krytyczny w dziejach narodu z tak epicką kulminacją jak Grunwald, to nie trzeba niczego więcej, aby stworzyć kulturowy fundament. Bo z Szajnochy wzięli się "Krzyżacy" Sienkiewicza, ekranizacja Forda i "Bitwa pod Grunwaldem" Matejki. I z Szajnochy wziął się ten wielki zwiastun niepodległości, ten zlot miliona jaskółek czyniących wiosnę, w lipcu 1910r. gdy właśnie ów milion ( jak szacowano ) Polaków przybyłych do Krakowa  ze wszystkich stron świata na pięćsetną rocznicę bitwy usłyszał po raz pierwszy "Rotę" zaśpiewaną przez chór składający się z tysiąca osób, reprezentujących wszystkie zabory, dyrygowany przez Feliksa Nowowiejskiego.

Dzieło Karola Szajnochy jest wielkie nie tylko ze względu na literacką formę i potencjał wywoływania wzruszeń. Jest wielkie swoim tacytowskim racjonalizmem, który paradoksalnie stanowi wyjaśnienie tych wszystkich nieprawdopodobieństw jakie postać autora wieńczy. Bo kreśląc tę ogromną panoramę Polski startującej do swojej wielkości, Szajnocha chwyta to co w naszych dziejach najważniejsze. To umiłowanie wolności, sprawiające, że jesteśmy w Europie jedynymi szczerymi republikanami. I choć niczego autor nie ukrywa, nie wygładza żadnej surowości i nieokiełznania przynależnych przodkom, to prowadzi konsekwentną opowieść o tym, jak z owego galimatiasu prywatnych konfliktów, domowych wojen, sprzeczności interesów, najazdów , zajazdów i zjazdów - wyłania się wielki naród. Zupełnie samoistnie, jakby stworzony po to , aby zbudować REPUBLIKĘ. Pierwszą prawdziwą od czasów Cycerona - ostatniego republikanina.

Bitwą narodów nazywane jest starcie pod Lipskiem. Ale prawdziwą bitwą narodów na wieki przesądzającą o losie Europy był właśnie Grunwald, bo to zupełnie przeoczony w powszechnej świadomości moment, w którym starły się dwie siły. Chrześcijański republikanizm reprezentowany przez polskiego króla i jego chorągwie, z krzyżackim totalitaryzmem, po dziś dzień niszczącym Europę. I o tym jest panorama Karola Szajnochy. Jak do tej fundamentalnej bitwy doszło i dlaczego ją wygraliśmy. I dlaczego ten , który się jeszcze dziś rano mienił być większym nad wszystkie mocarze, leży w formie zwłok, przed zwycięskimi ludźmi wolnymi.

Lubię to! Skomentuj68 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura