wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
150 obserwujących
280 notek
707k odsłon
  3020   17

Sumy bajońskie, czyli jak zwyciężać mamy

Po drodze na wielki kongres w Wiedniu, Aleksander I spotkał się w Puławach z czołowymi przedstawicielami polskiej arystokracji i obiecując wskrzeszenie jakiejś formuły politycznego bytu narodu, wypowiedział znamienne słowa: "macie trzech wrogów - Prusy, Austrię i Rosję, i jednego sojusznika - mnie". To zdanie dość precyzyjnie oddawało ówczesne położenie Polski. Najwytrwalszy sojusznik pokonanego Napoleona, był zdany na brak łaski zwycięzców, a jedyną nadzieję dawał "dziwny car", "najprzebieglejszy z Greków", "Sfinks północy", zwycięzca Bonapartego - Aleksander I Romanow. Słaba perspektywa, dodatkowo spotęgowana ogólną katastrofą pobitego kraju. Zanim bowiem ocenimy czym było powołanie Królestwa Polskiego na kongresie wiedeńskim i w jaki sposób realizowało aspiracje Polaków, musimy sobie zdać sprawę z położenia, w jakim naród znalazł się po klęsce Cesarza Francuzów.

W przeddzień wojny z Rosją Księstwo Warszawskie zostało dotknięte katastrofalną suszą. Rok 1811 wspominano jeszcze długo potem jako niezwykły w spisanych dziejach zjawisk pogodowych. Następny przyniósł jeszcze większą katastrofę. Wojska Napoleona ogołociły kraj ze wszystkiego, nawet ze strzech na chałupach, które wykorzystano jako paszę dla koni. Księstwo zmobilizowało stutysięczną armię, z której w grudniu do Warszawy wróciły dwa tysiące. Nienotowanej srogości jesień w połączeniu z wojną dokonały kolejnych spustoszeń, a wiosna 1813r. przyniosła gigantyczną powódź. Na to wszystko nałożyła się konieczność utrzymywania okupacyjnych wojsk rosyjskich. Już i tak niedomagający ekonomicznie kraj wpadł w skrajną nędzę.

W tym położeniu, powołanie do życia Królestwa Polskiego, oficjalnie 3 maja 1815r., należałoby rozpatrywać w kategoriach cudu, ale jak wiadomo w polityce cuda się nie zdarzają i analizując sytuację trzeba bardzo wnikliwie zastanowić się co pchało Aleksandra ku forsowaniu idei tak dla Polaków w tym momencie dziejów korzystnej. Pamiętajmy przy tym, że Car działał wbrew potężnym siłom we własnym kraju, a zwłaszcza wbrew Prusom i Austrii, którym w pewnym momencie musiał nawet zagrozić wojną.

Ostatecznie Królestwo Polskie powstało, a od listopada 1815r. było już bytem konstytucyjnym, choć oczywiście w sensie wszystkich atrybutów suwerennej państwowości - ułomnym. Nie było tym, czego Polacy chcieli, ale w ówczesnym położeniu było wszystkim, na co można było liczyć. I ta szansa została przez polskie elity wykorzystana perfekcyjnie.

Aby aspiracje narodu miały jakiekolwiek szanse , musiał się ziścić jeden warunek konieczny: "Polsce trzeba bogactwa dla utrzymania niepodległości" oświadczył Książę Franciszek Ksawery Drucki - Lubecki obejmując w październiku 1821r. funkcję ministra skarbu Królestwa Polskiego i w ciągu ledwie kilku lat jego rządów kraj zaczął to bogactwo generować. Aby się tak mogło stać, wcześniej trzeba było wyciągnąć go z bagna, w którym znalazł się w wyniku klęski Napoleona. Bo poza upadkiem militarnym, wystąpiła jeszcze katastrofa w wymiarze prawnym, wisząca jak chmura gradowa nad bytem Królestwa. I tu pojawia się kwestia "sum bajońskich", którą trzeba przybliżyć.

Mało kto pamięta, że po trzecim rozbiorze całość obecnego terytorium Polski znalazła się we władaniu państw niemieckich - Prus i Austrii. Obydwa rozpoczęły natychmiastową i bardzo intensywną politykę germanizacyjną, w której posługiwały się całym zestawem instrumentów. Prusy dążyły do wywłaszczenia polskich ziemian, uruchamiając wielką akcję kredytową, wciągającą właścicieli nieruchomości w pułapkę spekulacji i zadłużenia. Zaślepieni chwilową koniunkturą właściciele majątków ziemskich rzucili się na niemieckie pożyczki, obciążając hipoteki własnych nieruchomości. Hipoteka pruska miała zupełnie inną konstrukcję prawną niż dawna polska, z czego mało kto zdawał sobie sprawę, narażając się na bezwzględną egzekucję, w przypadkach polskiemu prawu wcześniej nie znanych. I pewnie pruskie fundusze skutecznie doprowadziłyby do wywłaszczenia Polaków z ich majątków, gdyby nie nagła i zupełna katastrofa monarchii Hohenzollernów w starciu z Napoleonem.

Jednym z postanowień pokoju w Tylży było przejęcie przez Francję wszystkich pruskich wierzytelności wobec obywateli utworzonego właśnie Księstwa Warszawskiego. To była kwota monstrualna, nie do spłacenia i Napoleon zastosował tu wybieg, aby ją wyegzekwować, przy pozorach korzyści dla Polaków. Sprzedał rządowi Księstwa ową wierzytelność za mniej więcej połowę nominalnej wartości, zawarowując sobie niemal natychmiastową płatność w gotówce. Konwencję w tej sprawie zawarto w Bayonne, stąd nazwa "sumy bajońskie", słusznie kojarząca się z monstrualnym i niespłacalnym zobowiązaniem.

Lubię to! Skomentuj118 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura