wsi spokojna wsi wesoła
O ojców grób bagnetu poostrz stal
148 obserwujących
277 notek
698k odsłon
  1600   8

Rosja w Europie. Polska na Kongresie Wiedeńskim cz. X

Z naszej polskiej perspektywy ekspansja Rosji i stanowcza z nią porażka Rzeczpospolitej słusznie wiąże się z postaciami Piotra I i Katarzyny II, czyli carów, którzy zdobyli sobie tytuły wielkich. Z perspektywy europejskiej sprawy wyglądają inaczej, bowiem Rosja jako kontynentalne , a nie peryferyjne mocarstwo zaistniała w świadomości większości feudalnych i monarszych elit dopiero wraz z panowaniem Aleksandra I. Oczywiście zdobycie Paryża i pokonanie wielkiego Napoleona miało tu swoją wagę, ale decydowały raczej inne czynniki. Przyjrzyjmy się faktom.
W 1815r. Rosja stanęła u kresu drogi na jaką wstąpił Piotr I. Stała się faktycznym mocarstwem, od razu zresztą generującym wszystkie obezwładniające ją później plagi. Z chwilą śmierci, Katarzyna II zostawiła 18 milionów kilometrów kwadratowych zamieszkałych przez 33 miliony poddanych. Jej wnuk, Aleksander I w ciągu piętnastu lat od wstąpienia na tron, okazał się najbardziej wojowniczym z carów. Wchodził konflikty ze wszystkimi sąsiadami, za wyjątkiem Chin. Prowadził wojny ze Szwecją, Polską, Prusami , Austrią, Turcją, Persją i ludami kaukaskimi. Najcięższą walkę stoczył oczywiście z Francją i zorganizowaną przez Napoleona koalicją. Ten jeden car zawsze wojował zwycięsko i zdobywczo. Szwecji zabrał Finlandię, Polsce Księstwo Warszawskie, Prusom Obwód Białostocki, Austrii Kraj Tarnopolski , Turcji Besarabię, a Persji Gruzję i Dagestan. W roku rozpoczęcia Kongresu Wiedeńskiego Rosja liczyła już 20 milionów kilometrów kwadratowych i 45 milionów mieszkańców. Przy tym gigantycznym skoku nie osiągnęła jednak głównego celu strategicznego - nie rozbiła ostatecznie Turcji w Europie, nie zdobyła Konstantynopola i cieśnin.
Tym niemniej eksplozja potęgi musiała robić na wszystkich w Europie ogromne wrażenie i budzić pytania o ciąg dalszy, a także definiować zagrożenia. Bo taki kolos, zdolny do stanowczego pokonania Napoleona, nie tylko zamykał wszelkie niemieckie perspektywy na wschodzie i południu, zwłaszcza Bałkanach, ale też wprost zagrażał angielskiej dominacji ekonomicznej , niebezpiecznie zbliżając się do głównych tętnic brytyjskiego handlu.
Wraz jednak ze wzrostem formalnej potęgi, niemal natychmiast w państwie carów ujawniły się procesy, które zawsze już będą towarzyszyć Rosji w jej działaniach, skutkujące totalną niewydolnością struktury. W grudniu 1801r. zatwierdzono budżet na rok 1802, czyli pierwszy pełny rok panowania nowego cara. Dochody określono na 77, a wydatki na 79 milionów rubli. Już jednak według wyliczeń Michała Speranskiego w 1810r. dług publiczny Rosji wynosił 677 milionów rubli ( wewnętrzny 577, a zewnętrzny 100 milionów ). Budżet na 1810r. przewidywał przychody na poziomie 127, a wydatki 193 milionów rubli. Pierwszy budżet "poinwazyjny" , na rok 1814, to monstrualne podniesienie wartości ( 312,5 miliona przychodu i 415 milionów rozchodu ) , przy jak widać gigantycznym deficycie. Monarchia Romanowów balansowała na krawędzi bankructwa, co zresztą było widoczne gołym okiem. Przytłaczającą większość pieniędzy w obrocie stanowiły ruble asygnacyjne, papierowe, których wartość gwałtownie spadała. W 1810 roku w obiegu pozostawało rubli w złocie 25 milionów, w srebrze 195, w miedzi 98 a w asygnacji 577. W następnych latach wojennych pieniądz kruszcowy wypłynął z Rosji, co spowodowało, że w 1816r. ze znajdujących się w obiegu znaków wartościowych, aż 836 milionów rubli było wyrażonych w  asygnatach. Tyle, że jeden rubel papierowy wyceniano na 25 kopiejek srebrnego. Krach próbowano zażegnać emisją 7% obligacji, dzięki czemu część asygnat udawało się "wygaszać". Sytuację ratowała tylko ogromna zasobność kraju, gwarantująca zabezpieczenie pożyczek na wielkim majątku.
Dość paskudnie przedstawiała się sytuacja armii. W ciągu ledwie 10 lat, miedzy rokiem 1805 , a 1815 straciła ona 1.200.000 ludzi, przy czym w większości nie na polu walki. W tym samym dziesięcioleciu ( nie licząc Kozaków ), wybrano blisko 1.500.000 rekruta, z czego w latach 1812 - 15 było to ok. 900.000 ludzi. Tylko w roku 1812 przeprowadzono trzy pobory. Najpierw po 2 osoby "na 500 dusz", potem 10, a na koniec 8. W wielu miejscach stanowiło to więcej niż połowę ludności męskiej w wieku od 18 do 35 lat. Szacowano , że ok 15% rekrutów dokonywało samookaleczeń.  Sytuację dodatkowo zaogniał osobisty pomysł cara, powołania kolonii wojskowych, osobiście nadzorowanych przez jego dzikiego doradcę Arakczejewa, a stanowiących szczyt opresji i absurdu w zarządzaniu ludzkimi zasobami armii. Tę zaś car chciał mieć liczną, czemu dał wyraz w poufnych wytycznych z 1816r., zakładających, że Rosja na stopie wojennej musi utrzymywać armię tak liczną, jak Prusy i Austria razem wzięte.
O stosunkach społecznych najlepiej niech zaświadczy sprawa wspomnianego Arakczejewa ( o tej postaci jeszcze będzie szerzej mowa, w kontekście rzekomych konstytucyjnych projektów Aleksandra ). Ów despota, prawa ręka cara miał kochankę, Rusinkę , niejaką Nastasię Minkin. Ta do tego stopnia znęcała się nad poddanymi, że kazała chłopkom karmić piersią swoje psy. Brat jednej z tych nieszczęśnic przebił babsko nożem, za co Arakczejew kazał wymordować w najokrutniejszy sposób nie tylko całą rodzinę sprawcy, ale też 22 postronnych włościan - dla przykładu. Ci akurat zostali zatłuczeni knutami.
Podobne przypadki były na tyle częste, że w 1815r. Aleksander powołał komisję senatorską, mającą zbadać sytuację chłopów u innych magnatów. Okazało się, że uchodzący w Petersburgu za oświeconych statystów, wielcy posiadacze ziemscy jak Tołstoi, Gołowin, Koczubej, czy Mordwinow, jeśli ustępowali Arakczejewowi w podobnych zbrodniach, to niewiele.
Nie można odmówić Carowi prób podjęcia reform korzystnych dla chłopów. Zezwolił na dobrowolne ich uwalnianie i regulowanie stosunków między panem a "siołem" na zasadzie umów. Prawo to zostało wydane w roku 1803. Do roku 1855 skorzystało z niego 384 właścicieli , którzy uwolnili 116.000 poddanych.
O tym jaki jest istotny stan spraw Rosji, w Europie wiedziano niewiele, co pozwalało Aleksandrowi uchodzić za monarchę liberalnego i oświeconego. A on to umiał perfekcyjnie wykorzystać. Na potrzeby "cywilizowanej" części kontynentu Car przywdziewał jedną ze swoich licznych masek, a tę reformatorską mógł akurat poprzeć swoją postawą wobec Polaków. 
Trudno orzec jak udawało mu się godzić bycie Królem Polski, w liberalnym i konstytucyjnym kraju, z rolą despoty odgrywaną w swoim rosyjskim mateczniku, ale godził. Bo nawet to pobieżne przypomnienie czym była Rosja, daje pogląd na to, czym, nawet pod rządami Romanowych, nie była Polska, w znanej nam formule Królestwa Polskiego. To dwie zupełnie różne struktury i żadne późniejsze wypadki nie były w stanie tego odmienić.
C.D.N.

Lubię to! Skomentuj42 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura