kelkeszos kelkeszos
439
BLOG

"Nie ma kaczek odmieniaczek", czyli o dochowaniu umów

kelkeszos kelkeszos Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 16

Jedna z naczelnych zasad prawa cywilnego dotyczy dorosłości, w Rzymie mieszczącej się w szerokim pojęciu "virtus", oznaczającym męstwo, odwagę, siłę, stałość i jeszcze kilka innych cech konstytuujących wolnego obywatela. Od czasów słynnego artykułu 1134 Kodeksu Napoleona wprowadzającego swobodę umów, przy jednoczesnej konieczności wywiązywania się z nich, wszelkie nowoczesne ustawodawstwa poszły tą drogą , dając Europie ogromny impuls cywilizacyjny. Koniecznym bowiem skutkiem obowiązywania zasady swobody umów jest tworzenie się społeczeństwa ludzi dorosłych, w którym wola stron, oświadczona autonomicznie, wiąże je w węzeł obligacyjny, możliwy do rozerwania tylko w przypadkach szczególnych, silnie godzących w porządek prawny i społeczny. W innym wypadku umowy powinny być wykonywane, zgodnie z tym, do czego ich strony względem siebie się zobowiązały. A zatem pacta sunt servanda i każdy powinien sobie z tego zdawać sprawę.

Obowiązujący w Polsce od 1964r. Kodeks Cywilny wprowadził granicę lat 13 w zakresie zdolności do czynności prawnych. Dopiero po osiągnięciu tego wieku nabywamy ( bardzo jeszcze ograniczoną ) możliwość zawierania umów. Szczęśliwie jednak uzasadniona surowość tych rozwiązań doznaje ograniczeń na rzecz prawa zwyczajowego - bo przecież w drobnych sprawach życia codziennego nawet już kilkuletnie dzieci mogą samodzielnie brać udział w obrocie gospodarczym, robiąc choćby podstawowe zakupy. Poza tym pamiętamy z lat dziecięcych te "wielkie" transakcje , gdy wymienialiśmy się swoimi skarbami, zawzięcie się targując i używając różnych zaklęć mających przypieczętować umowę. I w takim mini obrocie nie używaliśmy nieznanej nam formuły "pacta sunt servanda", tylko jakichś potocznych "klauzul", jak choćby znana mi z dzieciństwa zasada "nie ma kaczek odmieniaczek". Ustaliliśmy warunki wymiany, albo cenę i nie było odwołania. Przynajmniej do czasu, dopóki do transakcji nie wmieszały się organy nadzoru , czyli dorośli. I to był bardzo dobra szkoła, ucząca obok głównego , komunistycznego nurtu - naturalnych postaw.

Pamiętam jak w wieku lat siedmiu, pod koniec pierwszej klasy podstawówki dostałem taką ciężką nauczkę, czym jest obrót gospodarczy zorganizowany na zasadach, w których do swobody zawierania umów mieszają się czynniki zewnętrzne. Przez cały rok szkolny zawzięcie zbierałem komiksy z serii "Kapitan Kloss". Całość liczyła 20 zeszytów i tuż przed wakacjami brakowało mi tylko jednej części nr 18 p.t. "Oblężenie". W tym czasie dzieci ze starszych klas organizowały pod patronatem dyrekcji loterię fantową, na którą znosiły zbywające im przedmioty - zabawki, książki, komiksy itp. a uczniowie młodsi mogli kupić losy i te cuda wygrać. I oto na takiej loterii pojawił się poszukiwany przeze mnie komiks. Zresztą zauważywszy jegomościa, który go przyniósł, próbowałem namówić go do transakcji poza loteryjnej, oferując złote góry. Nie zgodził się, więc nie pozostało mi nic innego jak kupić kilka losów w nadziei zdobycia pożądanego "Klossa". Niestety zamiast komiksu wygrałem główną nagrodę w postaci jakiegoś ogromnego samochodu, wręczonego mi z wielką pompą. Zrozpaczony czekałem kto wylosuje zeszyt nr 18 p.t. "Oblężenie" i gdy się okazało, że to mój kolega z klasy natychmiast się zamieniłem, ku obopólnej radości. W warunkach wolnego rynku zdobyłem brakujący element kolekcji i stałem się posiadaczem fortuny, bo komplet "Klossów" z pierwszego wydania to i dziś ładny grosz. Moja radość nie trwała długo - do pierwszej wywiadówki, na której moja Matka dostała gratulacje z tytułu wygrania przeze mnie głównej nagrody na szkolnej loterii. Nie ma co opisywać konsekwencji, po dziś dzień wspominanych przeze mnie jako wielce traumatyczne, bo oczywiście transakcja wymiany została anulowana, do domu trafił ten nikomu niepotrzebny grat, a ja straciłem kompletność zbioru i wiarygodność w obrocie gospodarczym, jako łamiący zasadę "nie ma kaczek odmieniaczek".

To pozornie błahe zdarzenie dość jednoznacznie wpłynęło na moje późniejsze rozumienie prawa, zanim jeszcze podjąłem studia na tym kierunku. Autonomia woli dla każdego powinna być wartością najważniejszą, bowiem tylko w warunkach całkowitej swobody w kształtowaniu swojej pozycji społecznej, przynajmniej na gruncie prawa cywilnego - czyli wobec innych obywateli, możemy w pełni realizować swoje wolności , ograniczone wolnościami innych. Jeśli zatem do czegoś się zobowiązujemy to winniśmy to zobowiązanie wykonywać, a nie szukać usprawiedliwień , interwencji państwa i sił nadprzyrodzonych. Zresztą, na gruncie prawa cywilnego władza państwa , wynikająca z dzierżenia "imperium" winna się ograniczać wyłącznie do rozstrzygania sporów wynikłych na tle realizacji zobowiązań. Jeśli bowiem do materii, która winna być regulowana wyłącznie autonomią woli obywateli, wzywamy urzędników, to prędzej czy później stracimy swobody obywatelskie w tych zakresach, które formują nasze człowieczeństwo i społeczne istnienie. Im więcej przestrzeni pozostawimy regulacjom obywatelskim, w których o treści stosunku prawnego decyduje swobodnie wyrażona wola jego stron, a nie system nakazów i zakazów, nie pozwalający na samodzielne kształtowanie pozycji jednostek, tym bardziej będziemy społeczeństwem dorosłym - mężnym. Im więcej przestrzeni zostawimy państwu i jego biurokracji, tym bardziej będziemy zdziecinniali z kompetencjami okrojonymi do tych jakie przysługują trzynastolatkom i młodszym - wymieniania komiksów na samochodziki, a i to bez gwarancji trwałości.

Człowiek dorosły umów dotrzymuje, ale zawierając je , musi też sobie zdawać sprawę z ich konsekwencji. W Republice nie ma bowiem nic bardziej niedorzecznego, niż osoby zawierające życiowo doniosłe transakcje, z których możliwych skutków nie zdawały sobie sprawy. Po polsku to dziecinada, po łacinie infantylizm. Słaby grunt dla Republiki. Prawo cywilne jest dla ludzi wolnych i dorosłych.

 

kelkeszos
O mnie kelkeszos

Z urodzenia Polak, z serca Warszawiak, z zainteresowań świata obywatel

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka