kelkeszos kelkeszos
3197
BLOG

Omyłka. O szpiegach i ruskich onucach

kelkeszos kelkeszos Literatura Obserwuj temat Obserwuj notkę 94

To, że niemal do końca swojej pisarskiej aktywności Bolesław Prus zachowywał literacką wrażliwość dziecka, znalazło swoje potwierdzenie w wielu utworach, jak choćby niesłusznie zapomniane "Grzechy dzieciństwa". Najbardziej jednak wstrząsającym utworem Prusa, w którym narratorem czyni kilkuletniego chłopca i z jego perspektywy opisuje jak najbardziej dorosłą rzeczywistość, jest nowela "Omyłka", zapewne przy tym mocno autobiograficzna. Bo choć Pisarz wziął czynny udział w powstaniu styczniowym, krew przelał i życiem zaryzykował, to postać ośmioletniego Antka, z oddali widzącego wojnę, ale z bliska obserwującego życie małego prowincjonalnego miasteczka w trakcie dziejowej burzy - z pewnością zbudował na podstawie własnych przeżyć i obserwacji.

A przenikliwości spojrzenia bystrego dziecka, nie da się z niczym porównać i w opisach wielkich mistyfikacji taka perspektywa potrafi być bardzo precyzyjna. I dlatego ów Antek, jako chyba jedyny mieszkaniec miejscowości podchodzi z zaciekawieniem a nie nienawiścią i strachem do postaci sąsiada, osiadłego w starej i nędznej chałupie , przylegającej do włości jego matki. Stary człowiek jest potępieńcem, żyjącym z piętnem zdrajcy. Gdy próbuje kupić chleb w sklepie przy rynku, podburzony przez miejscowego agitatora ( pana Kasjera ) tłum obrzuca go kamieniami. Na chacie ktoś napisał "szpieg", a jedynym człowiekiem utrzymującym kontakt ze "zdrajcą" jest jego obdarty młody sługa, zajmujący się niegdyś wyłapywaniem bezdomnych psów. 

Najbardziej pobożni ludzie nie mają dla starca nie tylko modlitwy, ale żadnego dobrego słowa, a gdy zabłąkawszy się w śnieżnej zamieci do domu matki narratora, prosi o chwilę wytchnienia, ta wprawdzie częstuje go gorącym mlekiem , którego nikt ze służby podać mu nie chce, ale zaraz po wyjściu niechcianego gościa, każe wyrzucić kubek, z którego pił.

Gdy wybucha powstanie, społeczność miasteczka werbalnie unosi się w patriotycznym zapale, niektórzy młodzi nawet gdzieś znikają, a najgłośniejsi "patrioci" , jak Kasjer pozorują czynne zaangażowanie w działalność konspiracyjnego rządu, ale gdy wojna rzeczywiście pojawia się w okolicy w postaci bitwy rosyjskiego wojska z powstańczymi oddziałami, mieszkańców ogarnia trwoga i popłoch, a główny agitator w panice zjada trzyrublowy banknot, zamiast aktu nominacji na naczelnika miasteczka, po czym ze strachu ucieka.

W nocy po bitwie, w domu narratora zjawia się "zdrajca", który uratował przed pościgiem rannego powstańca - Władka, starszego brata Antka, studenta medycyny, który przyłączył się do powstańców. Tu następuje kumulacja zdarzeń, ponieważ wyklęty starzec spotyka się z nauczycielem Dobrzańskim, miejscowym patriotycznym autorytetem, jak się okazuje dawnym podkomendnym i towarzyszem broni. To właśnie Dobrzański jest jednym z głównych oskarżycieli o zdradę i postawa starca ratującego powstańca jest dla niego szokiem. Okazuje się, że wszystkie pomówienia były bezpodstawne, a "szpieg" był po prostu ciężko pracującym na obczyźnie człowiekiem, który nie chcąc brać francuskiego żołdu zatrudnił się jako koncesjonowany "gałganiarz", czyli przeszukiwacz śmietników, a jego trzeźwość, nakazująca niewiarę w pomoc Francji, w pozyskanie dla powstania "15 milionów chłopów", w zdobycie gołymi rękoma karabinów i armat - została uznana za zdradę właśnie. Sam się utrzymując zyskał miano utrzymanka obcych służb i tego piętna się nigdy nie pozbył.

Koniec historii jest tragiczny - ukrywający się w krzakach "naczelnik" , czyli Kasjer widział w nocy jak poszukujący rannego powstańca Rosjanie, przybyli do chaty "zdrajcy" i długo z nim rozmawiali. Spotkawszy rozbitków z powstańczej partii wskazuje im starca jako kolaboranta Moskali. Dawny i autentyczny bohater "idzie na dyndus" z poduszczenia tchórza i fanfarona. Rodzina Antka i dawny towarzysz broni Dobrzański nie zdążają z interwencją. Mogą tylko odmówić modlitwę za spokój duszy powieszonego.

Nie wiem dlaczego "Omyłka" nie zrobiła takiej kariery jak inne nowele Bolesława Prusa. Jest po dziś dzień mało znana, a szkoda, bo to jeden z najcelniejszych utworów w naszej literaturze opisujących powszechne nie tylko w Polsce zjawisko. Teraz już niemal wszechobecne, gdy szuje, tchórze, zdrajcy i różnej maści wydrwigrosze organizują publiczne lincze na ludziach niczemu niewinnych, a niejednokrotnie bardzo zasłużonych. 

W opowiadaniu Prusa opinia publiczna działa w sposób naturalny, pobudzona prze kilku niesprawiedliwych, choć czasami mimowolnie, jak ów nauczyciel Dobrzański. Teraz organizatorzy polowań z nagonką mają do dyspozycji nieproporcjonalnie więcej mechanizmów, z dobrze wytresowanymi i opłacanymi sforami medialnych ujadaczy na czele. A prawda? Tej już nie mamy w słowniku.

kelkeszos
O mnie kelkeszos

Z urodzenia Polak, z serca Warszawiak, z zainteresowań świata obywatel

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura