To i owo
Przez poznanie do poznania...
30 obserwujących
810 notek
438k odsłon
  480   1

Bibi ma receptę na nowy rząd Izraela...

Bibi ma receptę na nowy rząd Izraela

Po wyborach kolejny klincz polityczny, możliwe piąte wybory. Premier Beniamin Netanjahu to polityczny szachista przewidział tą sytuacje i przygotował rozwiązanie typu Teiku.

Żydowscy talmudyczni mędrcy nazwali niezdolność do podjęcia trudnych decyzji Teiku. W średniowieczu mędrcy twierdzili, że Teiku to skrót od „Eliasz, który rozwiąże nierozwiązane sprawy” (po hebrajsku to działa).

Wielu pobożnych Żydów uważa, że po tych wyborach należy poczekać na Eliasza, albo ponownie zagłosować, albo liczyć na Bibiego Netanyahu, który dokona politycznego „cudu”.

Izrael jest jedyną demokracją na Bliskim Wschodzie, wszyscy obywatele mają prawo do udziału w wyborach.

 Z 9 milionów obywateli Izraela około 20 procent to Arabowie. Większość z nich to muzułmanie, w tym Beduini, a mniejszy odsetek to Druzowie i chrześcijanie. Arabski jest jednym z dwóch języków urzędowych Izraela. Pomimo zwolnienia z obowiązkowej służby wojskowej lub opcjonalnej służby cywilnej wśród izraelskich Arabów rośnie tendencja do dobrowolnego uczestniczenia w tych filarach narodowych. W rzeczywistości większość Druzów i wielu Beduinów służy w armii.

Wiele izraelskich narodowych partii syjonistycznych ma Arabów na swoich listach kandydatów i zdobyło arabskie głosy, większość izraelskich Arabów głosowała na partie głównie arabskie, co doprowadziło rok temu do sukcesu wspólnej listy.

Jednak partie i członkowie Wspólnej Listy są znani głównie jako odrzucający nie tylko Izrael i jego legitymizację jako państwa żydowskiego, ale także politykę państwa, w tym taką, która jest lub może być korzystna dla izraelskich Arabów.

Jednym z ostatnich i najbardziej skandalicznych z nich był ich głos przeciwko ratyfikacji Porozumień Abrahama, szeroko zakrojonych traktatów pokojowych podpisanych w 2020 roku między Izraelem a czterema krajami arabskimi. Wręcz przeciwnie, Wspólna Lista uznała to za zdradę pod wieloma względami, porzucenie sprawy sąsiednich Arabów palestyńskich.

Rzeczywiście, wielu członków Wspólnej Listy tak bardzo opowiadało się za palestyńskimi Arabami, że wielu izraelskich Arabów kwestionowało, czyje interesy reprezentuje Wspólna Lista.

 To częściowo przyspieszyło rozpad Wspólnej Listy przed wyborami. Konserwatywna arabska partia islamistów, Ra’am, oddzieliła się od wspólnej listy, aby działać samodzielnie. To był śmiały krok, zainicjowany przez przywódcę Ra’ama Mansoura Abbasa.

Ankieterzy i eksperci zastanawiali się, czy Ra’am otrzyma co najmniej 3,25 procent głosów, aby przekroczyć próg wyborczy. Biorąc pod uwagę większość głosów, wydaje się, że Ra'am nie tylko przekroczył próg, ale zdobył zdumiewające 4-5 miejsc.

To właśnie sprawia, że ​​izraelscy Arabowie są wielkimi zwycięzcami, chociaż razem Ra’am i Joint Lista spadły z 15 do 10-11 miejsc. Przekroczenie progu przez Ra’ama spowodowało przesunięcie przydziału wszystkich 120 miejsc w Knesecie, zarówno po prawej, jak i po lewej stronie. Pod wieloma względami czyni to Mansour Abbas języczkiem uwagi.

Ponieważ Ra'am wyraził chęć poparcia lub nawet przystąpienia do koalicji kierowanej przez partię żydowsko-syjonistyczną, Ra'am mógłby przechylić szalę na dowolną stronę spektrum politycznego i umożliwić utworzenie rządu reprezentującego co najmniej 61 mandatów w Kneset. Jak stwierdził podczas kampanii i po jej wyniku, Abbas oświadczył, że nie jest „w kieszeni” żadnej partii ani przyszłej koalicji.

Potwierdził to w ogólnokrajowym radiu: „Jesteśmy gotowi negocjować z obiema stronami, z każdym, kto jest zainteresowany utworzeniem rządu i kto uważa się za przyszłego premiera. Jeśli jest oferta, usiądziemy i porozmawiamy ”. Po dostrzeżeniu, że Wspólna Lista nie miała kontaktu z przeciętnym izraelskim Arabem i nie reprezentowała ich interesów, Abbas ogłosił „nową ścieżkę” integracji izraelskich Arabów z izraelskimi ramami politycznymi. Jego podejście jest pragmatyczne: ustanawia jasne priorytety izraelskiej społeczności arabskiej i opowiada się za nimi, w zamian za co może wesprzeć nawet rząd kierowany przez Netanyahu, jako sposób na osiągnięcie tych celów i służenie izraelskiej publiczności arabskiej.

Polityczne żądania Ra’am są duże ale istnieje obszar możliwy do przyjęcia. Choć istnieją czerwone linie.

 Z jednej strony jest to arabskie tabu dotyczące uznawania izraelskiego legitymacji jako państwo żydowskie. Po drugiej stronie jest czerwona linia narodowych partii żydowskich / syjonistycznych, włączając te partie z rządu. Pomimo „nowej ścieżki” Ra'am jest ściśle konserwatywny. Popiera utworzenie państwa palestyńskiego ze stolicą w Jerozolimie, zakończenie „okupacji” i likwidację osiedli. Opowiada się za uznaniem izraelskich Arabów za mniejszość narodową. Ra'am wzywa do wypełnienia luk społecznych i popiera zarówno utworzenie arabskiego uniwersytetu, jak i rozwój stref przemysłowych w pobliżu społeczności arabskich. Jako partia islamistyczna jest społecznie konserwatywna i różniła się od wspólnej listy w kwestii wspierania praw LGBT.

O dziwo partie propalestyńskie w programach wspierają LGBT, choć w praktyce bywa różnie.

Młodzi izraelscy Arabowie są niezadowoleni z działań Wspólnej Listy, tylko 13% w wieku 18-24 oddało głos na Listę.

Pomimo, że premier Netanyahu wielokrotnie powtarzał, że odmówi zasiadania w koalicji z Ra'amem lub będzie polegał na jego wsparciu spoza rządu, w polityce słowo nigdy nie istnieje.

Gdzie jest obszar możliwy do kompromisu?

Takim obszarem są: bezpieczeństwo, gospodarka, edukacja.

Na terenach samorządowych arabskich jest duża przestępczość: zabójstwa, narkotyki, wymuszenia rozbójnicze. Bibi Netanyahu już przed wyborami powiedział, że jeśli samorządowcy go poproszą to zrobi z tym szybko porządek.

Kwestie gospodarcze dotyczą lokalizacji miejsc pracy w przemyśle w pobliżu osiedli Arabskich. Izrael szybko się rozwija i takie miejsca tam powstaną.

Edukacja, ponownie jest podnoszona kwestia Uniwersytetu Arabskiego w Jerozolimie. Izrael to demokratyczne państwo ta uczelnia powstanie, ale nie może prowadzić działalności antypaństwowej.

Zawsze uważam, że każdy kompromis to straty moralne. Ale dobry polityk jakim jest Beniamin Netanyahu potrafi te straty minimalizować.

Co będzie w Izraelu? - O tym zadecyduje Bóg Ojciec.


...

Lubię to! Skomentuj37 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka