To i owo
Przez poznanie do poznania...
43 obserwujących
1098 notek
719k odsłon
  601   0

Brakuje na Ziemi metali, żeby dojść do 100% energii odnawialnej

Brakuje na Ziemi metali, żeby dojść do 100% energii odnawialnej

Obecnie materiały wymagane w nowoczesnej gospodarce to te potrzebne do elektryfikacji i dekarbonizacji, metale takie jak lit, grafit, nikiel i kobalt do akumulatorów EV. Miedź na okablowanie, silniki i stacje ładowania, a także systemy energii odnawialnej; srebro do ogniw słonecznych i pierwiastki ziem rzadkich, takie jak neodym, do turbin wiatrowych.

Problem polega na tym, że dojście do 100% odnawialnych źródeł energii, jeśli jest to w ogóle możliwe, będzie wymagało więcej metali niż jest to obecnie dostępne w światowych kopalniach.

Kierownictwo KPCh dostało analizy od specjalistów oparte na materiałach z Chin, USA i innych ośrodków naukowych. Z tych analiz wynika, że na Ziemi potrzebnych metali jest na 40% odnawialnych źródeł energii.

 Do 2030 roku przewiduje się niedobory kobaltu, miedzi, litu, naturalnego grafitu, niklu i pierwiastków ziem rzadkich. Co więcej, zdobycie tych minerałów w wymaganych ilościach oznacza udanie się do niektórych nieprzyjaznych dla środowiska miejsc, w tym do Indonezji po nikiel siarczkowy, DRK po kobalt i Chiny po pierwiastki ziem rzadkich.

Ponieważ kraje zachodnie, takie jak Niemcy, Kanada i Stany Zjednoczone, nie zadały sobie trudu, aby rozwinąć własne kopalnie są one uzależnione od importu.

Pojazdy elektryczne i energia słoneczna/wiatrowa brzmią na zielono, ale jak bardzo są zielone, gdy materiały są importowane z takich miejsc jak Indonezja, co pozwala na zrzucanie odpadów przeróbczych do morza, oraz niezwykle zanieczyszczająca metoda HPAL polegająca na rozdzielaniu niklu z laterytu na produkt końcowy stosowany w baterie?

Wszystko sprowadza się do bezpieczeństwa dostaw. Kraje zachodnie tego nie mają, ponieważ nie zawracały sobie głowy wydobyciem ani rafinacją w kraju i nadal polegają na imporcie, zwłaszcza z Chin, ale także RPA i Rosji. I nie możemy zapomnieć o uzależnieniu od paliw kopalnych, ponieważ wiele krajów nie może i nie zamierza zbudować infrastruktury potrzebnej do dekarbonizacji/elektryfikacji. Nadal będą wymagały ogromnych ilości węgla, ropy i gazu ziemnego.

 Nawet Europa, rzekomo w czołówce „zielonego”, w dużej mierze opiera się na rosyjskim gazie, jak zobaczymy poniżej. Japonia, która nie posiada własnych zasobów naturalnych, w 2020 roku sprowadzała większość swojej ropy z Arabii Saudyjskiej. A Australia, mimo że jest potentatem górniczym (węgiel, ruda żelaza), do 2030 r. będzie w 100% zależna od importowanej ropy naftowej, ze względu na trwające zamykanie rafinerii.

 Uzależnienie od oleju oznacza, że ​​oczekuje się, że pojazdy hybrydowe, oczywiście wymagające benzyny, będą przez lata wyprzedzać pełną elektrykę. Jeśli chodzi o energię, w efekcie jednego potentata, Arabię ​​Saudyjską, która rządziła światowymi rynkami naftowymi przez dziesięciolecia, zastąpiliśmy Chinami, które są „właścicielami” łańcucha dostaw pojazdów elektrycznych. I pomimo eko-snów o zabiciu paliw kopalnych, pozostają one bardzo widoczne, z Rosją panującą nad importem gazu do Europy.

Japonia i Kanada nadal w dużym stopniu opierają się na bliskowschodniej ropie. Nawet gdybyśmy chcieli zmniejszyć naszą zależność od tych krajów, przemysł wydobywczy napotyka na duży lokalny sprzeciw wobec poszukiwania minerałów, wydobycia, przetwórstwa i hutnictwa. Jak na ironię, „zieloni”, którzy potrzebują wszystkich tych minerałów, aby stać się elektrycznością, to ci sami ludzie, którzy sprzeciwiają się ich wydobywaniu.

​​Pojazdy elektryczne, energia przejściowa i zielona gospodarka zaczynają się od metali. Łańcuch dostaw baterii, turbin wiatrowych, paneli słonecznych, silników elektrycznych, linii przesyłowych, 5G, wszystkiego, co jest potrzebne w zielonej gospodarce, zaczyna się od metali i górnictwa.

 System transportu oparty na paliwach kopalnych musi zostać zelektryfikowany, a elektrownie zasilane ropą, gazem i węglem muszą zostać zastąpione energią słoneczną, wiatrową i jądrową wytwarzaną z toru. Jeśli mamy jakąkolwiek nadzieję na oczyszczenie planety przed punktem bez powrotu, musi nastąpić masowa dekarbonizacja.

Firma konsultingowa Wood Mackenzie poinformowała, że ​​w ciągu najbliższych 15 lat w kluczowe metale przemian energetycznych będą potrzebne inwestycje o wartości ponad 1 biliona dolarów, aby sprostać rosnącym potrzebom dekarbonizacji. Transport odpowiada za 28% globalnych emisji, więc przejście z samochodów i ciężarówek zasilanych gazem na pojazdy typu plug-in jest ważną częścią planu odzwyczajania się od paliw kopalnych.

Według prognoz pojazdy elektryczne będą stanowić około 15% sprzedaży nowych samochodów do 2025 r., podwajając się do 30%, czyli 30 milionów pojazdów elektrycznych do 2030 r. Zwiększenie wydatków na zieloną infrastrukturę i transport będzie oznaczało konieczność wydobycia o wiele więcej metali, w tym litu, niklu i grafitu do akumulatorów EV; miedź do okablowania pojazdów elektrycznych i projektów dotyczących energii odnawialnej; srebro na panele słoneczne; pierwiastki ziem rzadkich dla magnesów trwałych, które wchodzą do silników EV i turbin wiatrowych; oraz srebro/cynę za setki milionów punktów lutowniczych niezbędnych do urzeczywistnienia nowej zelektryfikowanej gospodarki.

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka