Zawieszenie broni między Stanami Zjednoczonymi, a Iranem
Taktyczna przerwa, strategiczny impas...
Rozejm to nie pokój, może być dogrywka?
Ta szarpana dyplomacja to wielka gra dyplomatyczna o nowe Dominium mundi...
Na Bliskim Wschodzie toczy się walka o splatające się interesy. Choć dla Izraela to wojna egzystencjonalna.
Wahania w wojnie między Iranem a Stanami Zjednoczonymi nie tylko wpływają na, cenę ropy, rynki finansowe ale zmieniają one globalne szlaki handlowe.
Z jednej strony stoi IMEC :— Korytarz Ekonomiczny Indie–Bliski Wschód–Europa, wspierany przez Stany Zjednoczone i ich zachodnich sojuszników.
Po drugiej stronie jest BRI: — chińska inicjatywa Pasa i Szlaku, opracowana we współpracy z Rosją, Pakistanem i Iranem.
Ponieważ Pakistan i Chiny niedawno interweniowały, by pośredniczyć w zawieszeniu broni między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, nie działają wyłącznie z powodów bezpieczeństwa, bezpośrednio chronią własny korytarz handlowy.
Jednocześnie Indie wzmacniają swoją pozycję: nadal importują ropę przez Cieśninę Ormuz, obsługują port Chabahar i korzystają z rozszerzonego importu rosyjskiej i irańskiej ropy.
Przekaz jest jasny: zabezpieczanie szlaków handlowych jest integralną częścią strategii wojskowej.
Jednocześnie Chiny rozszerzają swoją działalność w Afryce, zawierając umowy w Kenii i Tanzanii wokół Jeziora Wiktorii — ruch sygnalizujący pogłębianie pozycji w alternatywnych trasach.
Tymczasem kształtują się także alternatywne korytarze — takie, które nie są preferowane przez Chiny i ich partnerów. Inicjatywy takie jak VICMED, łączące Jezioro Wiktorii z Morzem Śródziemnym, zyskują na znaczeniu, obok tras przez Somaliland, Etiopię i port Berbera, wspierane przez Indie, Izrael i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Istnieje także możliwość rozszerzenia drogi na zachód do Bengazi w Libii, jeśli Egipt powstrzymałby się od współpracy przez Aleksandrię.
Turcja: Trzeci gracz przekształcający grę
Wraz z IMEC i BRI Turcja pracuje nad ustanowieniem własnego, niezależnego systemu korytarzy handlowych.
W centrum tego wysiłku znajdują się Korytarz Zangezur oraz Korytarz Środkowy (TRIPP).
Korytarz Zangezur został zaprojektowany tak, aby stworzyć bezpośrednie połączenie lądowe z Karsu we wschodniej Turcji z Nachiczawanem, azerską eksklawą, a stamtąd przez region Zangezur w Armenii do kontynentalnego Azerbejdżanu — ostatecznie łącząc się z szlakami handlowymi rozciągającymi się do Azji Centralnej i Chin.
Równolegle rozwijana jest zachodnia linia z Karsu do tureckich portów nad Morzem Śródziemnym oraz do Stambułu, łącząca dalej z Europą.
Budowa rozpoczęła się już w Turcji i Nachitianie, a projekt ma rozpocząć działalność w ciągu czterech do pięciu lat. Z perspektywy Ankary jest to szeroki krok strategiczny: wzmacnianie łączności na terenie świata tureckiego, omijanie Iranu oraz wzmacnianie roli Turcji jako węzła tranzytowego między Azją a Europą.
Katar planuje również transport skroplonego gazu ziemnego przez turecką trasę w odpowiedzi na zagrożenia w Cieśninie Ormuz. Ponadto Turcja promuje trasę przez Jordanię i Syrię do swoich portów — ruch, który mógłby ominąć port w Hajfie i podważyć znaczenie IMEC, ale także przedłużyć trasę o około 800 kilometrów, co rodzi pytania o jej opłacalność ekonomiczną.
Wykorzystanie Syrii jedynie jako korytarza tranzytowego, przy jednoczesnym pominięciu rozwoju Latakii, budzi również obawy dotyczące efektywności projektu. Ostatecznie wojna między Stanami Zjednoczonymi a Iranem to nie tylko konfrontacja militarna to walka o przyszłą mapę globalnego handlu w nadchodzących dekadach.
To, co ogłoszono, nie jest pokojem, ani nawet porozumieniem w trakcie konsolidacji. To dwutygodniowa przerwa warunkowa, uzyskana w ostatniej chwili, po sekwencji, w której Donald Trump wciąż groził Iranowi masowym zniszczeniem infrastruktury, jeśli Ormuz nie zostanie ponownie otwarty. Rozejm wiąże się z wznowieniem ruchu w cieśninie, kalendarzem dyplomatycznym przebiegającym przez Islamabad oraz warunkami, które pozostają ze sobą głęboko niezgodne.
Czy będzie dogrywka?
Na razie wszyscy ogłosili zwycięstwo za którym kryją się ograniczenia.
Trump ewidentnie próbuje przekształcić szczyt eskalacji militarnej w kontrolowaną sekwencję wyjścia. Oświadcza, że amerykańskie cele zostały osiągnięte, deklaruje "całkowite zwycięstwo" i akceptuje 15-dniowe zawieszenie. Ten ruch ma sens, gdy czytamy go przez pryzmat własnej logiki: uderzyć mocno, przywrócić wizerunek władzy, a potem uniknąć długiej wojny, która niszczy obietnicę daną wyborcom, by nie wciągnąć Stanów Zjednoczonych w nową, niekończącą się przygodę. A Mullahowie nie wygrali, ale przetrwali. Oni stoją i negocjują. Przekształcili kryzys w Ormuzie w trwałą dźwignię polityczną. W niektórych wojnach przetrwanie wystarczy, by ogłosić się zwycięzcą. To nie znaczy, że zmienili historię na swoją korzyść. Donald Trump nie wygrywa wszystkiego, ale nie zamierza utknąć, a Ameryka zarabia i na ropie i na nowych kontraktach na broń. USA pokazały, że zachowują znaczną przewagę operacyjną. Największym przegranym pozostaje naród irański. Piętnastodniowy rozejm nie jest więc końcem kryzysu. On pokazuje, że w tej wojnie prawdziwe zwycięstwo wciąż nie jest dostępne dla nikogo. Chyba, że prowadzisz wojnę egzystencjonalną.
Ten rozejm jest pułapką ofsajdową nie na USA ale na innych zmuszonych do przyjęcia irańskich warunków. Teheran jest teraz dobrze przygotowany, by nałożyć "de facto" system taryf na żeglugę handlową, egzekwowany przez wiarygodne zagrożenie atakami zastępczymi. Tym bardziej, że zachowanie prezydenta Macrona potwierdziło słuszność działania Iranu.

Na pewno będzie przebudowa Bliskiego Wschodu.
https://www.salon24.pl/u/r8w8b8j8/1496876,bedzie-nowa-geopolityczna-architektura-na-bliskim-wschodzie
https://www.salon24.pl/u/r8w8b8j8/1495890,teoria-gier-przeciwko-strategi-asymetrycznej-iranu
Ale mogą być jeszcze gorsze scenariusze...Podczas tej operacji wojskowej Washington testował i udowodnił wykonalność mikroreaktorów transportowanych powietrzem w ramach Projektu Pele. Iran, który od lat obserwuje tę technologię, teraz będzie dążył do tej samej mobilności budując w kierunku przetrwalnej triady nuklearnej, która gwarantuje przetrwanie reżimu. Jednocześnie mullahowie będą promować to zawieszenie broni jako boskie zwycięstwo "islamskiego oporu nad zachodnim satanizmem", konsolidując swoją mesjanistyczną narrację o triumfie. W Iranie represje będą się nasilać. Wiele sondaży w tym ankiety zlecone przez samą prezydenturę Iranu pokazują, że 80 do 92 procent Irańczyków sprzeciwia się reżimowi, podczas gdy badanie Ministerstwa Kultury wykazało, że 72,9 procent popiera oddzielenie religii od państwa. To przytłaczające wewnętrzne odrzucenie stoi teraz przed ponownymi represjami, a nie wyzwoleniem. Regionalnie sunnickie państwa arabskie będą agresywnie się zabezpieczać. Mogą zbliżyć się do Izraela dla natychmiastowego bezpieczeństwa, ale jednocześnie będą zabiegać o zaawansowane systemy antydronowe na Ukrainie, pogłębiać więzi z Chinami i po cichu ustępować Rosji, by trzymać Teheran na dystans. Cieśnina Ormuz przewożąca 20 procent światowej ropy morskiej pozostaje wąskim gardłem pod irańskim przymusem. Wyspa Kharg, która obsługuje 90 procent irańskiego eksportu ropy, nigdy nie była objęta trwałą blokadą. South Pars, największe na świecie pole gazowe dostarczające 80 procent całkowitej produkcji gazu w Iranie, uniknęło gospodarczego duszenia, które mogło wywołać wewnętrzne bunty. Te trzy filary geostrategiczne pozostały nienaruszone. Podobnie każda poważna próba uzbrojenia kurdyjskich i beludżyskich sił opozycyjnych. Efektem: niedokończona kampania, która dała Gwardii Rewolucyjnej niezbędną przestrzeń do oddychania.
Hezbollah teraz otrzymuje tlen. Hamas, któremu postawiono ultimatum: rozbroić się lub zmierzyć się z nieograniczoną izraelską akcją, teraz wie, że może być inaczej. Innymi słowy, to największy cud, jaki mógł się wydarzyć "Osi Oporu" w ich trwałej drodze do przetrwania.
Ale miejmy nadzieje na dobre porozumienie.
Dobrze, że Izrael posiada samodzielne zdolności bojowe do realizacji Planu Samsona...
...


Komentarze
Pokaż komentarze (12)